Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wielcy piłkarze z niewielkich piłkarsko krajów

Wielcy piłkarze z niewielkich piłkarsko krajów

Piłka nożna | 23 czerwca 2013 21:26 | Jakub Kacprzak


Los bywa często niesprawiedliwy. Niekiedy choć indywidualnie jesteśmy świetni, to nie mamy szans, by z innymi krajanami osiągnąć międzynarodowy sukces. Szczególnie widoczne jest to w piłce nożnej. Historia tej dyscypliny zna wiele przypadków wybitnych piłkarzy, którzy mieli pecha rodząc się w kraju, gdzie niestety takich jak oni nie było zbyt wielu. Indywidualnie są doskonali, ale gdy przychodziło reprezentować swój kraj, nie mieli wsparcia. Poznajmy historię tych, którzy indywidualnie i klubowo błyszczeli, ale reprezentowanie kraju nie pozwalało im na osiągnięcie sukcesu.


George Weah
Piłkarz roku w Europie zdaniem France Football. Strzelec ponad 160 bramek łącznie dla AS Monaco, PSG, AC Milan i Chelsea. Uważany za najlepszego afrykańskiego piłkarza w historii, nigdy jednak nie doznał zaszczytu gry na Mundialu. Powód? Weah urodził się i reprezentował barwy Liberii. Kraju, który piłkarsko nigdy wcześniej, ani nigdy późnie nie dorobił się takiego talentu jakim był George. Historia tego piłkarza jest niezwykła. Zanim wyruszył na podbój europejskich muraw, pracował w swej ojczyźnie jako technik w firmie telekomunikacyjnej. Nikt początkowo nie spodziewał się, że nikomu nieznany Liberyjczyk, który nie miał zdanej matury zrobi taką karierę. Jest jednym z 12 dzieci swych rodziców. Wychowywał się w bardzo ciężkich warunkach. W swoim kraju jest wzorem i idolem wielu ludzi. Niestety nie dane było mu nigdy zaznać sukcesu na polu reprezentacyjnym. W kadrze wystąpił w 60 spotkaniach. Strzelił 22 bramki.


Dwight Yorke
Jeśli jest się królem strzelców Premier League, zdobywcą Ligi Mistrzów, mistrzostwa kraju i pucharu krajowego w jednym sezonie to trzeba być dobrym. Dwight Yorke to postać, którą kojarzy każdy sympatyk angielskiej ligi, a przede wszystkim Manchesteru United. Tworzył niezapomniany duet z Andy Cole’em. Jednak miał ogromnego pecha do kadry. Jego ojczyzna to Trinidad i Tobago. Sześciokrotnie wraz z reprezentacją występował w sześciu turniejach kwalifikacyjnych, to nigdy na wielkiej imprezie nie zagrał. Karierę zakończył w 2009, rok przed tym jak Trinidad i Tobago wystąpiło na Mistrzostwach Świata w RPA. Yorke podczas swych klubowych występów zdobył w sumie wszystko co tylko mógł. Był też uznany najlepszym zawodnikiem sezonu 98/99 w Premier League. Dla swej ojczyzny wystąpił w 74 spotkaniach, strzelając 19 goli. 


Ryan Giggs.
Grająca Legenda. Człowiek, który od początku swej kariery wierny jest barwom Manchesteru United. Walijczyk niestety nigdy nie miał szczęścia do kadry. Pomimo, że reprezentacyjną koszulkę zakładał 64 razy, to nigdy nie udało mu się jej poprowadzić do Mundialu bądź Mistrzostw Europy. Z United wygrał wszystko co możliwe. Niejednokrotnie dogrywał znakomicie to opisanego wyżej Dwighta Yorke’a. Jednak Giggs również podzielił los swego byłego kolegi z klubu. Szkoda, bo taki zawodnik zasługuje na to, by choć raz wystąpić na MŚ. Niestety to się już nie przytrafi. Co ciekawe, w ślady skrzydłowego Man United może iść jego krajan Gareth Bale, który pomimo doskonałych występów dla Tottenhamu, także może nie zaznać smaku gry na wielkiej, międzynarodowej imprezie.


George Best
Geniusz. Często porównywany do Pelego. Prywatnie uzależniony od alkoholu. Jednak każdy szanujący się fan piłkarski George’a Besta powinien doskonale znać i podziwiać. W barwach Manchesteru United (przyciąga ten klub piłkarzy mających pecha do miejsca urodzenia, prawda?) rozegrał 361 spotkań, w których zdobył 137 bramek. Jednak jako reprezentant Irlandii Północnej nigdy nie mógł cieszyć się z gry dla kadry swej ojczyzny. Zaledwie 37 spotkań i tylko 9 goli. To dorobek jednego z najlepszych piłkarzy na Wyspach Brytyjskich w historii. Śp. George Best miał w swym życiu wiele słabości, jednak umiejętności piłkarskie na najwyższym, światowym poziomie.


Kacha Kaladze
Dwukrotny zwycięzca Ligi Mistrzów, zdobywca Klubowego Mistrzostwa Świata, Superpucharu Europy, mistrzostwa i pucharu Włoch. Kacha Kaładze karierę klubową miał niezwykle udaną. Największe sukcesy świętował z AC Milanem, choć równie dobrze radził sobie w drużynie Dynama Kijów, z którym awansował do półfinału Ligi Mistrzów i czterokrotnie świętował mistrzostwo kraju. Niestety jako reprezentant Gruzji nigdy nie zdołał awansować czy do MŚ czy też do ME. Ciekawe czy te wszystkie klubowe triumfy zamieniłby choć na jeden występ na Mundialu?


Jari Litmanen
Niezniszczalny Fin. Przez 24 lata był przykładem profesjonalisty. Król strzelców Ligi Mistrzów z sezonu 95/96. Grał dla Ajaxu, z którym wygrał Ligę Mistrzów, Barcelony czy Liverpoolu, z którym wygrał Puchar UEFA i Superpuchar Europy. Nigdy jednak nie wystąpił na Mundialu czy Euro, choć dla Finlandii zagrał 137 spotkań, strzelając 32 bramki. Niestety nie doczekał się on przynajmniej 3-4 równie świetnych pomocników. Jedynie Sami Hyypia jeszcze dawał poziom kadrze Skandynawów. Szkoda, że nie mieliśmy okazji obejrzeć Litmanena na międzynarodowej imprezie. Byłoby to piękne ukoronowanie jego doskonałej kariery.


Eidur Gudjohnsen
Choć nigdy nie był wirtuozem futbolu to grał w takich klubach jak Chelsea Londyn, FC Barcelona czy PSV Eindhoven. Z tymi trzema zespołami zdobył łącznie cztery mistrzostwa kraju, wygrał Ligę Mistrzów i Superpuchar Europy. Islandczyk najlepsze lata kariery ma za sobą, ale tego co wygrał nikt mu nie odbierze. Dla Chelsea zdobył 54 bramki w 184 meczach. Ze swoją kadrą nie udało mu się nigdy nic osiągnąć. Zagrał dla Islandii 74 mecze, w których 24-krotnie pokonywał bramkarza rywali. Nie ma jednak szans na to, by choć raz zagrać na Mundialu czy Euro. Znacie jakiegoś innego gracza Islandii? Tak z pamięci wymienicie choć jeszcze jedno-dwa nazwiska? No właśnie…


Tych zawodników łączy jedno. Nigdy nie zagrali na Mistrzostwach Świata. Choć indywidualnie byli dobrzy/świetni, to gdy przychodziła pora na kadrę wszystko pryskało niczym bańka mydlana. A jako puenta pasuje tu idealnie zdanie Sir Alexa Fergusona: Football, bloody hell!
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)