Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pomóżmy Radosławowi Kałużnemu!

Pomóżmy Radosławowi Kałużnemu!

Piłka nożna | 11 sierpnia 2013 16:09 | Jakub Kacprzak

Kilka dni temu pisałem artykuł o tym, co porabiają reprezentanci Polski, którzy wystąpili na Mundialu w 2002 roku. Wielu z nich radzi sobie po piłkarskiej karierze świetnie. Jednak są również tacy, którym nie powiodło się. Niestety w naszym kraju o bohaterach zapomina się bardzo szybko. Dlatego też ten artykuł ma przypomnieć jak ważną postacią polskiej kadry był Radosław Kałużny. Ale przede wszystkim piszę te słowa w jednym celu. Byśmy wszyscy pomogli Tacie!


Twardy charakter, nieustępliwość i serce do gry. Radosław Kałużny był jednym z tych zawodników, którzy nigdy nie odstawiali nogi i dawali z siebie wszystko w każdym meczu. Wychowanek Chojnowianki Chojnów pierwszy raz pokazał się polskim kibicom już w 1992 roku. W rundzie wiosennej sezonu 91/92 przeszedł do Zagłębia Lubin i zadebiutował w Ekstraklasie. W barwach Miedziowych grał do końca 1997 roku. Na wiosnę zmienił barwy i stał się zawodnikiem Wisły Kraków, z którą święcił największe sukcesy. W przeciągu trzech lat, dwukrotnie z Białą Gwiazdą sięgał po mistrzostwo kraju. Już wtedy znany był z tego, że potrafi być niezwykle groźny przy stałych fragmentach gry. Doskonała gra głową, umiejętność odpowiedniego ustawiania się – Kałużny posiadał wszystkie te cechy. Widział to również Jerzy Engel, który sprawił, że Tata stał się podstawowym zawodnikiem kadry, w której debiutował w 1997 roku. Do historii przeszedł jego występ przeciwko Białorusi w Łodzi. Kałużny zdobył w nim hat-tricka i to dzięki jego postawie Polacy mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Dobra gra w kadrze i Wiśle dała mu też przepustkę do zagranicznego wyjazdu. W 2001 roku trafił do Niemiec, gdzie na początku przywdziewał barwy Energie Cottbus. W eliminacjach do Mundialu w Korei i Japonii był drugim strzelcem biało-czerwonych. Z pięcioma bramkami ustępował jedynie Emmanuelowi Olisadebe.


W Bundeslidze radził sobie przyzwoicie. Niestety kontuzje spowodowały, że nie mógł zawsze być do usług trenera. W 2003 roku przeszedł do Bayeru Leverkusen. Sportowy awans nie okazał się zbyt okazały. Kolejne urazy i tylko 12 meczów dla Aptekarzy zmusiły go do zmiany klubu. Do końca kariery nie zagrał już więcej niż 22 meczy w sezonie, a od 2005 roku zmieniał kluby bardzo często. Zaliczył krótki epizod w Essen, potem grał Ahlen, AEL Limassol i w 2007 roku postanowił wrócić do Polski. W barwach Jagiellonii zagrał 22 mecze. Rok później zakończył karierę, ale w 2010 roku wrócił jeszcze na chwilę do Chrobrego Głogów. Przez 18 lat zagrał w polskiej Ekstraklasie 267 spotkań, w których strzelił 39 bramek. Dla reprezentacji dołożył 41 występów i 11 goli. Zawsze potrafił zmotywować kolegów z murawy do jeszcze większego wysiłku i dobrej gry.


Niestety po zakończeniu kariery słuch po nim zaginął. Po tym jak w 2011 roku zakończył pracę jako dyrektor sportowy w Głogowie nie było wiadomo co się z nim dzieje. Ostatnio Krzysztof Stanowski, red. naczelny portalu Weszlo.com pisał o plotkach, jakoby u Kałużnego działo się naprawdę źle. Niestety informacje te okazały się prawdziwe. Były reprezentant Polski pracuje obecnie w angielskim mieście Nuneaton. Jego pracodawcą jest firma DHL, a Kałużny pracuje przy załadunku towaru. Co gorsza umowę ma podpisaną przez agencję pracy, co powoduje, że w każdej chwili może zostać zwolniony. Dzięki pomocy Łukasza Seryszko otrzymałem zdjęcie Taty, które możecie zobaczyć nad tytułem.


Nie można tak tego zostawić. Usłyszałem, że osoby z polskiego futbolu próbowały mu jakoś pomóc, ale szczerze mówiąc nie przypominam sobie, by gdzieś w mediach było głośno o problemach czołowego reprezentanta kraju na przełomie XX i XXI wieku. Dlatego zwracam się z prośbą do wszystkich piłkarzy, trenerów, działaczy, oraz przede wszystkim do Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zajmijmy się sprawą Radka Kałużnego. Podobne problemy miała niegdyś Agata Wróbel. Dzięki pomocy wróciła do kraju i dziś trenuje młode sztangistki. Radosław Kałużny także zasługuje na nasze wsparcie. Liczę, że przypomnienie jego historii i przedstawienie obecnych faktów spowoduje, że znajdą się życzliwi ludzie, którzy wesprą Tatę. Najgorsze bowiem jest to, że w wywiadzie z zeszłego roku wspominało tym, że nie jest mu łatwo. Dziennikarz przeprowadzający wywiad jednak tematu nie pociągnął dalej, a Kałużny został bez pomocy. Nie tak powinien wyglądać los człowieka, któremu polska piłka tak wiele zawdzięcza.


A więc raz jeszcze proszę. Pomóżmy Radkowi Kałużnemu!
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)