Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Z peryferii na salony - Legia rozpoczyna walkę o LM

Z peryferii na salony - Legia rozpoczyna walkę o LM

Piłka nożna | 17 lipca 2013 14:35 | Przemysław Drewniak
Legia w końcu sięgnęła po prymat w Polsce. Czy uda się jej powalczyć w Europie?
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Legia w końcu sięgnęła po prymat w Polsce. Czy uda się jej powalczyć w Europie?

Już dziś w walijskim Wrexham piłkarze Legii Warszawa rozpoczną walkę w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Choć awans do fazy grupowej elitarnych rozgrywek to największe marzenie kibiców „Wojskowych”, to celem minimum stawianym przed Janem Urbanem i jego podopiecznymi jest udział w Lidze Europy. Prawdziwą weryfikacją siły mistrza Polski będzie dopiero III i ewentualnie IV runda zmagań, bo nie ulega wątpliwości, że dzisiejszy przeciwnik nie powinien stanowić dla Legionistów żadnej przeszkody.


Swoją drogę do prestiżowych rozgrywek Legia zaczyna od peryferii europejskiego futbolu. Walijska Premier League, w której od dwóch lat dominuje dzisiejszy przeciwnik warszawian, to liga złożona niemal wyłącznie z amatorów. The New Saints to jej jedyny profesjonalny klub, ale między siedmiokrotnym mistrzem Walii a Legią i tak istnieje ogromna przepaść.


Na co dzień piłkarze TNS występują na malutkim, mieszczącym zaledwie 2 tysiące widzów stadionie Park Hall. Średnia widownia na meczach drużyny wynosi około 200-300 osób, ale nie ma się co dziwić – całkowita liczba mieszkańców miasteczka Oswestry, które reprezentuje klub, jest mniejsza niż pojemność stadionu przy Łazienkowskiej. By spełnić wymogi nakładane przez UEFA, swoje mecze pucharowe The New Saints rozgrywają na znacznie większym obiekcie w Wrexham, dzięki czemu dzisiejsze spotkanie obejrzy prawdopodobnie około trzech tysięcy kibiców. Zdecydowaną większość z nich stanowić będą fani z Warszawy oraz Polacy zamieszkujący północną część Walii.


Przed dwumeczem z TNS piłkarze Legii zgodnie studzą nastroje i wypowiadają się o swoim rywalu z szacunkiem. Wydaje się jednak, że jeśli podopieczni Jana Urbana nie zlekceważą przeciwnika, to nie najedzą się wstydu i gładko awansują do następnej fazy eliminacji. Wśród piłkarzy mistrza Walii nie ma ani jednego zawodnika, który mógłby zaimponować swoim piłkarskim CV. Ubiegłoroczny król strzelców walijskiej Premier League, 29-letni napastnik Michael Wilde w 30 meczach strzelił aż 25 bramek, ale w swojej dotychczasowej karierze nigdy nie reprezentował klubu z większym potencjałem niż TNS. Nieco bogatsze doświadczenia ma inny napastnik, 23-letni Nowozelandczyk Greg Draper. W barwach drużyny narodowej w 2007 roku występował na Mistrzostwach Świata U-20 w Kanadzie, a rok później zagrał na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Jego bramka zadecydowała także o awansie Nowej Zelandii do turnieju finałowego IO w Londynie, gdzie zespół z Oceanii zajął ostatnie miejsce w swojej grupie. Co ciekawe, trenerem mistrzów Walii jest zaledwie 31-letni szkoleniowiec Carl Darlington. Kapitan zespołu, pomocnik Scott Ruscoe, jest od niego starszy o trzy lata.


Dla sztabu szkoleniowego Legii forma przeciwników jest niewiadomą. Sezon ligowy The New Saints zakończyli już w kwietniu i od tej pory nie rozegrali ani jednego oficjalnego meczu. Dlatego też analizę gry rywala Legioniści mogli oprzeć jedynie o występy z poprzedniego sezonu. Przestrogą dla warszawian może być zeszłoroczny dwumecz TNS z Helsingborgiem, też w II rundzie eliminacji do LM. Wówczas w pierwszym meczu Walijczycy niespodziewanie zremisowali u siebie z drużyną, która później nie miała żadnych problemów z wyeliminowaniem z rozgrywek Śląska Wrocław. Rok temu Szwedzi zmobilizowali się na rewanż i ograli New Saints 3:0. To pokazuje, że mimo różnicy klas Legia musi potraktować poważnie swojego przeciwnika, by uniknąć zbędnych nerwów przed spotkaniem w Warszawie.


W dzisiejszym meczu swój oficjalny debiut w barwach Legii zaliczy Helio Pinto, dla którego będzie to już 50. mecz w europejskich pucharach. W nieco eksperymentalnym składzie wystąpi za to obrona mistrzów Polski. Kontuzje wykluczają z gry Inakiego Astiza i Marko Sulera, stąd na środku defensywy prawdopodobnie wystąpi nominalny prawy obrońca, Jakub Rzeźniczak. W starciu z Walijczykami nie powinno być to jednak dla Legii żadnym problemem.


Początek meczu w Wrexham o 20:15 czasu polskiego. Transmisję na żywo przeprowadzi TVP.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)