Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Sen o Lidze Mistrzów jak sen o Warszawie

Sen o Lidze Mistrzów jak sen o Warszawie

Piłka nożna | 27 sierpnia 2013 23:09 | Jakub Kacprzak


Kiedyś zatrzymam czas. I na skrzydłach jak ptak. Będę leciał co sił. Tam, gdzie moje sny. I warszawskie kolorowe dni. Legia czasu nie zatrzymała. Nie wzniosła się na skrzydłach umiejętności. Sił jej zabrakło. Sny pozostały odległe. A warszawskie kolorowe dni nie nadeszły. Frajerstwo. Tylko to słowo nasuwa mi się na myśl o tym, co gracze mistrza Polski zrobili w pierwszych 10 minutach spotkania. To nie było normalne. Nie wiem, nie potrafię nawet w żaden rozsądny sposób tego przeanalizować. Najważniejszy mecz życia dla wielu legionistów zakończył się zanim się na dobre rozpoczął. Przegrali frajersko. Steaua była spokojnie do ogrania i taka jest prawda. Rumunii nie pokazali nic, co byłoby godne pochwały. Trzy strzelone przez nich bramki były efektem kretyńskiej gry Legii i błędów, które na poziomie ostatniego dwumeczu w walce o Ligę Mistrzów nie powinny się przydarzać. Gdyby ktoś, kto na piłce się nie zna zobaczył te akcje, po których podopieczni Jana Urbana stracili gole i nie wiedziałby, że to profesjonalna piłka, stwierdziłby, że grali amatorzy. I trudno byłoby się z takim osądem nie zgodzić. W meczu, w którym Legia powinna atakować, panować na boisku i robić wszystko, by wygrać, zagrała koszmarnie.


Nie odmówię zawodnikom ambicji, bo przez większość czasu gryźli trawę i grali na maksimum zaangażowania. Jednak niektórzy powinni zostać z drużyny wyrzuceni. Przede wszystkim Ivica Vrdoljak, któremu należy się kubeł zimnej wody. W wywiadach panoszył się i twierdził, że gra dobrze. W rewanżu przeciwko Steaule popełnił błąd, który powinien być oznaczony wulgarnym określeniem. Nie rozumiem co ten człowiek robi w roli kapitana Legii. Najgorsze jest jednak to, że chyba najbardziej zawiódł Jan Urban. Trener znowu nie wprowadził zespołu w mecz. Jego taktyka także pozostawia wiele do życzenia. Podjął dziwne decyzje. Choć Dwaliszwili nie jest w dobrej formie to jednak chociaż na ławce powinien się znaleźć. Zamiast tego mieliśmy Mikitę, młodego gracza, który dopiero wchodzi do dorosłego futbolu. W całym spotkaniu Legia oddała zaledwie siedem strzałów, z czego 4 w światło bramki. Dla porównania Rumunii uderzali w stronę bramki Kuciaka 18-krotnie. 10 razy zmuszali bramkarza warszawiaków do interwencji. Co z tego, że legioniści mieli więcej rzutów rożnych i dłużej utrzymywali się przy piłce? Nie potrafili zagrozić poważnie Steaule. W całym spotkaniu były zaledwie 4 dobre akcje Legii. Jedna zakończona bramką Radovica, spalony Kucharczyka, strzał z dystansu Furmana i gol Rzeźniczaka. Jak chce się grać w Lidze Mistrzów to trzeba stwarzać sobie więcej okazji. I nie popełniać tak głupich błędów.


Szkoda tego dwumeczu cholernie. Bowiem rywale z Bukaresztu wcale nie zaprezentowali się dobrze. Grali słabo. Wykorzystali trzy kretyńskie błędy Legii i tyle. Jednak to co ich różniło (i dało awans) od warszawiaków to brak strachu. Drużyna ze stolicy Polski wyszła w obydwu spotkaniach sparaliżowana strachem. Nie wiem z czego to wynikało, ale w całych kwalifikacjach, legioniści nie zagrali ani razu porządnie pierwszej połowy. Zaszkodziło też zbyt częste rotowanie składem. Wydawało się momentami, że podopiecznym Urbana brakuje meczowego rytmu. Naprawdę mi szkoda tego spotkania. Wystarczyło zagrać przeciwko Steaule tak jak w drugiej połowie pierwszego spotkania w stolicy Rumunii. Wtedy cieszylibyśmy się z awansu, a tak czujemy wielki niedosyt. Oczywiście pozostaje faza grupowa Ligi Europy, ale wszyscy liczyliśmy na coś więcej. Wszyscy mieliśmy sen o Warszawie w Lidze Mistrzów…
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)