Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Beznadziejna gra i… korzystny wynik Legii

Beznadziejna gra i… korzystny wynik Legii

Piłka nożna | 31 lipca 2013 21:44 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

 Można zagrać fatalnie i wywieźć z boiska rywala świetną zaliczkę przed rewanżem? Jak widać można. Legia mimo fatalnej postawy i w zdecydowanie większej części meczu, miażdżącej przewagi ze strony Molde, zremisowała z norweskim zespołem 1:1.

 

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego, w obozie mistrza Polski panowała bojowa atmosfera. „Jedziemy po to by pokazać się z dobrej strony i przywieźć do Warszawy dobry wynik” mówił Jan Urban, wtórowali mu jego podopieczni. Rzeczywistość delikatnie mówiąc okazała się nieco inna i o tym pierwszym punkcie nie było mowy.

 

Pomimo tego, iż Legioniści wyszli na to spotkanie ofensywnym ustawieniem, to gospodarze od samego początku rzucili się na przyjezdnych. Już w pierwszej minucie, mający ogromną ilość miejsca przed polem karnym Ekpo, nieznacznie przestrzelił z około 20 metrów.

 

W kolejnych minutach, piłkarze Ole Gunnara Solskjaera niemalże nie schodzili z połowy Legii. Swoje sytuacje marnowali kolejno Berget, Forren i Gulbrandsen. Aż przyszła minuta 29.

 

Na lewym skrzydle futbolówkę przejął Daniel Chima Chukwu, po czym bez najmniejszych kłopotów minął on Tomasza Jodłowca i pokonał Dusana Kuciaka. Przy bramce zawalił również Dossa Junior, który w odpowiednim momencie miast doskoczyć do rywala, zostawił masę wolnego miejsca.

 

Piłkarze Legii byli kompletni bez radni. Nie istniał w zasadzie środek pola (Furman i Vrodljak wyglądali jakby po raz pierwszy grali obok siebie), na skrzydłach Kosecki i Radović nie potrafili się przebić przez obrońców. Nie funkcjonowało nic. Legioniści nagminnie w dziecinny sposób tracili piłkę, nie potrafili wymienić między sobą więcej niż dwóch podań.

 

Wydawać się mogło, że po fatalnych pierwszych 45 minutach, na drugą połówkę piłkarze z Warszawy wyjdą bardziej skoncentrowani. Nic bardziej mylnego. Po przerwie obraz gry absolutnie się nie zmienił. Znów to gospodarze od razu ruszyli do ataku, co zaprocentowało kilkoma sytuacjami podbramkowymi.

 

W 56 minucie Kuciak świetnie zatrzymał Gulbrandsena, ale naprawdę gorąco pod jego bramką zrobiło się pięć minut później. Ekpo przedarł się przez niemrawy środek pola, minął słowackiego goalkeepera i przed wepchnięciem piłki do pustej bramki Legię uratowała bardzo dobra asekuracja Tomasza Brzyskiego.

 

W 66 minucie, w szesnastce rywala w końcu znaleźli się piłkarze Legii. W dogodnej sytuacji znalazł się wprowadzony po przerwie Ojamaa, jednak Estończyk nieznacznie się pomylił.

 

Dwie minuty potem padł gol wyrównujący, a świetną akcję na lewej stronie przeprowadził Brzyski. Najpierw minął dwóch rywali, a następnie dośrodkował idealną piłkę na głowę Dwaliszwiliego. Gruzin nie miał innego wyjścia i kompletnie niepilnowany, umieścił futbolówkę w siatce. Piłkarze Molde sygnalizowali w tej sytuacji spalonego, ale na dobrą sprawę nie potrafimy powiedzieć, czy takowy był. Powtórki, jakie serwował nam norweski realizator kompletnie uniemożliwiały zajęcie w stu procentach pewnego stanowiska.

 

Nie wiemy, czy grecki arbiter pomógł naszej drużynie przy golu, ale możemy być pewni, że zrobił to kilka minut później. W 74 minucie drugą żółtą kartkę i w konsekwencji tego czerwoną ujrzał Gulbrandsen. Za co? Za zbyt ekspresywną reakcję na odgwizdanie spalonego. Jak pokazały powtórki, o spalonym w tej akcji nie było mowy…

 

Rzecz jasna, po tej sytuacji Legia przejęła inicjatywę, jednak absolutnie nic z niej nie wynikało. Co gorsze, w samej końcówce to gospodarze byli bliżej drugiego gola! Całe szczęście, udało się jednak dowieźć ten remis do końca i zachować bardzo korzystny wynik przed rewanżem.

 

Za co można Legię pochwalić? Nie wiemy, naprawdę nic nie przychodzi do głowy. Przed rewanżem jest za to wiele rzeczy do poprawienia. Nie można grać tak niemrawo w pomocy, tak nonszalancko w obronie. Jedynym jasnym punktem drużyny Jana Urbana był Dusan Kuciak, co dość mocno świadczy o tym, jak przebiegało dzisiejsze spotkanie.

 

Molde – Legia 1:1 (1:0)
1:0 Chukwu 29’
1:1 Dwaliszwili 68’

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)