Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Coś śmierdzi w państwie Duńskim

Coś śmierdzi w państwie Duńskim

Piłka nożna | 15 sierpnia 2013 11:38 | Jakub Kacprzak
Robert Lewandowski
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Robert Lewandowski

Stało się. Reprezentacja prowadzona przez Waldemara Fornalika odniosła siódme zwycięstwo pod jego wodzą. Udało nam się pokonać drużynę lepszą niż amatorzy z San Marino czy krajowy skład Rumunów oraz Macedończyków. Jednak czy zwycięstwo 3:2 nad przeżywającą największy od lat kryzys Danią należy uznać za sukces?


Oglądając wczorajsze spotkanie w Gdańsku w końcu widziałem coś pozytywnego. Polska zaczęła momentami grać składnie, szybko, z pomysłem, na jeden kontakt. Nagle okazało się, że bez naturalizowanych na siłę Boenischa, Obraniaka i Polańskiego możemy grać naprawdę solidnie. Szczególnie było widać to w poczynaniach linii pomocy, która zaprezentowała się najlepiej spośród wszystkich formacji. Były w tym spotkaniu chwile, gdy gra naszej kadry cieszyła oko. Widać, że tkwi w niej potencjał. Pytanie tylko, czy Waldemar Fornalik wespnie się na wyżyny własnych umiejętności i ten potencjał swoich podopiecznych wykorzysta? Towarzyskie spotkanie dało mu szansę nieco poeksperymentować, choć było to bardziej wymuszone kontuzjami. Jędrzejczyk z pewnością usiadłby na ławce gdyby zdrowy był Bereszyński. Trudno też spodziewać się, że Przemek Kaźmierczak zagrałby od początku, jeśli w pełni sił byłby Polański. Mimo to po raz kolejny nie odpowiedział sam sobie były trener Ruchu Chorzów na kilka pytań. Przede wszystkim martwi usilne stawianie na lewej obronie Jakuba Wawrzyniaka. Rozumiem, że nie mamy zbyt wielu bocznych defensorów, którzy potrafią grać lewą nogą. Ale czy nie lepiej zaryzykować i spróbować rozwiązania, które przyjęto choćby w Bayernie Monachium gdzie Philip Lahm był przesuwany z prawej strony na lewą i na odwrót? Prawda jest bowiem taka, że kolejny mecz Wawrzyniak zawalił. Przy golu na 2:1 dla Danii kompletnie odpuścił krycie swojego sektora. Gdyby nie ambitna postawa Waldemara Soboty, to Braithwaite miałby jeszcze łatwiejszą drogę do zdobycia bramki.


Nie popisał się także Wojtek Szczęsny. Od kiedy wywalczył sobie miejsce w składzie Arsenalu wiemy, że gorzej radzi sobie z uderzeniami z rzutów wolnych i ogólnie z dystansu. Wczoraj Eriksen pokonał go pięknym strzałem, ale wciąż mam wrażenie, że Szczęsny mógł się lepiej spisać. Piłka leciała na takiej wysokości, że mógł to obronić. Zawiódł Kaźmierczak, który nie pokazał nic ze swoich atutów, jakimi są dokładne crossy i atomowe uderzenie z dystansu. Jędrzejczyk także nie dawał nam zbyt wiele po prawej stronie obrony, ale jego można wytłumaczyć tym, że na tej pozycji ostatni raz grał może rok temu. A z pozytywów? Świetnie do kadry wprowadza się Piotrek Zieliński. Ten chłopak może stać się naprawdę dobrym zawodnikiem. Widać u niego tą iskrę geniuszu. Nie boi się uderzać, brać na siebie ciężaru gry. Cieszy również dobra postawa Mateusza Klicha, który być może na dobre odnajdzie formę i będzie użytecznym graczem w reprezentacji. Dwie asysty zaliczył Kuba Błaszczykowski, który miał też możliwość na zdobycie bramki po świetnej akcji z Robertem Lewandowskim. Nasz kapitan był głodny gry i widać, że zależało mu na tym, by pokazać się jak z najlepszej strony.


Natomiast jeśli chodzi o Roberta Lewandowskiego to wkurza mnie podejście kibiców do jego osoby. Po cholerę gwizdali na niego gdy schodził? Nie rozumiem tego żenującego show jakie sprezentowali mu pseudo kibice. Zresztą oni sami nie pokazali się z dobrej strony. Długimi minutami na stadionie było cicho jak podczas mszy w kościele. A Lewy nie zagrał fatalnie. Po raz kolejny nie mógł liczyć na to, że kadra zagra pod niego tak, jak robi się to w BVB. Niestety widać ogromną różnicę w klasie zawodników. W Dortmundzie Robert ma zapewnione to, że gdy pokazuje się na pozycji to dostaje dobrą piłkę. Była sytuacja w meczu z Danią, gdy Lewy czekał na prostopadłe podanie od Jędrzejczyka. Gdyby Artur zagrał mu ją odpowiednio szybko i dokładnie to Robert mógłby stworzyć groźną sytuację. Sekundy jednak mijały, obrońcy ustawili się lepiej i z okazji nic nie wyszło, a Jędrzejczyk zagrał do kogoś innego. Ja rozumiem frustrację Lewandowskiego. On doskonale wie na co go stać i co potrafi. Jednak w żaden sposób gra reprezentacji nie wykorzystuje jego umiejętności.


Co wiemy po kolejnym sparingu? Że nie mamy rozwiązanego problemu z defensywą. Że o ile środek można zaliczyć do w miarę pewnych, tak już boki kompletnie nie funkcjonują. Z formacji defensywnej jedynie Kamil Glik jest pewniakiem na najbliższy mecz z Czarnogórą. Szukała zagrał przyzwoicie, ale zdarzały mu się błędy. Choć moim zdaniem powinien dostać jeszcze szansę. Jego wzrost i waleczność będą potrzebne w starciu z najbliższym rywalem. Wciąż widać, że tylko Kuba Błaszczykowski wie jak rozegrać kombinacyjnie akcję z Lewandowskim. Widać także, że wielką formę prezentuje Waldemar Sobota, który w meczu o punkty powinien zagrać od pierwszej minuty. Polska wciąż nie ma jednak własnego stylu, a długimi momentami chaos sprawia, że musimy się rozpaczliwie bronić. Dania nie jest drużyną z najwyższej półki, a i tak pokonaliśmy ją tylko jedną bramką. Jest wiele do zrobienia. Pytanie tylko, czy Waldemar Fornalik ma w głowie plan jak to wszystko poukładać?
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)