Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Sensacja w Chorzowie oraz pewne wygrane Górnika i Lechii

Sensacja w Chorzowie oraz pewne wygrane Górnika i Lechii

Piłka nożna | 11 sierpnia 2013 00:40 | Damian Wiśniewski
Michał Probierz, trener Lechii
fot. T-Moblie Ekstraklasa / x-news
Michał Probierz, trener Lechii

Do niemałej niespodzianki doszło dzisiaj przy Cichej w Chorzowie. Rozpędzona lokomotywa w postaci warszawskiej Legii wykoleiła się na osobach piłkarzy Ruchu. W pozostałych meczach Górnik wysoko ograł Widzew, a Lechia pokonała na własnym boisku Cracovię. Dzięki taki rezultatom, na fortel lidera wskoczyli zabrzanie, spychając z niego zespół Jana Urbana

 

Dzisiejszy dzień z T-Mobile Ekstraklasą rozpoczął się od pojedynku pomiędzy Widzewem, a Górnikiem. Na stadionie w Łodzie od pierwszego gwizdka kontrolę nad grą przejęli goście, a już w czwartej minucie po dośrodkowaniu z prawej strony minimalnie głową przestrzelił Zachara.

 

W kolejnych minutach coraz bardziej słabli gospodarze, a coraz większą przewagę zyskiwali zabrzanie. W 17 minucie gry zaowocowało to pierwszym w tym meczu golem. Ładną akcję przeprowadzili Nakoulma i Olkowski, a ten pierwszy skierował piłkę do bramki. Błąd w tej akcji popełnił bramkarz, Maciej Mielcarz, który nie przykrył bliższego słupka.

 

Po tym golu inicjatywa pozostała w rękach (a raczej nogach) piłkarzy z górnego Śląska. To oni wciąż atakowali na bramkę rywala, jednak w drugi gol dla ich ekipy, nie był zamieszany żaden z nich. Powiedzieć, że bramka na 0:2 to istny kuriozum, to nic nie powiedzieć. Thomas Phibel podał piłkę do swojego bramkarza, jednak zrobił to na swoje nieszczęście w światło bramki. Mielcarz, który spodziewał się zagrania do boku, stracił na chwilę równowagę i futbolówka wtoczyła się do bramki.

 

Na drugie 45 minut Widzewiacy wyszli z dużo lepszym nastawieniem, jednak kolejnego gola w tym pojedynku znów zdobył Górnik. Prawą stroną świetną akcję przeprowadził Olkowski, a jego dośrodkowanie na bramkę zamienił Zachara.

 

Choć Widzew się starał i ewidentnie dawał z siebie wszystko, to trzy punkty pojechały do Zabrza. Według nas najlepszym zawodnikiem tego pojedynku był prawy obrońca drużyny Adama Nawałki, Paweł Olkowski.

 

Na drugi dzisiejszy pojedynek wybraliśmy się do Gdańska, gdzie Lechia podejmowała Cracovię. Mecz od bardzo mocnego uderzenia mogli zacząć gospodarze, bo już w pierwszej minucie sam na sam z bramkarzem wyszedł Buzała. Jednak w momencie oddawania strzału napastnik ten się potknął i minimalnie przestrzelił.

 

W myśl zasady co się odwlecze to nie uciecze, podopieczni Michała Probierza objęli prowadzenie w minucie ósmej.

W pole karne z rzutu wolnego dośrodkował Wiśniewski, przypadkiem piłkę zgrał Bieniuk, a strzałem w krótki róg do bramki skierował ją Pietrowski.

 

Pasy już po niedługim czasie miały świetną okazję do wyrównania, jednak futbolówka po strzale głową Dawida Nowaka nieznacznie minęła słupek bramki Bąka.

 

Nie udało się Nowakowi, ale udało się Bernhardtowi. Fantastycznie zszedł on z piłką z prawej strony, zagrał na klepę z Danielewiczem i kapitalnym strzałem wyrównał wynik meczu.

 

Rezultat ten utrzymał się zresztą do przerwy, jednak już chwilę po niej ponownie na prowadzenie wyszli gdańszczanie. Fatalny błąd popełnił Szeliga, który stracił futbolówkę przed własnym polem karnym. Przejął ją Grzelczak, podał do Wiśniewskiego, który bez najmniejszych kłopotów zdobył bramkę.

 

Po tej sytuacji Cracovia siadła zupełnie i Lechia zdominowała ją do reszty. Co rusz przeprowadzała akcje, które mogły kończyć się golem, aż zrobiła taką, która faktycznie się nim skończyła. I była to akcja, której nie powstydziłaby się Barcelona, z którą Gdańszczanie niedawno się mierzyli. Po świetnej wymianie podań, Matsui zagrał piętą do Buzały, a ten tym razem się nie potknął i ładnym uderzniem pokonał bramkarza.

 

Do końca wynik nie uległ zmianie i Lechia wygrała 3:1. Graczem meczu naszym zdaniem Wiśniewski (i to nie przez zbieżność nazwisk z autorem tego tekstu), za duży wkład w pierwszą i strzelenie drugiej bramki.

 

Jeśli można było się wahać w obstawieniu zwycięzcy w dwóch pierwszych meczach, to wybór ten w pojedynku Ruchu z Legią wydawał się być śmiesznie wręcz prosty. Rozpędzona Legia miała przejechać się po chorzowianach tak, jak to zrobiła z poprzednimi rywalami. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.

 

Początek meczu to typowe badanie terenu. Ani Legia, ani Ruch nie decydowały się zaatakowanie rywala. Pierwsi ten impas przerwali gospodarze i to oni w 23 minucie objęli prowadzenie. Z prawej strony dośrodkował Surma, a dość szczęśliwie (choć efektownie) futbolówkę do bramki strzeżonej przez Kuciaka skierował Grzegorz Kuświk.

 

Legioniści nie zdążyli się dobrze otrząsnąć po pierwszym ciosie, a było już 2:0. Tym razem gola zdobył asystujący przy poprzednim trafieniu Surma. Były kapitan Legii oddał świetny strzał tuż sprzed pola karnego, którym nie dał szans goalkeeperowi mistrza Polski.

 

Do końca pierwszej połowy warszawianie nie potrafili zagrozić rywalowi, jednak po przerwie ruszyli do ataku. Już trzy minuty po wznowieniu gry udało im się zdobyć gola kontaktowego. W pole karne piłkę zagrał Furman, a gola zdobył doświadczony Marek Saganowski.

 

Drugie 45 minut było zresztą w wykonaniu piłkarza Jana Urbana o niebo lepsze od tych pierwszych. Legia raz po raz stwarzała sobie sytuacje bramkowe i śmiało można powiedzieć, że gdyby grała w ten sposób od samego początku, to kto inny cieszyłby się z wygranej.

 

Gola choćby wyrównującego nie udało się jednak zdobyć, a najbliżej tego byli chyba Saganowski i Pinto, w jednej akcji zresztą. Najpierw w słupek trafił Sagan, a dobitki wykorzystać nie potrafił Portugalczyk.

 

Trzy punkty zostały w Chorzowie, a piłkarzem meczy bezsprzecznie autor gola i asysty, Łukasz Surma.

 

Widzew Łódź – Górnik Zabrze 0:3 (0:2)
0:1 Nakoulma 18’
0:2 Phibel (s) 40’
0:3 Zachara 60’

 

Lechia Gdańsk – Cracovia 3:1 (1:1)
1:0 Pietrowski 8’
1:1 Bernhardt 25’
2:1 Wiśniewski 47’
3:1 Buzała 84’

 

Ruch Chorzów – Legia Warszawa 2:1 (2:0)
1:0 Kuświk 25’
2:0 Surma 28’
2:1 Saganowski 48’

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)