Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Visnakovs razy dwa. Niesamowita metamorfoza Widzewa

Visnakovs razy dwa. Niesamowita metamorfoza Widzewa

Piłka nożna | 26 lipca 2013 23:00 | Hubert Błaszczyk

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Gdyby po trzydziestu minutach ktokolwiek postawił na zwycięstwo Widzewa zostałby uznany za szaleńca. Zawisza dominowała bowiem na boisku i już do przerwy powinna rozstrzygnąć losy pojedynku. Bydgoszczanom psikusa sprawił jednak Eduards Visnakovs, który miał dwie sytuacje bramkowe i dwie wykorzystał.


Visnakovs to nowy nabytek Widzewa. Ostatnim klubem Łotysza był Szachtior Karaganda. Tak, tak ten sam Szachtior, który został pokonany przez Ruch w eliminacjach do Ligi Europy przed trzema laty. Mało tego Eduards w Kazachstanie był tylko rezerwowym. Najwidoczniej nie poznali się tam na jego talencie, bo w Łodzi pokazał nieprawdopodobną szybkość oraz skuteczność.


Widzew w całym spotkaniu oddał dwa strzały i były to dwa strzały celne. W pierwszej połowie do momentu strzelonej bramki podopieczni Radosława Mroczkowskiego jednak nie istnieli na boisku. Zawisza od początku narzucił swój styl gry, dominował fizycznie nad łódzkimi młokosami i do przerwy powinien prowadzić co najmniej trzema bramkami. Gola udało się zdobyć jedynie Jakubowi Wójcickiemu. 


Ten sam zawodnik mógł wyprowadzić na prowadzenie beniaminka na początku drugiej połowy. Zmarnował jednak szanse po błędzie Princewilla Okachiego. Więcej klarownych okazji dla Zawiszy nie było. Widzewowi do zgarnięcia trzech punktów wystarczyła jedna akcja. Świetnie skrzydłem pociągnął Marcin Kaczmarek, a Pawła Strąka w polu karnym ubiegł Visnakovs, zapewniając komplet oczek łodzianom.


O drugim piątkowym spotkaniu Ruchu Chorzów z Lechią Gdańsk wiele napisać nie można. Były dwie piękne bramki. Najpierw świetnie uderzył Deleu, a później wyrównał Marcin Malinowski. Poza tym niewiele się działo. W końcówce stuprocentową sytuację do rozstrzygnięcia meczu miał Piotr Grzelczak. W swoim stylu zmarnował jednak okazję. Bez wzmocnień w napadzie zapewne się nie obędzie. W przeciwnym wypadku zarówno Ruch jak i Lechia znajdą się w dolnej połówce tabeli

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)