Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tylko remis Lecha w Chorzowie, świetne widowisko w Krakowie

Tylko remis Lecha w Chorzowie, świetne widowisko w Krakowie

Piłka nożna | 21 lipca 2013 23:45 | Damian Wiśniewski
Na głównym planie jeden z bohaterów meczu w Krakowie, Damian Zbozień
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Na głównym planie jeden z bohaterów meczu w Krakowie, Damian Zbozień

 Jeśli dzisiejszym meczem Kolejorz miał odpowiedzieć na wczorajszą koncertową wygraną Legii, to delikatnie mówiąc mu to nie wyszło. Jeśli z boiska drugiej od końca drużyny ostatniego sezonu, wicemistrz nie przywozi trzech punktów, a tylko jeden, to coś jest nie tak. W pozostałych spotkaniach Śląsk bezbramkowo zremisował w Kielcach, a Piast po wielkich emocjach ograł Cracovię 2:3.

 

Zaczniemy jednak od pojedynku, który rozegrał się na stadionie Korony. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego, za faworyta każdy zdrowo myślący uznawał podopiecznych pana Levego. Na boisku od samego początku nie było jednak widać, kto tu trzy razy w ostatnich trzech sezonach stawał na ligowym podium, a kto pałętał się wokół środka tabeli.

 

Piłkarze Śląska w pierwszej połowie zachowywali się tak, jakby wciąż żyli świetnym czwartkowym występem w el. do Ligi Europy. Przewagę i to dość sporą mieli jednak Kielczanie. To oni stworzyli sobie parę niezłych sytuacji (szczególnie szalał Kiełb), a Śląsk był bezradny. Środkowi pomocnicy z Wrocławia byli całkowicie wyłączeni z gry, przez swoich kolegów ze Świętokrzyskiego. Po raz kolejny sprawdziło się to, że gdy słabo gra Mila to i słabo gra cały zespół.

 

W drugiej połowie sytuacja uległa zmianie. To goście doszli do głosu, a piłkarze Leszka Ojrzyńskiego „siedli” i starali się co najwyżej wyprowadzać kontrataki. Ani jedni ani drudzy nie dali niestety rady uraczyć nas choćby jednym trafieniem i ten całkiem dobry mecz skończył się remisem. Zawodnikiem meczu według nas był Jacek Kiełb z Korony.

 

Chwilę po ostatnim gwizdku na Stadionie Miejskim w Kielcach, przenieśliśmy się do Krakowa, gdzie Cracovia zaliczała swój pierwszy mecz po powrocie do ekstraklasy. Pasy nie miały łatwego zadania, gdyż podejmowały czwartą drużynę ubiegłego sezonu, gliwicki Piast. Oba klubu stworzyły kapitalne widowisko i bez wiątpienia ten mecz był najlepszym z dotychczasowych w tym dopiero co rozpoczętym sezonie.

 

Jako pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze. Fantastyczną indywidualną akcje przeprowadził Steblecki: piłkarz ten najpierw minął czterech rywali, a następnie oddał strzał. Futbolówkę odbił do boku Kuba Szumski, jednak tak niefortunnie, że spadła ona pod nogi Danielewicza, a ten nie mógł mieć kłopotów z umieszczeniem jej w bramce.

 

Po tym okresie przewagi beniaminka, do głosu doszedł zespół z górnego Śląska. Najpierw Jurado nie wykorzystał sytuacji sam na sam, a potem strzelił gola wyrównującego. Akcja bramkowa zaczęła się od błędnego wybicia piłki w wykonaniu Marciniaka. Następnie trafiła ona na lewą stronę do Cicmana, a jego wrzutkę na gola zamienił właśnie Hiszpan.

 

Druga połowa także zaczęła się od ataków gospodarzy, jednak po niespełna kwadransie, na prowadzenie wyszli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w wykonaniu Podgórskiego, bramkarza Cracovii pokonał Damian Zbozień. Niemal identycznie wyglądała bramka na 1:3. Znów mieliśmy korner, tego samego asystenta i tego samego strzelca. Zmienił się jedynie narożnik, z którego dośrodkowywana była piłka.

 

Jeśli jednak ktoś myślał, że na tym koniec emocji i Krakowianie pogodzą się z porażką, to grubo się mylił. Piękną bramkę z woleja w 80 minucie gry (znów po rzucie rożnym!) strzelił Milos Kosanavić. Po tej sytuacji rozpoczęła się emocjonująca pogoń za wynikiem. Najpierw po cudownym strzale z dystansu w poprzeczkę trafił Bernhardt, a potem pan sędzia Radkiewicz skrzywdził Pasy, nie zauważając ewidentnego zagrania ręką we własnym polu karnym, jakiego dopuścił się Matras. Warto dodać, że zdarzenie to miało miejsce w ostatnich sekundach gry.

 

Co by jednak nie mówić, piłkarze obu drużyn zaprezentowali nam kapitalne widowisko. Mecz od początku do końca trzymał w napięciu, aż chciałoby się więcej takich w naszej lidze. Najlepszym zawodnikiem spotkania strzelec dwóch goli, Damian Zbozień.

 

Ostatni nasz pucharowicz, poznański Lech, pojechał do Chorzowa na potyczkę z Ruchem. Przed meczem wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, iż dla Kolejorza powinna być to łatwa wyprawa po trzy oczka. Rzeczywistość dla wicemistrza Polski okazała się jednak brutalna.

 

Lepiej mecz zaczęli goście i to oni w 17 minucie meczu objęli prowadzenie. Błąd popełnił Gieraga, a przepięknym strzałem z dystansu Kamińskiego pokonał Ubiparip.

 

Wydawać by się mogło, że od tego momentu Poznaniacy pójdą za ciosem i jeszcze mocnej zaatakują Niebieskich. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a Chorzowianie choć chcieli, to chyba nie do końca potrafili wykreować sobie jakąś sytuację.

 

Obraz gry zmienił się w drugiej połowie. Lech myślał chyba, że uda im się dowieźć trzy oczka grając na pół gwizdka i został skarcony. Ruch atakował bramkę rywala, ale swego dopiął dopiero w minucie 84. Po rzucie rożnym futbolówka trafiła przed pole karne, do Malinowskiego a ten zdobył wyrównanie. Wynik ten utrzymał się do samego końca.

 

Naprawdę trudno znaleźć osobę, którą można by nazwać MVP tego spotkania, ale jeśli ktoś choć po części zasłużył na to miano, to chyba strzelec tego cudnego gola, Vojo Ubiparip.

 

Korona Kielce – Śląsk Wrocław 0:0

 

Korona: Małkowski – Golański, Malarczyk, Stańo, Lisowski, Kiełb, Jovanović, Lenartowski (Zawistowski 79’), Janota (Sierpina 63’), Sobolewski, Gołębiewski (Kuzera 75’)

 

Śląsk: Gikiewicz – Socha (Ostrowski 46’), Kokoszka, Pawelec, Spahić (Patejuk 83’), Mila, Hołota, Kaźmierczak, Sobota, Plaku, Paixeo (Dudu Paraiba 73’)

 

Cracovia – Piast Gliwice 2:3 (1:1)
1:0 Danielewicz 13’
1:1 Jurado 27’
1:2 Zbozień 58’
1:3 Zbozień 65’
2:3 Kosanović 80’

 

Cracovia: Pilarz – Kuś, Żytko, Kosanović, Marciniak, Danielewicz, Dąbrowski, Straus (Ntibazonkiza 70’), Bernhardt, Boljević (Dudzic 68’), Steblecki (Nowak 68’)

 

Piast: Szumski – Zbozień, Horvath, Polak, Król, Martinez (Matras 57’), Podgórski, Cicman (Klepczyński 86’), Lazdins, Jurado (Murawski 69’), Doczekal

 

Ruch Chorzów – Lech Poznań 1:1 (0:1)
0:1 Ubiparip 17’
1:1 Malinowski 84’

 

Ruch: Kamiński – Dziwniel, Stawarczyk, Szyndrowski, Gieraga, Babiarz, Malinowski, Janoszka (Włodyka 71’), Starzyński (Jankowski 71’), Zieńczuk, Sultes

 

Lech: Kotorowski – Wołąkiewicz (cz. k. 90+4’), Arboleda, Kamiński, Możdżeń, Drewniak, Trałka, Ubiparip, Hamalainen, Loverncic (Pawłowski 74’), Teodorczyk (Ślusarski 63’)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)