Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Widzew o smaku Wiśni

Widzew o smaku Wiśni

Piłka nożna | 07 sierpnia 2013 15:37 | Jakub Kacprzak

fot. Facebook.com

Widzew Łódź to klub, w którym grało wielu wybitnych i znanych napastników. Legendami klubu z Al. Piłsudskiego są Zbigniew Boniek, Marek Citko czy śp. Włodzimierz Smolarek. Czerwono-biało-czerwone barwy przywdziewali Darvydas Sernas, Marcin Robak, Grzegorz Piechna, Radosław Matusiak czy Artur Wichniarek. Choć nazwiska te robią wrażenie, to ostatni raz królem strzelców Ekstraklasy w barwach Widzewa był Marek Koniarek, a miało to miejsce w sezonie 1994/1995. Oprócz niego jeszcze tylko raz miała miejsce sytuacja, że gracz z Łodzi był najskuteczniejszym piłkarzem Ekstraklasy. Było to w rozgrywkach 1982/1983, a koroną strzelców podzielili się dwaj Mirosławowie. Okoński z Lecha i Tłokiński z Widzewa. Dlaczego wspominam o historii klubu z miasta Tuwima? Bowiem jest w ich szeregach zawodnik, który być może nawiąże do swoich znanych poprzedników. A nazywa się… Eduards Visnakovs.


To, że jego nazwisko nie wpadło Wam wcześniej w uszy nie dziwi. Może to zabrzmi kuriozalnie, ale urodzony w 1990 roku Łotysz trafił w tym sezonie do najlepszej ligi w swej karierze. Choć polska Ekstraklasa nie jest mocarstwem to i tak wypada lepiej na tle ligi łotewskiej czy kazachstańskiej, w którym "Wiśnia" poprzednio występował. Co ciekawe zarówno w FK Ventspils, jak i w Szachtiorze (nie mylić z Szachtarem!) Karaganda nie imponował skutecznością. Jego najlepszy bilans to 9 goli w 25 meczach podczas sezonu 2009/2010. Do Łodzi przybył zaraz po inauguracji sezonu. Widzew doznał dotkliwej porażki 1:5 na wyjeździe z Legią, a trener Mroczkowski potrzebował napastnika. Nagle pojawił się Visnakovs, któremu kończyła się umowa z Karagandą. Jednak nie byłoby go w Łodzi gdyby nie… łódzki biznesmen, Grzegorz Waranecki. Dostał w środku nocy telefon od Radosława Mroczkowskiego, który powiedział, że znalazł świetnego napastnika, którego Widzew musi mieć, a nie mają pieniędzy, by go zakontraktować. Czasu było mało, bo GKS Bełchatów wziął "Wiśnię" na testy. Ostatecznie Łotysz podpisał umowę z Widzewem i zaczął od razu pokazywać na co go stać. Dwa mecze, cztery bramki – to jego bilans w nowych barwach. Jednak co ważniejsze, Eduards tymi trafieniami zapewnił łodzianom sześć punktów i na dzień dzisiejszy, piątą pozycję w tabeli. 


W wywiadach mówi, że chce iść w ślady swego rodaka, Artioma Rudniewa, który w barwach Lecha został królem strzelców sezonu 2011/2012 z 22 trafieniami. Jednak obecny gracz HSV na strzelenie czterech goli, potrzebował pięciu kolejek. „Wiśnia” ma tyle po zaledwie dwóch meczach. Już teraz jest skuteczniejszy od Grzegorza Piechny (0 goli w barwach Widzewa) i Radosława Matusiaka (2 gole) razem wziętych. Swoją świetną grą szybko podbił serca fanów i dziennikarzy. Kibice już teraz porównują go do Roberta Poskusa, który w sezonie 2000/2001 był najskuteczniejszym graczem łodzian. Co ciekawe, zdobył wtedy 7 bramek w sezonie. Visnakovs szybko może go przegonić. Ciekawie o Eduardsie wypowiedziała się Paulina Jurczak, która na bieżąco śledzi poczynania Widzewa.


- Visnakovs szybko zdobył serce kibiców, ale nie ma co się dziwić. Oczywiście na wynik meczu pracuje cały zespół, jednak to dzięki skuteczności Łotysza Widzew ma teraz 6 punktów. Na pewno cieszył jego udany debiut, ale traktowałam to z dystansem. Było kilku zawodników, którzy mieli wymarzony debiut, a później nie potrafili zabłysnąć. Jednak w drugim spotkaniu Eduards udowodnił, że to nie był przypadek. Cieszy ta powtarzalność i mam nadzieję, że w kolejnych meczach znowu zaprezentuje swoje umiejętności i będzie równie skuteczny. Łódzki klub potrzebował takiego napastnika. Trener Mroczkowski ma nosa do zawodników i okazuje się, że walka o Łotysza się opłaciła. Dobrze, że Widzew mógł liczyć na Pana Grzegorza Waraneckiego. Kibice porównują Visnakovsa do Marcina Robaka, jednak on sam chce być jak jego rodak Rudniew, który ma tytuł króla strzelców w ekstraklasie. Na boisku jest zadziorny, wywiera presję na obrońcach. Ale trzeba pamiętać, że będzie mu coraz trudniej. Zauważyłam także, że jest bardzo wymagający wobec siebie, ale to dobrze. W meczu z Koroną mógł zdobyć cztery bramki, w ostatnich minutach miał 100% sytuację, ale jej nie wykorzystał. Po spotkaniu był wyraźnie tym podłamany i przeżywał zmarnowaną okazję. Miał o to do siebie pretensje. Myślę, że Widzew będzie miał jeszcze dużo pożytku z niego. W naszej lidze brakowało typowego napastnika, a Łotysz jest na dobrej drodze, aby namieszać w Ekstraklasie – powiedziała Paulina.


Przyjście "Wiśni" do Widzewa to także kolejny pokaz skautingowych umiejętności Radosława Mroczkowskiego, który jest lepszy od Króla Salomona. W przeciwieństwie do tej królewskiej postaci, Mroczkowski i z pustego potrafi nalać. Pomimo transferowego zakazu, który ograniczył mocno poczynania na giełdzie transferowej Widzewa, znalazł on napastnika, który szturmem podbija Ekstraklasę. Oczywiście to dopiero początek sezonu, a łodzianie grali z Visnakovsem przeciwko beniaminkowi z Bydgoszczy i ligowemu średniakowi jakim jest Korona Kielce. Obydwa spotkania Widzew rozgrywał na własnym stadionie. Więc z jednej strony należy Łotysza docenić za doskonały początek, ale i też spokojnie poczekać na to, jak dalej będzie grać. Jeśli jednak utrzyma formę, to może szybko stać się jedną z największych gwiazd polskiej ligi.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)