Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tak blisko bram raju

Tak blisko bram raju

Piłka nożna | 20 sierpnia 2013 13:40 | Jakub Kacprzak

fot. superstar.com.pl

180 minut. Tyle brakuje drużynie Legii Warszawa do tego, by po 17 latach wrócić do Ligi Mistrzów. Od ostatniego ich występu na najbardziej prestiżowym z futbolowych salonów, na którym warszawiacy grali, świat piłki nożnej bardzo się zmienił i był zupełnie inny. Mistrzami Świata byli Brazylijczycy, najlepszym piłkarzem świata był Ronaldo, a najwyższy transfer świata wynosił… 19,5 miliona funtów jakie Inter zapłacił Barcelonie właśnie za Il Fenomeno. W 1996 roku Messi miał 9 lat, a obecny trener Legii Jan Urban, grał dla hiszpańskiego Toledo.


Nie jestem fanem szukania nadziei pośród różnorakich znaków na niebie i ziemi. Ale warto przytoczyć kilka faktów, które budują wiarę w to, że tym razem jednak polska drużyna w Lidze Mistrzów zagra. Przede wszystkim należy nawiązać do reprezentacji Polski i ich przerwy w udziale na Mundialu. Gdy Jerzy Engel wraz z biało-czerwonymi awansował na MŚ w Korei i Japonii, mijało 16 lat od ostatniego awansu naszej kadry. Tyle samo wynosi przerwa jaką zafundowały nam krajowe kluby w rozgrywkach LM. Ostatnim zespołem, który awansował był Widzew, a miało to miejsce w sezonie 1996/1997. Czy zatem możemy liczyć, że znów po 16 latach wrócimy na europejskie salony, tym razem z Legią? Drugim plusem batalii o piłkarską ziemię obiecaną jest to, że klub ze stolicy mógł trafić w losowaniu znacznie gorzej. Owszem Steaua Bukareszt to nie jest przeciwnik łatwy i przyjemny, ale przecież legioniści mierzyć musieli się wcześniej w walce o LM z Barceloną i Szachtarem Donieck. Gdy ostatni raz warszawiacy awansowali to w eliminacjach także trafili na zespół ze Skandynawii. Wtedy był to szwedzki Goeteborg, teraz norweskie Molde. Teraz w ostatniej rundzie trafiają na Rumunów, z którymi grało się Legii w europejskich pucharach bardzo dobrze. Wcześniej trzykrotnie trafiali na kluby z tego kraju. Dwa razy trafiali na Rapid Bukareszt i raz na Arad. Z tym ostatnimi mierzyli się w dwumeczu w sezonie 1969/1970 i wygrali 2:1 i 8:0. Z Rapidem wpierw grali w rozgrywkach 1971/1972. Przegrali wtedy pierwszy mecz 0:4, a drugi wygrali 2:0. Druga potyczka była całkiem niedawno. Sezon 2011/2012 i faza grupowa Ligi Europy. Legia wygrała obydwa mecze 1:0 i 3:1. Na sześć spotkań warszawiacy zwyciężyli pięć razy.


Wbrew pozorom to na graczach z Bukaresztu ciąży większa presja. Ich zwariowany prezes George Becali chce, by jego drużyna grała w Lidze Mistrzów. Po bardzo dobrych występach w zeszłorocznej edycji Ligi Europy (awans na pierwszy miejscu z grupy, wyeliminowanie Ajaxu Amsterdamu, zwycięstwo w pierwszym meczu z Chelsea 1:0) apetyt na grę w LM jest u Rumunów ogromny. Legia natomiast może. Oni swój plan minimum wykonali, zapewniając sobie grę w fazie grupowej LE. Wiedzą, że finansowo odskoczą dzięki temu niemal wszystkim klubom z Ekstraklasy (jedynie Śląsk ma szansę na awans i duże pieniądze). Prezes Bogusław Leśnodarski nie wywiera na drużynie presji. Od początku mówił co jest ich celem. Tłumaczy, że do Ligi Mistrzów należy się dobrze przygotować i nie śpieszyć. Planuje te elitarne rozgrywki odwiedzić za rok, a może udać mu się to teraz. Dodatkowo Legia do dwumeczu ze Steauą przystępuje w dobrych nastrojach. Choć ostatni mecz z Ruchem warszawiacy przegrali, to po 4 kolejkach mają 9 pkt w lidze i zajmują drugą lokatę. W Pucharze Polski pewnie pokonali Rozwój Katowice 3:0. Dodatkowo nie ma większych problemów z kontuzjami. Jedynie Bartosz Bereszyński, Iniaki Astiz i Rafael Augusto nie będą mogli zagrać. Na ich miejsce są solidni zmiennicy, więc nie trzeba się obawiać, że Legia będzie miała dziurę w składzie. Dodatkowym atutem jest to, że mistrz Polski rewanż zagra u siebie.


Jednak lekceważyć mistrza Rumunii nie wolno. Po siedmiu latach Steaua ponownie zdobyła to najcenniejsze ligowe trofeum. Ma ogromne doświadczenie w europejskich pucharach, a ich mocną stroną będzie zgranie. Większość zawodników podstawowej jedenastki tworzy trzon również w reprezentacji Rumunii. Eksperci zwracają uwagę na to, że jest to zespół niezwykle dobrze wyszkolony technicznie. Jednak szansą dla Legii może być gra w powietrzu, oraz szybkość skrzydłowych. Istotne będzie to, by do maksimum narzucić rywalom swój styl gry. Legioniści mieli w dwumeczu z Molde częste przestoje i grali zbyt chaotycznie. Tutaj o czymś takim mowy być nie może. Trzeba zagrać na maksimum koncentracji i umiejętności. Tak jak w Polsce i w Rumunii wszyscy czekają na to spotkanie. Media w kraju rywala Legii podają, że mecz na Stadionie Narodowym w Bukareszcie ma obejrzeć ponad 50 tysięcy kibiców. Atmosfera będzie na pewno gorąco.


Początek spotkania o 20:45. W Polsce kibice będą mogli obejrzeć spotkanie na antenie stacji TVP 1, Canal Plus i nSport. A jeśli ktoś obejrzeć spotkanie nie będzie mógł, to oczywiście na naszym portalu będziecie mogli przeczytać obszerną relację ze spotkania.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)