Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dwa oblicza Legii

Dwa oblicza Legii

Piłka nożna | 21 sierpnia 2013 23:04 | Jakub Kacprzak


Pierwsza połowa gry o Ligę Mistrzów za nami. Legia wywozi z Bukaresztu cenny remis 1:1, choć gdyby zagrała w pierwszej odsłonie spotkania tak jak w drugiej, to awansu byłaby znacznie bliżej.


Spotkanie zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. To Steaua atakowała i szybko narzuciła własny styl gry legionistom. Niestety warszawiacy wyszli zbyt spięci i zestresowani. Łatwe straty popełniali Kosecki i Radović. Na szczęście w bramce mistrzów Polski stał Dusan Kuciak, który pewnymi interwencjami i doskonałymi wyjściami w sytuacjach sam na sam ratował drużynę. Brakowało zdecydowania, kombinacyjnej gry i zaangażowania. Legia grała zbyt bojaźliwie i skończyło się to opłakanie w 34 minucie spotkania. Steaua posłała długie podanie, obrona warszawskiego zespołu próbowała złapać na spalonym rywali. Niestety Dossa Junior źle się ustawił, a Piovaccari bez problemu przelobował wychodzącego z bramki Kuciaka. Niestety nie podziałało to motywująco na Polaków, którzy całą pierwszą połowę byli sparaliżowani. Jedyną dogodną okazję miał po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakub Wawrzyniak, ale jego strzał doskonale obronił Tatarusanu.


Nie wiem co w przerwie powiedział swoim zawodnikom trener Jan Urban, ale musiało być to albo coś w stylu suszarki Sir Alexa Fergusona, albo przemowy Ala Pacino. Legioniści wyszli zmotywowani, żądni lepszej gry i wyrównania. Zaczęli grać szybciej, dokładniej, z pomysłem. Zupełnie jakby na drugą połowę wyszła zupełnie inna drużyna. Tyczy się to również Rumunów, którzy chyba poczuli się zbyt pewni siebie. Może była taka taktyka Legii? Może chcieli uśpić czujność Steauy? Ale już całkiem poważnie. Warszawiacy doprowadzili do remisu już w 53 minucie. Akcję rozpoczął Łukasz Broź, który jeszcze w pierwszej połowie zmienił Tomasza Jodłowca. Podał doskonale do Miro Radovica, a ten wstrzelił piłkę w pole karne Rumunów. Saganowski nie trafił/przepuścił piłkę, a ta trafiła do niepilnowanego Koseckiego. Młody Kosa bez problemu zdobył gola. Legioniści jednak nie cofnęli się i dalej atakowali. Dwie minuty później mogło być 2:1. Piłka znów trafiła do Koseckiego, ten skierował ją do siatki, ale sędzia boczny słusznie podniósł chorągiewkę sygnalizując pozycję spaloną. Obie drużyny miały swe okazje w późniejszej fazie gry. Steaua strzelała głównie z dystansu, ale Kuciak albo bronił bezbłędnie, albo futbolówka minimalnie mijała bramkę Legii. Natomiast gracze ze stolicy Polski próbowali ataków skrzydłami.


Ostatnia faza spotkania to spokojna wymiana podań Legii, która pokazała duże opanowanie. Żadna z drużyn nie zagroziła już bramce rywali i ostatecznie mecz w stolicy Rumunii zakończył się remisem 1:1. Legia pokazała się z dwóch różnych stron. W pierwszej połowie bojaźliwa, zestresowana i niepewna. W drugiej, silna, dynamiczna i groźna. Rewanż już za tydzień w Warszawie. I to legioniści są o krok bliżej awansu. Gol strzelony na wyjeździe daje im większe szanse, ale Steua na pewno nie odpuści. Jednak jeśli w końcu Legia zagra dwie dobre połowy, to jest wielka szansa, że w końcu będziemy mieć polską drużynę w Lidze Mistrzów.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)