Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pucharowa mizeria

Pucharowa mizeria

Piłka nożna | 26 lipca 2013 13:39 | Hubert Błaszczyk
Damian Zbozień zawalił kluczową bramkę w dwumeczu z Karabachem Agdam.
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
Damian Zbozień zawalił kluczową bramkę w dwumeczu z Karabachem Agdam.

5 zwycięstw, 2 remisy i 1 porażka – to dotychczasowy bilans polskich drużyn w tegorocznych europejskich pucharach. Liczby pokazują, że nie ma tragedii, na boisku nie jest jednak tak dobrze. Z Ligi Europy odpadł już bowiem Piast Gliwice, a do każdej z drużyn można mieć większe lub mniejsze uwagi.


Przed rewanżami w najtrudniejszej sytuacji był Piast. Gliwiczanie w pierwszym meczu z Karabachem Agdam zapłacili frycowe, dając sobie wbić bramkę na 2:1 na osiem minut przed końcem spotkania. Wiadomo było, że jeśli europejscy debiutanci chcą liczyć się w walce o awans, to za wszelką cenę muszą skutecznie bronić dostępu do własnej bramki. Tymczasem już w 8. minucie w Gliwicach mieliśmy klops. Karabach prowadził 1:0 i do awansu potrzeba było trzech bramek. Dwie zawodnicy gospodarzy strzelili jeszcze w pierwszej połowie. Nie potrafili jednak dobić rywala, co zemściło się w dogrywce. Brzemienny w skutkach błąd Szumskiego i Zbozienia spowodował, że w kolejnej rundzie oglądać będziemy Karabach Agdam. Indywidualnych błędów w całym dwumeczu było za dużo, by myśleć o awansie.


Nie zachwycił też Śląsk Wrocław, który mierzył się ze słabiutkim Rudarem Pljevlja. Wrocławianie w Podgoricy prowadzili już 2:0 po bramkach Paixao i Soboty. W przerwie trener Stanislav Levy ściągnął z boiska Sebastiana Milę i Waldemara Sobotę. Gra Śląska wtedy stanęła, a Rudar strzelił trzeciej drużynie minionego sezonu dwie bramki. Taki wynik nie przystoi ekipie, która ma zamiar bić się o najwyższe cele w T-Mobile Ekstraklasie. Levy ściągając Milę i Sobotę wiedział jednak, co robi. Chciał sprawdzić, czy Cetnarski i Stevanovic są w stanie choćby zbliżyć się do poziomu gwiazd WKS-u. Odpowiedź jest prosta – nie są – a Śląsk by walczyć w pucharach i na ligowym podwórku potrzebuje wzmocnień.


Po dwa zwycięstwa odniosły zespoły Lecha Poznań i Legii Warszawa. Chwała im za to, że podreperowali nasz dorobek punktowy w rankingu UEFA, ale zwłaszcza warszawianie w kolejnej rundzie z taką grą mogą mieć ogromne problemy, żeby przejść norweskie FK Molde. Z kolei Lech jest zmuszony do gry niemal tą samą jedenastką. To prędzej czy później musi się odbić na jakości gry, a tej na chwilę obecną nie ma zbyt wiele. Na Żalgiris Wilno umiejętności powinno wystarczyć, w czwartej rundzie eliminacji ogórków już jednak nie będzie.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)