Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Luis Suarez może wrócić na derby. Czy ukąsi rywala?

fot. Luis Suarez - Facebook

Luis Suarez może wrócić na derby. Czy ukąsi rywala?

Piłka nożna | 30 sierpnia 2013 23:48 | Michał Kozera

26-letni Urugwajczyk to bez wątpienia jedno z najgłośniejszych nazwisk w Premier League. Napastnik Liverpoolu zapracował sobie na to swoją postawą na boisku i wcale przecież nie chodzi tu tylko o bramki. Rasistowskie wyzwiska, atak zębami, zagrania ręką – z tym człowiekiem nie można się nudzić. Teraz powraca by wzmocnić i tak już skuteczny atak Liverpoolu. Jeśli zagra w CApitol One Cup, to stanie przed nie lada wyzwaniem.


10 meczów kary to kawał czasu. Suarez opuścił zakończenie sezonu, odpadł z walki o tytuł króla strzelców, ale nie odszedł w zapomnienie angielskich fanów. Nie pozwolił na to, gdy gorąco zrobiło się na temat jego możliwego transferu. Głośno było o przeprowadzce do Realu, potem głos zabrał Arsene Wenger szukający transferów do Arsenalu. Co w całym zamieszaniu robił sam zainteresowany? Prawdopodobnie nie mógł się zdecydować. Raz mówił o fatalnym traktowaniu go przez angielskie media, innym razem zaś o chęci gry w Lidze Mistrzów, czego nie gwarantował mu Liverpool. Chciał odejść, ale jednak został. Co z tego, skoro zrobił wokół siebie wystarczająco dużo zamieszania?


Wcześniej przecież też lubił narozrabiać. Wybicie piłki ręką na Mistrzostwach Świata, nazwymyślanie Evrze od czarnych, ugryzienie Ivanovica – Urugwajczyk lubi namieszać w każdy możliwy sposób. Mimo to jest (był?) uwielbiany, a jego powrót na boisko skupiłby na Anfield flesze wszystkich aparatów. Tym bardziej, jeżeli zrobi to właśnie z Manchesterem United. Wtedy mamy nie tylko derby, nie tylko hit, spotkanie Manchesteru z Liverpoolem, ale też wątek wojny Luisa i Evry. Do tego w meczu pucharowym, więc stawka będzie jeszcze wyższa (mimo, że to tylko Capitol One). No i kwestia formy napastnika, który rok temu miał realne szanse na „przestrzelenie” Robina van Persiego. Sam się z wyścigu wykluczył, ale zyskał to, co lubi – rozgłos. A ten może dać mu wiele więcej korzyści.

 

P.S. - Jak okazało się, strzeliłem sporą gafę w wywoływaniu Suareza na boisko. Chłopak sobie jeszcze posiedzi, bo wraca nie na mecz ligowy, a pucharowy. Pod koniec września, a nie na początku. A szkoda, bo im dłużej go nie ma, tym więcej "atrakcji" nas omija. A sam Urugwajczyk, póki co strzela bramki w meczach treningowych.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)