Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kapitan wrócił do domu

Kapitan wrócił do domu

Piłka nożna | 23 sierpnia 2013 12:44 | Adrian Szymczak

fot. madridismo.es

Wczorajszy wieczór na Santiago Bernabeu był magiczny. Nie chodziło tylko o mecz z Al-Sadd i o Trofeo Santiago Bernabeu. Przede wszystkim chodziło o jednego piłkarza. Piłkarza, który wczoraj wrócił do swojego domu i po raz ostatni zagrał w koszulce z numerem 7 na plecach. Raul Gonzalez Blanco, bo o nim mowa, rozegrał wczoraj swój ostatni mecz w barwach Realu Madryt.


Przy Concha Espina 1 zasiadł komplet widzów, którzy przyszli na mecz, aby pożegnać swojego lidera, idola i legendę. Zgotowali mu przyjęcie godne prawdziwego mistrza. Gdy obie jedenastki wyszły na murawę Santiago Bernabeu, jedna z trybun ułożyła ogromny napis „Raul”. Na murawie znajdowały się także wszystkie trofea, które „El Siete” zdobył z zespołem Królewskich. Trzeba przyznać, że ta kolekcja robiła wrażenie. Po przywitaniu się z kibicami, nastąpił pierwszy z tych magicznych momentów, których wczoraj było wiele. Mianowicie Iker Casillas, który wyszedł z tunelu z opaską kapitańską, cofnął się i przekazał z honorem opaskę Raulowi. Nie wiadomo, czy było to zaplanowane, czy też nie, ale trzeba przyznać, że Iker zachował się z klasą.


Jednak co do samego meczu. Real Madryt wyszedł praktycznie w najmocniejszym zestawieniu. Gdy rozpoczął się mecz, dało się zauważyć, że koledzy szukają podaniami Raula. Każdy kontakt z piłką Hiszpana był nagradzany ogromnymi oklaskami z trybun. Wielki moment nastąpił w 23 minucie, gdy po podaniu Angela Di Marii, ładnym strzałem piłkę do siatki wpakował „El Capitan” Raul Gonzalez Blanco. Trybuny Santiago Bernabeu oszalały z radości. Był to piękny moment dla całego madridismo. Chwile później „Grande Capitan” miał kolejną szansę na bramkę, lecz piłka uderzyła w słupek. Jęk zawodu na trybunach był tak mocny, że żartobliwie mówiąc, ta bramka zaważyła na całym sezonie dla Realu Madryt. Do końca pierwszej połowy na boisku przeważał Real Madryt, a zawodnicy Al-Sadd nie dawali zbytnio rady zawodnikom Królewskich. Gdy sędzia oznajmił koniec pierwszej połowy, nastąpił kolejny symboliczny moment. Raul, który w drugiej połowie miał zagrać w barwach swojego obecnego klubu, zdjął swoją koszulkę z numerem 7 i przekazał ją Cristiano Ronaldo. Bardziej oficjalnie nie dało się przekazać światu, kto jest teraz prawdziwą „siódemką” w Madrycie.

 

W drugiej połowie Raul grał w drużynie Al-Sadd, lecz gola nie strzelił, tak jak i cała jego drużyna. Natomiast drugi garnitur Realu Madryt urządził sobie małą strzelaninę. W 58 minucie po dobrym rajdzie i świetnym dośrodkowaniu Daniego Carvajala, piłkę do bramki głową pakuje Isco. Co ciekawe, był to drugi oficjalny mecz Hiszpana z bramką strzeloną głową. Co więcej, jeden mecz ligowy wystarczył, by wymagająca publika Santiago Bernabeu skandowała imię młodego Hiszpana po strzeleniu gola. Ciekawe, co będzie dalej. Wracając do wydarzeń meczowych, kolejna bramka padła w 79 minucie. Aktywny Carvajal został „ścięty równo z trawą” w polu karnym, a jedenastkę pewnie wykonał Karim Benzema. W 82 minucie celnym strzałem z ostrego kąta w długi róg popisał się Jese. Na tym młody zawodnik Królewskich nie skończył, gdyż w 88 minucie po dwójkowej akcji z Alvaro Moratą, Hiszpan zabawił się z bramkarzem i obrońcą i ustalił wynik meczu. Po końcowym gwizdku miała miejsce scena, którą całe madridismo zna na pamięć i którą kocha. Raul wziął do ręki czerwoną płachtę z herbem Królewskich i robił ruchy, jakby tą płachtą wabił rozwścieczonego byka i wodził go po murawie Santiago Bernabeu. Takie obrazki widywaliśmy, gdy Real Madryt zdobywał Mistrzostwo Hiszpanii, a „El Matador” odstawiał właśnie takie widowisko. Ostatnim pięknym momentem była chwila, gdy Raul schodził z boiska już po ceremonii wręczenia pucharu. Będąc już przy wejściu do tunelu, uklęknął przy linii bocznej Santiago Bernabeu i ucałował swoją ukochaną murawę.


Real Madryt pewnie wygrał Trofeo Santiago Bernabeu pokonując Al-Sadd 5-0. Jak sami widzieliśmy mecz ten był tylko tłem dla wydarzeń jakie miały miejsce na murawie, i które były związane z Raulem. Wczorajszego wieczoru polało się wiele ludzkich łez. Ci ludzie nadal kochają swojego zawodnika i tęsknią za swoim Kapitanem. Wielu z nich marzy o tym, by zobaczyć jeszcze Raula w oficjalnym meczu Realu Madryt. Niestety tak się już nie stanie. Madryt pożegnał swojego Kapitana w sposób godny i podniosły. Nam nie pozostaje już nic innego jak tylko powiedzieć: Gracias Maestro, Gracias Grande Capitan!
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)