Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Prawdziwy Super Mecz!

Prawdziwy Super Mecz!

Piłka nożna | 31 lipca 2013 17:21 | Adrian Szymczak


Godzina 00:00. Budzik dzwonił jak oszalały, a ja nie kwapiłem się do wstania z łóżka. Niestety trzeba było się ruszyć bo za niecałą godzinę wyruszał bezpośredni pociąg do Gdańska. Szybkie „śniadanie” i przy bardzo burzowej pogodzie wyruszyłem na stację PKP.Wchodząc na dworzec spotykam znajomą twarz – mianowicie Dominika Piechotę, redaktora naczelnego magazynu Ole. Wymieniliśmy kilka zdań i doszła nas niepokojąca wiadomość na temat naszego pociągu. Podobno drzewo przewróciło się na tory i zablokowało ruch. Mieliśmy nadzieję, że to nieprawda. Niestety. To była prawda. Na początku była mowa o godzinnym opóźnieniu. Na nasze nieszczęście wszystko skończyło się odwołaniem pociągu. Byliśmy załamani. Zaczęliśmy szukać różnych alternatywnych opcji podróży. Koczując na dworcu udało nam się dowiedzieć, że za niedługo jedzie kolejny pociąg, lecz już z przesiadką. O godzinie 3:43 wsiedliśmy w pociąg do Poznania i oficjalnie zaczęliśmy naszą podróż. W Poznaniu wysiedliśmy po 1.5 godzinnej jeździe i następną godzinę czekaliśmy na pociąg do Gdańska. Przespaliśmy praktycznie całą drogę nad morze, która trwała ponad 4 godziny. Przed godziną 11 wysiedliśmy z pociągu i zaczęliśmy działać. Na stacji czekał już na nas redakcyjny kolega Dominika – Maciej. Zabrał nas do swojego mieszkania, gdzie stacjonowało jeszcze dwóch dziennikarzy: Daniel z Ole i Maciej z blaugrana.pl. Po kilku minutach „ogarnięcia się” ruszyliśmy w stronę Amber Expo po odbiór akredytacji prasowych.

 

Była to moja pierwsza styczność ze stadionem PGE Arena. Byłem pod wrażeniem kubatury obiektu i nie mogłem się doczekać godziny 20:45 kiedy obejrzę go od środka. Po wszystkich formalnościach odebraliśmy nasze akredytacje.

                                                                         

 

Dowiedzieliśmy się o której godzinie ląduje samolot z ekipą Barcelony i bez zastanowienia ruszyliśmy w stronę lotniska im. Lecha Wałęsy. Na miejscu zbierało się coraz więcej ludzi, którzy po cichu liczyli, że uda im się dostać autograf od zawodników. Gdy około godziny 12:10 samolot wylądował, na lotnisku zrobiło się ogromne poruszenie i wszyscy biegiem ruszyli w stronę autokaru schowanego przed tłumem tuż obok hali odlotów, a nie tak jak powinno być czyli hali przylotów. Ale cóż, nie ma się co dziwić. Przecież trzeba chronić gwiazdy. Tłum kibiców biegiem ruszył w stronę piłkarzy, lecz został skutecznie zatrzymany przez służby porządkowe. Kibice śpiewali, wiwatowali, wypatrywali swoich ulubieńców.

                                                                  

 

Gdy wszyscy się „zapakowali” do środka, 3 autobusy z piłkarzami, sztabem i dziennikarzami wyjechały z lotniska w stronę hotelu. Także i my ruszyliśmy w dalszą podróż, aby osiągnąć nasz kolejny cel – czyli udział w konferencji prasowej zawodników Fc Barcelona. Przeprawiając się przez całe miasto dotarliśmy do gmachu Filharmonii, zgłosiliśmy się na wejściu i weszliśmy na spotkanie. Sala konferencyjna wypełniona była różnego rodzaju mediami począwszy od mediów sportowych przez serwisy informacyjne aż po tv trwam. W konferencji prasowej brali udział Alexis Sanchez i Alex Song. Piłkarze z chęcią odpowiadali na zadawane pytania. Te głównie dotyczyły atmosfery w zespole po odejściu Tito Vilanovy, o indywidualne cele zawodników, a także o ich nowego kolegę – Neymara. Atmosfera była bardzo luźna, często było widać uśmiechy na twarzach zawodników. Cała konferencja trwała ok. godziny. Po konferencji piłkarze rozdali kilka szybkich autografów i uciekli do swoich pokoi hotelowych. Pod hotelem czekała na nich spora grupa kibiców. My w tym czasie wykorzystaliśmy sytuację i zrobiliśmy sobie zdjęcia na ich miejscach.

                                                                 

 

Po konferencji zgłodnieliśmy, więc udaliśmy się na małe „co nieco” na pobliską starówkę. Ta część miasta była „zalana” falą kibiców ubranych w koszulki Blaugrany. Dało się zauważyć, że na PGE będzie spora grupa tychże fanów. Idąc w stronę restauracji zauważyliśmy czym przyjechał Leo Messi.

                                                                 

 

Napojeni i najedzeni wróciliśmy do mieszkania, gdzie z niecierpliwością oczekiwaliśmy godziny zero. Dołączył do nas jeszcze jeden dziennikarz Ole – Michal i czas umilaliśmy sobie wspólną grą na Playstation w Fife. Zasymulowaliśmy nawet nasz własny Super Mecz. Jego wynik był małą zapowiedzią tego, co miało nas czekać od godziny 20:45.


Po kilkudziesięciu minutach relaksu, uzbrojeni w laptopy i aparaty fotograficzne, ruszyliśmy w stronę PGE Areny. Pod stadionem byliśmy tuż przed godziną 19. Okolice stadionu już były wypełnione kibicami, którzy z niecierpliwością oczekiwali wpuszczenia na stadion.

                                                                         

 

My udaliśmy się do Amber Expo, gdzie czekał na nas mały poczęstunek, skąd później poszliśmy prosto na stadion. Atmosfera na stadionie była nad wyraz ciekawa. Kibice zarówno Lechii jak i Barcelony próbowali się wzajemnie „przekrzyczeć”. Przez całe spotkanie panowała wspaniała
atmosfera. Relację z meczu można przeczytać na naszym oficjalnym fanpagu na Facebooku. Teraz mogę zdradzić wynik naszego meczu w Fife. U nas padł wynik 2-2…


Tuż po końcowym gwizdku sędziego Gila, odbył się efektowny pokaz sztucznych ogni.

                                                                 

 

po którym udaliśmy się na „polowanie” na zawodników Barcelony. Niestety wszystko było bardzo dobrze strzeżone i tylko „po łebkach” udało nam się dojrzeć jak zawodnicy wchodzą do swojego autokaru czy też jak podpisują koszulki zawodnikom Lechii, dla których niewątpliwie będzie to wspaniała pamiątka. Zawodnicy Lechii, którzy biegali od szatni do szatni byli bardz zadowoleni. Nam udało się złapać nawet gościa specjalnego wczorajszego meczu, czyli Marcina Gortata.

                                                                      

 

No jest chłopak wielki…

 

 Niepostrzeżenie przedostaliśmy się nawet na murawę stadionu PGE Areny.

                                                                     

 

Nie mogliśmy przegapić takiej okazji i porobiliśmy sobie zdjęcia nawet na ławce rezerwowych.

 

                                                                  

 

Gdzieś tam siedział Messi, Neymar i cała reszta. Bałagan, który po sobie zostawili zawodnicy Barcelony był dość dziwnym widokiem, no ale cóż, spieszyło im się na samolot… Nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności, jaką był spacer wzdłuż bocznej linii PGE. Wymieniając wrażenia, poglądy, stwierdziliśmy, że jest to najwyższy czas, aby opuścić stadion w Gdańsku. Naszą „misję” pt. Super Mecz zakończyliśmy przed północą. Niby nie było czym się tam zmęczyć, ale sama ilość wrażeń i emocji, które przeżyliśmy w ten wieczór sprawiła, że lekko wyczerpani, lecz w 100% zadowoleni wracaliśmy do mieszkania. Po powrocie na spokojnie wymienialiśmy wrażenia, pokazywaliśmy zdjęcia. Jednak jak na prawdziwych maniaków piłki przystało, nie mogliśmy iść spać bez rozegrania kilku meczy w Fife. Rozgrywka się trochę przedłużyła i po kolei zaczęliśmy „padać”. Ostatnia para poległa przed godziną 4 nad ranem.


Reasumując cały wyjazd oceniam bardzo pozytywnie. Sama organizacja meczu stała na wysokim poziomie. Wszędzie można było spotkać odpowiednich ludzi, którzy służyli pomocą. Zasmakowaliśmy wszystkiego, co najlepsze w piłce: gorącej atmosfery, pięknych bramek, emocji do samego końca.


Z tego miejsca chciałbym bardzo serdecznie podziękować ekipie Magazynu Ole: Dominikowi, Michałowi, Maciejowi, Danielowi, a także naszemu nieocenionemu fotografowi Kubie z blaugrana.pl. Razem z nimi przeżyłem to jakże ciekawe wydarzenie.

                                                     

 

To wszystko z mojej strony. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja zobaczyć światowy futbol na polskich stadionach razem z portalem SPORT4FANS.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)