Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Messi bije granice wytrzymałości

Messi bije granice wytrzymałości

Piłka nożna | 23 sierpnia 2013 18:39 | Jakub Kacprzak


Coraz częściej kontuzjowany. Z wyrazu twarzy widać niepokojącą rezygnację i zmęczenie. Leo Messi od pewnego czasu nie jest w stanie dawać z siebie 100% możliwości i bardzo go to irytuje. Niestety wciąż eksploatowany jest do granic możliwości. I zaczynam zastanawiać się kiedy w końcu jego organizm powie dość? Nawet maszyna czasami ma prawo się zepsuć, a co dopiero ludzkie ciało. I choć nowy trener Barcelony, Gerardo Martino zapewnia, że wie o tym, iż jego rodak musi odpocząć to i tak Leo gra w każdym meczu. Niebezpiecznie zaczyna mi cała sytuacja przypominać tą, jaką mieliśmy w przypadku legendarnego Ronaldo.


Odkąd zadebiutował w pierwszym składzie Blaugrany w 2004 roku, Messi zagrał łącznie w samej La Liga 247 spotkań. Z tego dorobku meczowego zaledwie 37 rozpoczynał na ławce rezerwowych. Opuścił więc (biorąc pod uwagę także sezon 2004/2005) jedynie 95 spotkań ze wszystkich możliwych w hiszpańskiej lidze. A przecież jego kariera to nie tylko sam klub i granie w La Liga. Dodajmy 82 występy w reprezentacji, 79 spotkań w Lidze Mistrzów i 3 w Superpucharze Europy, 25 w Pucharze Hiszpanii i 4 występy w Superpucharze Hiszpanii to łącznie osiągniemy liczbę 440 spotkań. Dzieląc to przez 9 lat wychodzi nam średnia 48,8 meczów rocznie! A przecież Messi ma dopiero 26 lat. Ma przed sobą przynajmniej 8 lat gry na najwyższym poziomie. Jednak to wszystko sprawia, że można zastanawiać się ile jeszcze wytrzyma ten najlepszy piłkarz świata? Co chwila pojawiają się u niego nowego urazy. Zazwyczaj mało szkodliwe, ale sprawiające, że nie może dać z siebie wszystkiego.


Rozumiem, że to talent nad talenty. Że bez niego Barcelona tak dobrze sobie nie radzi. Ale boję się, że w końcu przekroczona zostanie granica jak w przypadku Ronaldo. Też był eksploatowany do granic możliwości, aż w końcu jego organizm pękł. Wiadomo, że sponsorzy chcą, by ich najlepszy towar był pokazywany zawsze i wszędzie. Niestety nie rozumieją, że może to się skończyć zupełnie odwrotnie. Martino wpierw na konferencji prasowej opowiada, że może się narazić komuś sadzając Messiego na ławce, by w meczu o mało istotny Superpuchar Hiszpanii wystawić go w pierwszym składzie. Efekt? Argentyńczyk chodził po murawie i było wyraźnie widać, że nie jest w najlepszej formie. A przecież działa to też na jego psychikę. Im częściej będzie musiał grać w niepełni sił tym bardziej rozgoryczony i sfrustrowany będzie.


Messi poniekąd staje się zakładnikiem własnego talentu. Bowiem kto zaryzykuje daniem mu wolnego, gdy w tych 440 spotkaniach, które rozegrał strzelił 340 bramek i zaliczył 112 asyst? Jednak trzeba pamiętać, że Leo to tylko człowiek. I jemu należy się czasami odpoczynek. Nawet jeśli on sam chce grać w każdym meczu. Jednak należy też zastanowić się ile jeszcze rekordów Argentyńczyk pobije. Co chwile mówimy o tym, że dzisiejszy atleci przebijają wszelkie granice wytrzymałości. W przeciągu dziewięciu lat zdobył już 6 mistrzostw Hiszpanii, dwa razy Copa del Rey, trzykrotnie Ligę Mistrzów, pięciokrotnie Superpuchar Hiszpanii, dwa razy Superpuchar Europy i dwa razy Klubowe Mistrzostwo Świata. Ma złoty medal z Igrzysk Olimpijskich oraz Młodzieżowe Mistrzostwo Świata. Indywidualnie lista jego osiągnięć jest jeszcze większa.


Należy więc zadać sobie pytanie: gdzie jest granica, której Leo Messi nie przejdzie? A najważniejsze… czy jego organizm wytrzyma to szaleńcze tempo? Na Mundialu w 2022 roku będzie miał 35 lat. I całkiem możliwe, że będziemy go wciąż oglądać na murawie. Niesamowite ile jeszcze ten filigranowy geniusz futbolu może osiągnąć.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)