Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Szacunek dla Śląska

Szacunek dla Śląska

Piłka nożna | 02 sierpnia 2013 13:06 | Hubert Błaszczyk
Waldemar Sobota był nieuchwytny dla graczy Club Brugge.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Waldemar Sobota był nieuchwytny dla graczy Club Brugge.

Nie Legia Warszawa, nie Lech Poznań, a najmniej doceniani piłkarze Śląska Wrocław sprawili nam najwięcej radości. Wrocławianie podeszli do meczu z Club Brugge bez żadnych kompleksów. Zagrali ofensywną, miłą dla oka piłkę. Bardzo dobra gra została zwieńczona fantastyczną bramką Sebino Plaku. Nowy nabytek Śląska przerzucił piłkę nad interweniującym Ryanem jak na treningu.


Śląsk mógł wygrać wyżej i jechać do Belgii w bardzo komfortowej sytuacji. Gdyby w końcówce dobrze z piłką zabrał się Sylwester Patejuk, to z pewnością byłoby 2:0. Patejuk wirtuozem futbolu nigdy jednak nie był, dlatego w ataku biega Marco Paixao, a nie on. Portugalczyk w czwartek rozgrywał bardzo dobre zawody. Co prawda bramki nie strzelił, ale miał swój udział przy golu Plaku.


Trzeba też oddać, że wrocławianie, pomimo tego że w obronie byli dobrze zorganizowani, to nie ustrzegli się błędów. Świetnie w bramce spisywał się jednak Rafał Gikiewicz, który od początku sezonu nie pozostawia wątpliwości, kto w drużynie Stanislava Levy’ego jest numerem jeden. W jednej sytuacji z pomocą przyszedł mu słupek, a kilka minut później popisał się interwencją spotkania, gdy leżąc zdołał obronić strzał Toma De Suttera.


Świetnie w meczu z Clubem Brugge zaprezentował się Waldemar Sobota. Skrzydłowy Śląska w pierwszej połowie imponował luzem w grze. Potrafił przedryblować kilku rywali i zakończyć akcję groźnym strzałem, a to na tym poziomie rzadko spotykana umiejętność dla polskiego piłkarza. Już w pierwszej połowie za faule na nim z boiska mógł wylecieć De Bock. Sędzia był jednak dla niego łaskawy. Drugą połowę obrońca belgijskiej drużyny oglądał już z ławki rezerwowych. Jeszcze kilka takich spotkań Soboty i powołanie do reprezentacji powinno być formalnością. Nie możemy bowiem sobie pozwolić na pomijanie zawodnika, który z taką łatwością potrafi radzić sobie z mistrzem Belgii.


Pomimo świetnego spotkania Śląska należy ostudzić nastroje. To dopiero 90 minut – połowa planu. Tak samo jak Lech, a zwłaszcza Legia mają szansę na awans, tak samo Club Brugge ich nie stracił. Szybko strzelona bramka w Belgii przez wrocławian może jednak sprawić, że awans będzie dla ich rywali misją niemożliwą do wykonania. Tego podopiecznym Levy’ego życzymy, bo grający w ten sposób Śląsk aż chcę się oglądać.

 


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)