Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Widzew i Legia z kompletami punktów

Widzew i Legia z kompletami punktów

Piłka nożna | 03 sierpnia 2013 23:36 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

Nie obyło się bez niespodzianki w drugim dniu trzeciej kolejki T-Mobile Ekstraklasy, ale nie obyło się również bez spełnienia formalności. W pierwszym meczu Widzew wykorzystał głupie zachowanie bramkarza Korony, Zbigniewa Małkowskiego i wygrał 2:1, a w drugim Legia odniosła kolejne wysokie zwycięstwo w lidze. Tym razem piłkarze Jana Urbana rozgromili Podbeskidzie, 4:0.

 

Zawodnicy z Łodzi i Kielc postanowili pójść w ślady swoich kolegów, którzy swoje mecze grali wczoraj. Czyli zanudzili nas, widzów w pierwszej połowie, by w drugiej pokazać całkiem fajne granie.

 

Pojedynek zaczął się od dużego wstrząsu. Już w drugiej minucie Marcin Kaczmarek wyszedł sam na sam z bramkarzem, a goalkeepera gości chyba troszkę przygrzało słoneczko, bo kompletnie bezsensownie złapał przeciwnika, przez co sędzia nie miał innego wyjścia i podyktował rzut karny. Małkowski oczywiście wyleciał z boiska i Korona do końca spotkania musiała sobie radzić w dziesiątkę.

 

Z konieczności na boisko wejść musiał drugi bramkarz Złocisto Krwistych, Szlakotin. Zmienił on Michała Janotę. Karnego na gola zamienił Visnjakovs, choć Ukrainiec był dość blisko skutecznej interwencji.

 

Na dobrą sprawę, to była jedna z nielicznych ciekawych sytuacji w pierwszych 45 minutach. Mieliśmy jeszcze co prawda niezłe strzały Stano i Phibela (zwłaszcza ten drugi. Zawodnik Widzewa świetnie przymierzył z około 30 metra, a piłka minęła bramkę bardzo nieznacznie), ale to, co naprawdę ważne przyszło dopiero w szóstej minucie doliczonego czasu gry.

 

To wtedy właśnie, z rzutu wolnego, wykonywanego ze znacznej odległości, strzał oddawał Paweł Golański. Obrońca gości przymierzył bardzo dobrze i padła bramka wyrównująca.

 

W drugiej połowie mecz wyraźnie się nam rozkręcił. Oba zespoły niemal na zmianę marnowały dogodne sytuację do objęcia prowadzenia.

 

Blisko był Phibel, ale pomylił się przy strzale głową. Świetnie z dystansu uderzał Kasprzak, ale on również nieznacznie chybił. Jeszcze lepiej po minucie odpowiedział Jovanović, po uderzeniu którego futbolówka minęła słupek o kilkanaście centymetrów.

 

Następnie minimalnie mylili się Patrović i Visnjakovs (ten drugi trafił w boczną siatkę), po czym przyszedł czas na rzut wolny dla Korony. Do piłki znów podszedł Paweł Golański, jednak tym razem trafił on w słupek. Widzew odpowiedział kolejną sytuacją Visnjakovsa, jednak ten w idealnej sytuacji strzelił nieco za wysoko.

 

W minucie 77 nie było cienia pomyłki w przypadku tego piłkarza. Wymanewrował on obrońców w polu karnym i silnym strzałem pokonał bramkarza. Szlakotin znów zdołał dotknąć futbolówkę, jednak znów musiał wyjmować ją z bramki.

 

Strzelec dwóch goli w tym meczu, miał jeszcze w doliczonym czasie szanse na skompletowanie hat-tricka, ale tym razem przeniósł futbolówkę ponad bramkę.

 

Tytuł piłkarza meczu przyznajemy jednak nie jemu, ale Pawłowi Golańskiemu. Zagrał on kilka świetnych wrzutek, strzelił piękną bramkę i był o krok od kolejnej.

 

W drugim dzisiejszym meczu, w Warszawie mistrz Polski podejmował Podbeskidzie Bielsko Biała. Od samego jego początku, widać było kto tu w lidze zaczął od dwóch wysokich zwycięstw i jest w bardzo dobrej formie, a kto jeszcze dobrze nie wszedł w sezon.

 

Legia zaatakowała niemal od pierwszego gwizdka i wciągu pierwszych piętnastu minut stworzyła sobie więcej okazji bramkowych aniżeli w całym meczu przeciwko Molde w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.

 

Najczęściej w tym czasie na bramkę uderzał Marek Saganowski. W drugiej minucie nieznacznie przestrzelił głową, a piątej przegrał pojedynek sam na sam z Rybanskim (genialne podanie od Ojamy!).

 

Doświadczony napastnik najbliżej strzelenia gola był chwile później. Koronkową akcję przeprowadzili jego koledzy z zespołu, świetną piłkę dograł mu Pinto, a sam Sagan trafił w słupek. Jednak gdyby nawet futbolówka wpadła do bramki, to gol nie został uznany, gdyż sędzia odgwizdał spalonego. Jak pokazały powtórki, niesłusznie.

 

Następnie dwie fajne okazje miał Dossa Junior, ale za każdym razem się mylił. Szanse na gola mieli również jeszcze Jodłowiec i znowu Saganowski, jednak żaden z nich nie potrafił pokonać Rybanskiego.

 

W minutach 34 i 35, odpowiedzieć postanowili goście, a dwie dogodne sytuacje zmarnował Wodecki. Najpierw jego strzał fantastycznie obronił Kuciak, a następnie przestrzelił on po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

 

Legia groźnie zaatakowała w kolejnej minucie, ale po świetnej akcji Ojamaa – Broź, strzał tego drugiego wybronił bramkarz. Po chwili znów na bramkę rywala ruszyło Podbeskidzie, jednak dobrej okazji nie wykorzystał Fabian Pawela.

 

W 41 minucie swego dopiął Marek Saganowski. Świetnym strzałem głową wykorzystał on równie dobre dośrodkowanie Wawrzyniaka i na przerwę Legioniści schodzili z jedno bramkową przewagą.

 

Jeśli ktoś myślał, że Podbeskidzie w drugiej połowie ruszy do ataku i odmieni obraz gry, to srogo się zawiódł. Legia stwarzała sobie kolejne sytuacje i w minucie 52 było już 2:0. Z lewej strony dośrodkował Michał Żyro, a świetnym mierzonym strzałem, Rybanskiego pokonał Hellio Pinto.

 

Bielszczanie starali się co prawda zdobyć bramkę kontaktową, ale robili to dość nieudolnie. W 60 minucie gry było już 3:0. Z prawej strony nieco do środka zszedł Ojamaa i mocnym strzałem w krótki róg zdobył swojego pierwszego gola w barwach Legii. W bramce po raz trzeci palce maczał Michał Żyro. Tym razem popisał się świetnym przerzutem z lewej na prawą stronę, by po chwili Estończyk mógł cieszyć się z trafienia.

 

Pięć minut później padła bramka numer cztery. W polu karnym Brozia sfaulował Adu, a jedenastkę na gola zamienił Dwaliszwili. Co ciekawe, karnego wykonywać miał Jakub Wawrzyniak, ale trener Urban zdecydował, że zrobi to Gruzin i Rumiany oddał mu piłkę. Bez większego żalu zresztą.

 

Do końca spotkania gospodarze grali swoje. Czyli bardzo długo utrzymywali się przy futbolówce, nie dopuszczali rywala do jakiejkolwiek sytuacji bramkowej, sami stwarzając sobie takowych kilka.
Blisko piątego gola byli Wawrzyniak, Pinto, Radović i Dossa Junior, ale żadnemu nie udała się ta sztuka.

 

Najlepszym graczem tego spotkania uznajemy Michała Żyro. Nie strzelił on co prawda żadnego gola, ale prawie w każdej akcji bramkowej brał duży udział. Tego lewoskrzydłowego było dzisiaj wszędzie pełno i jego gra musiała się podobać.

 

Jeśli Legia zagra tak samo w środę, w rewanżu z Molde, to o awans możemy być spokojni.

 

Widzew Łódź – Korona Kielce 2:1 (1:1)
1:0 Visnjakovs 8’
1:1 Golański 45+6’
2:1 Visnjakovs 77’

 

Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko Biała 4:0 (1:0)
1:0 Saganowski 41’
2:0 Pinto 52’
3:0 Ojamaa 60’
4:0 Dwaliszwili (k) 65’

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)