Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Za i przeciw dla Ljuboji w Pogoni

Za i przeciw dla Ljuboji w Pogoni

Piłka nożna | 17 lipca 2013 11:09 | Damian Wiśniewski

fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl

W poniedziałek na stronie pogon.v.pl gruchnęła wiadomość, której nikt absolutnie się nie spodziewał. Danijel Ljuboja, który przez ostatnie dwa lata reprezentował barwy warszawskiej Legii, ma podpisać kontrakt z 12, drużyną poprzedniego sezonu, Pogonią Szczecin. Czy Serb jest jednak Portowcom potrzebny?

 

Gdy Ljubo przychodził do Legii latem 2011 roku, miał przypiętą łatkę piłkarza trudnego. Z jednej strony, jak na nasze polskie warunki był zawodnikiem wyśmienitym, z drugiej jednak po jego przygodach we Francji i Niemczech, można było się domyślić, że sprawia niemałe kłopoty wychowawcze.

 

Jego przygoda z mistrzem Polski była co by nie mówić, dość dziwna. Zarówno w pierwszym jak i w drugim sezonie jego pobytu na Łazienkowskiej, powtarzał się pewien schemat. Najpierw świetna runda jesienna, sporo strzelonych goli i… załamanie na wiosnę.

 

W tym przypadku najlepiej niech przemówią liczby:

- 2011/2012: jesienią osiem goli, wiosną trzy
- 2012/2013: jesienią dziesięć goli, wiosną dwa

 

Ljuboja był w Legii również krytykowany za wiele innych czynników, nie tylko skuteczność. Jako zawodnik ustawiany na środku ataku bardzo często schodził do linii bocznej, przez co przed bramką przeciwnika nie było nikogo, komu można byłoby dośrodkować piłkę.

 

O Serbie mówiło się często, że to od niego młodzi piłkarze mogliby uczyć się piłkarskiego rzemiosła. W praktyce wyglądało to tak, że jeśli młody zawodnik (dajmy na to Żyro), nie zagrał mu futbolówki, (mimo, że sam znajdował się w lepszej pozycji) i oddał niecelny strzał, to zaczynało się małe przedstawienie. Ljubo machał szeroko rękami i krzyczał na młodego.

 

No i te spalone. W każdym meczu przynajmniej pięć. Ljuboja nie potrafił pilnować linii spalonego i lądował na nim nagminnie, psując akcję drużyny.

 

Najważniejszym problemem, było podejście do gry, treningów w wykonaniu Serba. Gdy szkoleniowcem Wojskowych był Maciej Skorża, mówiło się, iż Danijela zaliczył więcej meczów niż samych treningów właśnie.

 

A do tego słynna z tego sezonu Enklawa. To w tym klubie Ljubo wraz z Miro Radoviciem pił po wygranym Pucharze Polski, na dwa dni przed arcyważnym spotkaniem z Jagiellonią w lidze. Po tej sprawie, były reprezentant Serbii został przeniesiony do Młodej Ekstraklasy i wrócił tylko na kilkadziesiąt minut w meczu ostatniej kolejki ze Śląskiem.

 

Co jednak Ljuboja może dać Pogoni? Na pewno byłby to dobry ruch pod względem marketingowym. Danijel ma rozpoznawalną markę i jeśli pod twardym okiem trenera Wdowczyka, zaniecha swoich przypadłości z pobytu w Warszawie może być jeszcze z niego pożytek.

 

Czy jest w stanie strzelić dziesięć – dwanaście goli w sezonie? Jest w stanie, ale czy to nie za mało jak na piłkarza, który ma zarabiać tak duże jak na nasze warunki pieniądze (jego kontrakt ma opłacać firma Azoty).

 

Może uda się pod jego okiem nauczyć kilku młodych piłkarzy pewnych zachowań, ale warunkiem ku temu jest zmiana zachowania samego Ljuboji. Bez tego, najpewniej będziemy mieli powtórkę z rozrywki.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)