Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Odpowiednie dać rzeczy słowo

Odpowiednie dać rzeczy słowo

Piłka nożna | 13 czerwca 2013 19:41 | Remek Piotrowski
Jakub Błaszczykowski był nieliczną jasną postacią w meczu z Mołdawią.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Jakub Błaszczykowski był nieliczną jasną postacią w meczu z Mołdawią.

Polemika na temat kondycji polskiego futbolu, zwłaszcza po kiszyniowskim zawodzie, znów nabrała rumieńców. Parafrazując slogan reklamowy popularnej sieci sklepów dyskontowych - nad Wisłą o piłce nożnej „wszyscy wiedzą wszystko”.


Dziennikarze, politycy różnych orientacji (rzecz jasna mowa o orientacji politycznej), celebryci, byli sportowcy, ludzie szeroko rozumianej kultury, nawet Pani Grażynka z warzywniaka, punktują Fornalika za błędy w selekcji i doborze taktyki. Punktują aż miło, a selekcjoner krwawi w narożniku wyczekując na to, jak prezes Boniek rzuci na ring biały ręcznik.

 

Adwokatem selekcjonera po rozczarowujących grach kontrolnych, a zwłaszcza fatalnych meczach z Ukrainą i Mołdawią, być bardzo trudno i nie to jest naszym celem. Warto jednak zastanowić się nad poziomem merytorycznym dysputy prowadzonej z lubością od lat w Polsce, z której wynika względnie niewiele i która stanowi swoistą „sztukę dla sztuki”.

 

I nie chodzi wcale o to, żeby o piłce nie rozmawiać w ogóle, albo żeby prawo do tego miało wąskie grono specjalistów. Chodzi o zdrowy rozsądek, rzeczowe argumenty i pokorę.


Każda z piłkarskich kast (dziennikarze alias wszelkiej maści fachowcy, decydenci i kibice) nie potrafi przejść do porządku dziennego nad stanem faktycznym – ten pod wpływem wątpliwych sukcesów (patrz remis z reprezentacją Rosji podczas EURO lub z Anglią w eliminacjach) jest albo przesadnie kolorowany, a w przypadku klęsk - rozpatrywany w kategoriach tragedii narodowej i końca świata.

 

Wedle tych emocji stajemy się zatem albo mistrzami świata (co wynika pośrednio z kompleksów sportowych), albo futbolowym zaściankiem (jak wcześniej). Rzeczywistość nie jest jednak ani biała, ani czarna i choć wniosek to tyleż trafny, co oczywisty, właśnie umiejętność uświadomienia sobie (i nazwania) stanu faktycznego nasuwa wszystkim „dobrze” życzącym polskiej kadrze największe problemy.


Ciekawe, że zdaniem wielu językoznawców to nie świat tworzy język, a język tworzy świat.


I być może dlatego, zanim znajdziemy receptę na sukces sportowy i poczniemy wspinać się po drabinie futbolowej hierarchii, tak ważnym jest nauczenie się języka, który odpowiednio nazwie wszystkie składowe naszego „skopanego” problemu i umożliwi nam porozumienie. Inaczej wciąż będziemy Wieżą Babel, na której każdy ciągnie w swoją stronę.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)