Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piłka i okupacja

Piłka i okupacja

Piłka nożna | 19 czerwca 2013 10:04 | Remek Piotrowski
Cracovia podczas II wojny światowej
Cracovia podczas II wojny światowej

Adolf Hitler i jego poplecznicy doskonale rozumieli, że sport, a szczególnie futbol stanowi ważną część polskiej kultury. Właśnie dlatego Polska stała się jedynym okupowanym przez Niemców krajem, w którym uprawianie sportu zostało zabronione, a mimo tego w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i wielu innych miejscach zniewolonej przez okupantów ojczyzny, rzesze kibiców przez cały okres wojny emocjonowało się piłkarskimi pojedynkami. Z miłości do futbolu i poczucia własnej godności.

 

Stawka tych spotkań toczonych w konspiracji, nieustannym niebezpieczeństwie i strachu, a niejednokrotnie przerywanych z powodu obław gestapo, była ogromna. Gdyby chcieć dotrzeć do sedna sprawy należałoby używać pojęć i słów, które współczesny, skomercjalizowany świat wyrzucił już dawno na margines. Niech więc fakty mówią same za siebie.


- Wysoka cena -

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: godziny popołudniowe, wokół piaszczystego boiska tłum ludzi o skupionych twarzach jęknął w zawodzie, bo filigranowy skrzydłowy huknął z woleja w poprzeczkę. Po chwili zza jednej z bramek wrzawa, tłum w ciągu ułamka sekundy zastyga niczym na biało-czarnej fotografii, by po chwili rozlać się wraz z dwudziestoma dwoma piłkarzami po całej okolicy w chaotycznej ucieczce przez żandarmami. Strzały z karabinu mieszają się z krzykami rannych i niemieckimi komendami „Halt!”.

 

Podobnych obrazków w czasie trwania niemieckiej okupacji widziano dziesiątki, a mimo tego Polacy wciąż organizowali mecze używając niezliczonych forteli, aby wywieść w pole znienawidzonego okupanta.

 

Jakże trudno dziś, przyglądając się zmanierowanym gwiazdkom polskiej ekstraklasy, pojąć pasję, którą w futbol wkładały tysiące tamtych piłkarzy, ryzykujących życie tylko po to, aby sobie i innym dać odrobinę rozrywki i złudnego może, ale summa summarum bezcennego poczucia wolności.

 

W Polsce sport mogli uprawiać wyłącznie niemieccy ubermenschen, cały zaś dobytek przedwojennych klubów trafił w łapy nowych „panów”. Juliusz Kulesza, autor książki „Podziemny futbol”, wspomina, że za złamanie zakazu grania w piłkę przyszło naszym przodkom zapłacić bardzo wysoką cenę. Tylko do obozu Auschwitz trafiło w czasie wojny około pięciu tysięcy polskich piłkarzy! Ilu zginęło i zostało zamordowanych w wyniku obław, wpadek, donosów szpicli i volksdeutschów?


- Święta wojna w Krakowie -

Losy przedstawicieli polskiego piłkarstwa, którzy w trakcie II wojny światowej oddali życie „na murawie”, zawrzeć na łamach jednego tylko artykułu niezwykle trudno. Jedyne więc o co zdołamy się pokusić to wątła próba przypomnienia o zaledwie kilku z nich; liczymy przy tym, że czytelnik zdoła wyobrazić sobie skalę całego zjawiska, bo ta robi ogromne wrażenie i warta jest zapamiętania.

 

W Krakowie w piłkę grano, z wyjątkiem roku 1942, przez całą okupację, a pierwszy mecz pomiędzy Wisłą i Krowodrzą rozegrano już 22 października 1939! Gród Kraka, zwłaszcza kluby Cracovia, Wisła i Dąbki, zapłacił za miłość do piłki cenę bardzo wysoką. Niemcy przerywali mecze, organizowali łapanki na uczestników futbolowych spotkań oraz dokonywali ich egzekucji m.in. w podkrakowskich Przegorzałach.

 

Mimo to nikomu w Krakowie nie przeszła przez głowę myśl, aby zaniechać organizowania zawodów. W książce Stanisława Chemicza pod tytułem „Piłka nożna w okupowanym Krakowie” wiślak Władysław Giergiel wspominał:


„Kawiarenka Juvenii, była wspólnym lokalem klubowym, gdzie przy poszczególnych stolikach ustalano składy drużyn, załatwiano pożyczkę butów i strojów, a w międzyczasie przekazywano sobie podnoszące na duchu, najnowsze informacje radiowe, prasę podziemną czy aktualne dowcipy polityczne. Tam również, przy piwku, wspominały stare dzieje takie filary piłkarskie jak: Kałuża, Chruściński, dr Cikowski, Pająk, Lasota, Szumiec czy wiecznie skłóceni na temat prymatu w piłkarstwie krakowskim bracia Wójcikowie (Stanisław z Cracovii i Stefan z Wisły). Dzielnie dotrzymywał im towarzystwa ceniony arbiter Stanisław Jesionka i wielu innych wybitnych niegdyś ludzi polskiej piłki, których widok przypominał człowiekowi stare dobre czasy…”.

 

W Krakowie meczom piłkarskim, a zwłaszcza pojedynkom Wisły z Cracovią, od zawsze towarzyszyły ogromne emocje. Zapewne ogromny zawód spotkał zatem kibiców w 1942 roku, gdy do starcia słynnych klubów nie doszło, gdyż o meczu dowiedzieli się Niemcy. Rok później „Biała Gwiazda” spotkała się z „Pasami”, a mecz, zwłaszcza jak na okupacyjne okoliczności, miał niecodzienny przebieg. Otóż po kontrowersyjnej decyzji sędziego (podyktował jedenastkę dla Cracovii) doszło do awantury, która po pewnym czasie przeniosła się… pod siedzibę komendanta SS, który szczęście w nieszczęściu, okazał się miłośnikiem futbolu i dlatego krewkim krakusom upiekło się tym razem.

 

Różne były losy krakowskich piłkarzy. Roman Grynberg, znakomity środkowy pomocnik Cracovii zbiegł do Lwowa, gdzie został osadzony w getcie, a w 1943 roku rozstrzelany w obozie janowskim. Jego kolega z drużyny i zarazem wybitny napastnik Józef Korbas (strzelił trzy bramki w debiucie w reprezentacji Polski) został wywieziono do obozu Auschwitz, następnie przeżył piekło Oranienburga i Sachsenhausen. Zginęli i inni znakomici sportowcy, jak chociażby Leon Sperling, Stefan Fryc, Adam Kogut, Antoni Łyko, Gustaw, Bator czy Bronisław Makowski. Wszyscy oni tworzyli kwiat małopolskiego piłkarstwa.

 

W Łodzi, gdzie sytuacja wyglądała jeszcze gorzej, niż w Krakowie, bo miasto, zdaniem hitlerowców - rdzennie niemieckie, zostało przyłączone do III Rzeszy, Polacy również walczyli z okupantem i to nie tylko za pomocą dywersji i sabotażu, ale również sprzeciwiając się wszelkim zakazom, w tym zakazowi uprawiania sportu. I tak, najbardziej zasłużony i zarazem najstarszy łódzki klub – Ł.K.S., nie mógł rzecz jasna funkcjonować na przedwojennych zasadach, ale jego sportowcy wciąż byli aktywni.

 

Ełkaesiacy, wśród nich Longin Janeczek, Stefan Bomba czy Jan Włodarczyk, występowali w czasie wojny w klubie „Wicher”, który rozgrywał potajemne mecze z różnymi łódzkimi drużynami. Inni, jak Alojzy Welnitz i Adam Obrubański zginęli w Katyniu (jednego z nich zidentyfikowano właśnie dzięki klubowej klapie ŁKS-u) oraz w obozie na Radogoszczu, jak Władysław Załęski, który w swoim ostatnim, pożegnalnym liście pisał:


„(...) i wierzę, że uda mi się zobaczyć z Wami. Lecz gdyby nie, to pamiętajcie, że zawsze Was kochałem, że moje myśli były zawsze przy Was, przy naszych przygodach, przy naszym ŁKS-ie”.

 

Kochających futbol łodzian śledzili piłkarze niemieckiego Unionu Touring, którzy alarmowali hitlerowskie władze, a te przerywały mecze aresztując ich uczestników. Tak stało się m.in. 24 października 1943 roku, gdy Niemcy wtargnęli na Plac Hallera w Łodzi, gdzie wspomniany „Wicher” toczył pojedynek z Wólką prowadząc 2:0 (w „Kronice Okupacji Łodzi” autorstwa Andrzeja Rukowieckiego widnieje fotografia z tamtego spotkania).

 

Gwoli ścisłości warto wspomnieć, że zdaniem Juliusza Kuleszy stworzona z graczy RTS Widzew, KS WIMA i RKS Widzewianka drużyna „Widzewa” rozegrała w czasie wojny najwięcej meczów spośród wszystkich nielegalnych drużyn działających w Łodzi i okolicach.


- Z Łapickim w bramce -
Futbolu nie mogło zabraknąć również w sercu okupowanego kraju – w stolicy. Tutaj, mimo surowych zakazów i codziennych represji, rozgrywki aż do wybuchu Powstania Warszawskiego organizowali m.in. dwaj przedwojenni reprezentanci Polski – Józef Ciszewski oraz Alfred Nowakowski, którzy z okazji piątej rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego zorganizowali turniej na Polu Mokotowskim, w którym wzięło udział aż osiem drużyn. Rozgrywki wygrał Błysk z Kolonii Staszica ze słynnym później aktorem - Andrzej Łapicki między słupkami bramki.

 

W piłkę grano w Warszawie na ulicy Opaczewskiej, na Marymoncie, na Grochowie oraz w Piasecznie, Karczewie, Milanówku i Konstancinie. W tym ostatnim, pod nosem samego gubernatora Ludwiga Fischera, co pewnego razu zakończyło się niestety wtargnięciem na boisko esesmanów, śmiercią dwóch uczestników zawodów i aresztowaniem wielu innych.

 

Na kresach wschodnich, okupowanych przez Sowietów, nie było zakazu gry w piłkę nożną, ale sport można było uprawiać wyłącznie w radzieckich klubach. Właśnie dlatego najwybitniejszy polski trener Kazimierz Górski kopał piłkę za sowieckiej okupacji nie w legendarnej Pogoni, a w Spartaku i Dynamie Lwów.


- W całym kraju -

Niemiecko-sowieckiej dominacji nie poddano się w żadnym zakątku zniewolonego kraju. Mecze piłkarskie rozgrywano m.in. w Lublinie, Kaliszu, Tarnowie, Radomiu, Mielcu, Piotrkowie i Rzeszowie (prym wiedli tu sportowcy Resovii), a także w Poznaniu (piłkarzy Warty Poznań, którzy trafili do jenieckiego oflagu w Woldenbergu i Gross-Born stworzyli tam drużyny piłkarskie) i Sandomierzu (tutaj w 1944 w trakcie nieoficjalnego meczu „Wisły” z reprezentacją garnizonu niemieckiego partyzanci zlikwidowali jednego z niemieckich wysokich urzędników sprawującego władze w mieście), a nawet na Śląsku (tu z kolei zdołano zorganizować mistrzostwa, które wygrała drużyna AKS Niwka).

 

Piłka nożna była jedną z form wyrażania przez polskie społeczeństwo oporu wobec okupanta. Była najtrudniejszym i zarazem najważniejszym meczem w życiu ówczesnych działaczy, piłkarzy i kibiców. Nagrodą za zwycięstwo w pojedynku okupionym śmiercią tysięcy dzielnych ludzi, były nie punkty, nie splendor, pieniądze czy sława. Była nią ludzka godność i może warto, aby współcześni świata futbolu o tym, od czasu do czasu, sobie przypomnieli.

* * *

Źródła:
- Stanisław Chemicz, Piłka nożna w okupowanym Krakowie, Kraków 1982
- Juliusz Kulesza, Podziemny futbol 1939-1944, 2012
- Tomasz Sierżant, Polska piłka w cieniu nazizmu (czasfutbolu.pl)

* * *
Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)