Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pierwszy taki sprawdzian Legii

Pierwszy taki sprawdzian Legii

Piłka nożna | 31 lipca 2013 14:47 | Przemysław Drewniak
W Ekstraklasie Legia nie ma sobie równych. Czy w Europie potwierdzi swoją klasę?
fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news
W Ekstraklasie Legia nie ma sobie równych. Czy w Europie potwierdzi swoją klasę?

Na pięknie położonym Aker Stadion w Molde Legia Warszawa rozpocznie dziś walkę w III rundzie eliminacji Ligi Europy. Dla warszawian dwumecz z mistrzem Norwegii jest najważniejszym pojedynkiem tego sezonu, bo to od jego wyniku zależy, czy mistrz Polski zagra jesienią w fazie grupowej europejskich rozgrywek klubowych. O ile starcie z walijskim TNS było jedynie rozgrzewką, to teraz Jana Urbana i jego podopiecznych czeka pierwsza poważna weryfikacja ich pucharowych aspiracji.


Z dotychczasowych meczów Legii w tym sezonie trudno wywnioskować czy mistrz Polski ma szansę wypaść dobrze na tle nieco silniejszych europejskich klubów. Niewiele odpowiedzi dał nam w tej kwestii dwumecz z The New Saints. Po dwóch meczach ligowych wiemy jedynie tyle, że jak na warunki polskiej ekstraklasy Jan Urban dysponuje szeroką, silną kadrą i nawet Lechowi trudno będzie wyrwać Legii obronę tytułu. Ale to, co przewyższa Widzewa i Pogoń, może się okazać niewystarczające nawet w starciu z mistrzem Norwegii.


Mimo tak imponującego startu w lidze, w drużynie Legii nadal są znaki zapytania. Tym największym jest forma Dossy Juniora, który jak na razie nie daje linii defensywnej zespołu tyle, ile od niego się wymaga. Być może portugalski stoper potrzebuje jeszcze kilka meczów do lepszego zgrania się z resztą zespołu, ale im wyższa runda eliminacji, tym węższy jest margines błędu. Tymczasem nawet po wygranym meczu z Pogonią trener Urban przyznał, że nie jest zadowolony z gry całego zespołu, a gole padały jedynie po indywidualnych akcjach zawodników. Dodatkowo kilku piłkarzy klubu ze stolicy nie prezentuje formy, którą imponowali jesienią (Bereszyński, Dwaliszwili, Kosecki). A jak będzie wyglądała gra Legii, kiedy pojawi się presja, o której nie można mówić w przypadku starć ligowych? Przeciwko drużynom klasy Molde i silniejszym, wystarczy jedna równie kiepska połówka jak w pierwszym meczu z TNS, by wykluczyć się z pucharowych zmagań.


Rywal Legii to zespół, który w poprzednich dwóch sezonach sięgał po mistrzostwo Norwegii. Były to zarazem pierwsze tytuły w historii klubu z liczącego zaledwie 20 tysięcy mieszkańców, malowniczego miasteczka położonego w północnej części kraju. W Norwegii FK Molde nie jest tak popularne jak choćby Rosenborg (dzisiejszy mecz nie zostanie wyemitowany w żadnej z norweskich stacji), a najbardziej medialną postacią drużyny jest jej trener, Ole Gunnar Solskjaer. Były super rezerwowy Manchesteru United już na samym początku swojej trenerskiej kariery osiągnął z Molde spektakularny sukces – oprócz zdobycia dwóch tytułów mistrza kraju, w zeszłym roku udało mu się także awansować do fazy grupowej Ligi Europy. Co prawda Skandynawowie zajęli w niej ostatnie miejsce, ale dwa razy udało im się pokonać VfB Stuttgart.


Tegoroczny sezon, rozgrywany w Norwegii w systemie wiosna-jesień, jest dla mistrzów kraju katastrofą. Molde po 17 meczach ma na swoim koncie ledwie 18 punktów, zajmuje odległe 13. miejsce i znajduje się tuż nad strefą spadkową. Wbrew pozorom, to zła informacja dla Legii. Żeby uratować te rozgrywki, drużyna Solskjaera musi powtórzyć wyczyn z ubiegłego sezonu i awansować do zasadniczej fazy LE. Starcie z mistrzem Polski Molde potraktuje więc priorytetowo.


W ekipie z Norwegii warto wyróżnić dwóch napastników, a zarazem jej dwóch najlepszych strzelców: Nigeryjczyka Daniela Chimę i Jo Inge Bergeta. Ten drugi wciela się w role podwieszonego napastnika i najczęściej po jego podaniach koledzy trafiają do siatki (w poprzednim sezonie Tippeligaen zanotował siedem asyst). Chima to zaś typowy egzekutor, który w tym sezonie ligowym strzelił sześć bramek, a w fazie grupowej LE zaliczył trzy trafienia.


W dwumeczu spotkają się zespoły o zbliżonej klasie, więc dla Legii nie ma już miejsca na poważne błędy. Jednak jeśli mistrzowie Polski wykorzystają swoje atuty, powinni postawić się w dobrym położeniu przed rewanżem w Warszawie.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)