Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Marek Saganowski po meczu z Rozwojem: Najważniejsze spotkanie mamy już za sobą

Marek Saganowski po meczu z Rozwojem: Najważniejsze spotkanie mamy już za sobą

Piłka nożna | 17 sierpnia 2013 23:43 | Przemysław Drewniak
Marek Saganowski nie odczuwa dużej presji przed starciem ze Steauą
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Marek Saganowski nie odczuwa dużej presji przed starciem ze Steauą

W ostatnim meczu przed wylotem do Bukaresztu Legia Warszawa łatwo pokonała drugoligowy Rozwój Katowice 3:0 i awansowała do 1/8 finału Pucharu Polski. Choć drużyna ze stolicy potraktowała sobotnią potyczkę w pełni poważnie, piłkarze nie ukrywali, że w głowach mieli już środowy mecz w Bukareszcie. Głównie o nim mówił Marek Saganowski w krótkiej rozmowie z naszym portalem.


Komu zaliczyć trzecią bramkę w meczu z Rozwojem? Kosecki uderzał na bramkę, a piłka przypadkowo odbiła się jeszcze od Pana.
Myślę, że Kubie, bo to było jego uderzenie. Ja tylko musnąłem piłkę, pomogłem zmienić jej tor i zmylić nieco bramkarza.


Jak grało się z rywalem, dla którego był to najważniejszy mecz w sezonie?

Często jesteśmy w podobnej sytuacji, więc dla nas to nic nowego. Spokojnie kontrolowaliśmy przebieg gry, a pierwsza bramka jeszcze bardziej nas uspokoiła. Złe podejście do takich meczów zawsze może skończyć się jakąś katastrofą, już nie raz to przeżywałem. Nic nie mieliśmy do wygrania i wiele do przegrania, ale skończyło się 3:0 dla nas i to przy małym nakładzie sił.


W środę sytuacja będzie odwrotna, bo to Legia rozegra swoje najważniejsze spotkanie.

Nie przesadzajmy, na pewno nie będziemy w takiej sytuacji jak Rozwój, bo jedziemy do Bukaresztu po to, żeby pograć w piłkę, a nie stać i się bronić. Doszliśmy do czwartej rundy, czeka nas bardzo ważne starcie, ale tak naprawdę to najważniejsze mamy już za sobą. W dwumeczu z Molde wykonaliśmy podstawowy cel, jakim jest awans do fazy grupowej Ligi Europy. Nie my jesteśmy teraz faworytem, przez co towarzyszy nam mniejsza presja.


A zatem nie określi Pan dwumeczu ze Steauą jako najważniejszego w karierze?

Na pewno jeden z bardziej prestiżowych. Wiemy, że możemy wpisać się do historii naszej piłki, bo od dawna czekamy już na polski klub w fazie grupowej Ligi Mistrzów.


Ten fakt bardziej przeszkadza czy motywuje? Z jednej strony presja jest ogromna, z drugiej zaś wszyscy za Was ściskają kciuki.
Nie ma to raczej większego znaczenia. Dużo większa presja była rok temu, gdy graliśmy o mistrzostwo Polski i potknięcia w ostatnich meczach spowodowały, że ta szansa nam uciekła. Znacznie większe ciśnienie było też w meczu z Molde, gdzie musieliśmy wygrać, żeby być pewnym dalszej gry w pucharach. Zdajemy sobie sprawę, że Steaua to mocny zespół, ograny w Europie, więc przejście tej drużyny będzie dla nas dużym sukcesem.


Dziś na trybunach nie było kibiców Legii, co było takim przedsmakiem tego, co czeka Was w rewanżu ze Steauą. Zamknięcie „Żylety” to dla Was duża strata?

Jeśli faktycznie do tego dojdzie, to na pewno tak. Dla nas strata, plus wyłącznie dla piłkarzy Steauy, ale mam jeszcze nadzieję, że odwołanie klubu będzie skuteczne.


Rozmawiał w Katowicach Przemysław Drewniak


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)