Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Skończyło się rumakowanie

Skończyło się rumakowanie

Piłka nożna | 01 sierpnia 2013 20:45 | Hubert Błaszczyk
Mariusz Rumak nie poprawił gry Lecha.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Mariusz Rumak nie poprawił gry Lecha.

- To będzie fajny dwumecz, na którym już musimy się koncentrować. Jeszcze nie wiemy za dużo na temat przeciwnika, ale z pewnością będziemy przyglądać ich grze na nagraniach, będziemy je analizować – mówił nam o meczu z Żalgirisiem w niedzielę Kasper Hamalainen.

 

Ani nie było fajnie, ani też nie było czego analizować. Lech zagrał tragicznie, zarówno w defensywie jak i w ofensywie. Przez 90 minut nie stworzył żadnej klarownej sytuacji podbramkowej. Raz było groźnie po uderzeniu z dystansu Vojo Ubiparipa. W ostatnich dwóch spotkaniach to właśnie Serb potrafił tylko grozić bramce rywali.

 

To jednak za mało. Nawet na Żalgiris Wilno. W piłkę oba zespoły grały podobnie. Niecelnie, monotonnie, usypiająco. Gospodarze wiedzieli, że nie są wirtuozami futbolu, więc pod bramkę Kotorowskiego starali się dostać jak najprostszymi środkami. Długa piłka do Bilińskiego z pominięciem linii pomocy – to był najczęstszy sposób rozgrywania akcji ofensywnych drużyny Marka Zuba.

 

Bramka dla Żaligirisu padła jednak po fatalnym błędzie defensywy Lecha. Najpierw zawalił Trałka, później napastnika zespołu z Wilna nie upilnował Arboleda i klops murowany. Nie pomógł też Kotorowski, który w bramce ostatnio bardziej przeszkadza niż pomaga. Strach pomyśleć, w jakiej formie jest obecnie Jasmin Burić, skoro Kotor nie usiadł na ławce rezerwowych nawet po wielbłądzie z Cracovią.

 

Osobne słowa uznania należą się też Manuelowi Arboledzie. Kolumbijczyk lata świetności ma już dawno za sobą. Co miesiąc pobiera z klubowego sejfu sowitą pensję, a popełnia błędy, które ciężko zaobserwować nawet w juniorskich rozgrywkach.

 

Nie widzi tego jednak Rumak. Zresztą trener poznańskiego Lecha ostatnio w ogóle mało co widzi. Po tragicznej pierwszej połowie nie zmienił żadnego zawodnika. Podobnie było w niedzielę z Cracovią. Wchodzący z ławki rezerwowych w późniejszej fazie meczu zawodnicy i tak niewiele dali zespołowi. Kolejorz był dziś jednością, wszyscy zagrali tak samo tragicznie. Problem jest więc głębszy i jak widać na razie nierozwiązywalny.

 

Należy więc skończyć w mediach rumakowanie i wziąć się za trenowanie. W przeciwnym wypadku Żalgiris będzie mógł się cieszyć z historycznego sukcesu.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)