Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Ciężkie zadanie Legii, mission impossible Śląska

Ciężkie zadanie Legii, mission impossible Śląska

Piłka nożna | 09 sierpnia 2013 20:51 | Jakub Kacprzak


Za nami losowanie ostatniej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Z czterech polskich zespołów, które przystąpiły do rozgrywek, zostały już tylko dwa. Legia Warszawa o grę w piłkarskim (i finansowym) raju zagra przeciwko rumuńskiemu zespołowi Steauay Bukareszt, natomiast Śląsk Wrocław zmierzy się o wejście do fazy grupowej LE z hiszpańską Sevillą. I nie ma co ukrywać. O to, by choć jedna z naszych drużyn zagrała na jesień w europejskich pucharach będzie cholernie ciężko.


Warszawiacy mogli jednak trafić gorzej. Wśród drużyn, z którymi mogli się zmierzyć były ekipy Celticu Glasgow, Viktorii Pilzno, FC Basel, Dinama Zagrzeb i Steauay Bukareszt. Zespół ze stolicy Rumunii polskim fanom jest doskonale znany. Obecnie występuje tam Łukasz Szukała, który został powołany do reprezentacji na najbliższy mecz z Danią. Wcześniej grali tam również Paweł Golański i Rafał Grzelak. Największą legendą klubu jest Gheorghe Hagi. Zespół mistrza rumuńskiej ligi jest regularnym uczestnikiem w europejskich pucharach. Trzon drużyny tworzą reprezentanci Rumunii. W zeszłym sezonie Steaua doszła do 1/8 Ligi Europy wygrywając swą grupę, a potem eliminując Ajax Amsterdam. Wygrali także z Chelsea Londyn 1:0 i to na Stamford Bridge. Ostatecznie zostali wyeliminowani przez późniejszych triumfatorów. Drużyna ta nie ma wielkich nazwisk w składzie, ale gra poukładany i techniczny futbol. Być może największą gwiazdą Steauay jest… jej prezes. Gheorghe Becali to człowiek, którego w polskim futbolu można porównać jedynie z Józefem Wojciechowskim. Trenerów zmienia częściej niż rękawiczki, obraża wszystkich, łącznie z własnymi piłkarzami. Gdy wyrzucał z klubu Rafała Grzelaka twierdził, iż nigdy z numerem dziesiątym nie grał żaden łysy zawodnik (ciekawe, że zapomniał o Zizou, który w kadrze grał właśnie z „dychą” na plecach). Obecnie odsiaduje on wyrok 3,5 lata pozbawienia wolności za korupcję, nadużycia i zlecenie porwania.


Legia nie jest jednak pierwszym zespołem, który zmierzy się ze Steauą. Wcześniej swych sił w konfrontacji z Rumunami próbował Widzew Łódź w 1996 roku podczas fazy grupowej LM (porażki 0:1 i 0:2), a w 2007 roku walczyło z nimi Zagłębie Lubin w eliminacjach. Niestety i ten dwumecz zakończył się porażką Polaków. W Lubinie było 0:1, a w Bukareszcie 1:2. Czy warszawiacy mają szansę? Na pewno muszą zagrać dużo lepiej niż przeciwko Molde. Steaua to przeciwnik dużo bardziej wymagający i przede wszystkim mający przewagę w doświadczeniu. Jednak Legia nie jest bez szans. Plusem jest to, że zagra ona rewanż u siebie. Rumuński klub nie jest zadowolony z tego jak potoczyło się losowanie. Wśród nierozstawionych drużyn, Legia bez wątpienia była obok Austrii Wiedeń najmocniejszą ekipą. Steaua liczyła, że trafi albo na Shakhter Karagandę, Maribor lub Razgard. Zapowiada się wyrównana rywalizacja. Pierwszy mecz zostanie rozegrany 20 lub 21 sierpnia. Rewanż odbędzie się tydzień później.


Dużo trudniejsze zadanie stoi przed Śląskiem Wrocław. Podopieczni Stanislava Levego wylosowali najgorzej jak tylko mogli i zmierzą się z Sevillą. Hiszpański zespół zajął w minionym sezonie Primera Division dopiero dziewiąte miejsce, ale wciąż posiada ogromny potencjał. W składzie Hiszpanów występują takie gwiazdy jak Fernando Navarro, Jose Antonio Reyes, Piotr Trochowski, Kevin Gameiro, Ivan Rakitić czy Marko Marin. W sezonie 2005/2006 i 2006/2007 wygrali oni Puchar UEFA (przekształcony później właśnie w Ligę Europy). Co ciekawe klub ten nigdy wcześniej nie mierzył się z polską drużyną. I choć Śląsk skazywany jest na pożarcie, to plusem będzie dla wrocławian to, że pierwszy mecz zagrają na wyjeździe, a rewanż u siebie. Jeśli uda im się zachować formę z dwumeczu z Club Brugge i dołożą do tego jeszcze solidniejszą grę w obronie, to mogą stawić opór podopiecznym Unaiego Emery.


Choć Sevilla nie jest już tak dobrym zespołem jak jeszcze kilka lat temu, to wciąż są niezwykle niebezpieczni. Do europejskich pucharów dostali się jednak szczęśliwie, gdyż ukarano wydaleniem z gry w europejskich pucharach Rayo Vallecano. Szkoda, że Śląsk nie trafił na nieco łatwiejszego rywala, bowiem mogli wylosować również Standard Liege, Eintracht Frankfurt, Salzburg i Nordsjalland. Jednak tak jak w przypadku Brugge trafili najgorzej jak mogli. Pytanie tylko czy Hiszpanie (tak jak i Belgowie) nie zlekceważą słabszego na papierze rywala? Pierwszy mecz w Sevilli odbędzie się 22 sierpnia, a rewanż we Wrocławiu tydzień później. Czy znów będziemy świadkami sensacji? Oby!
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)