Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Arsenal vs Tottenham: Giroud daje zwycięstwo Kanonierom

Arsenal vs Tottenham: Giroud daje zwycięstwo Kanonierom

Piłka nożna | 01 września 2013 19:29 | Michał Kozera

fot. thanhtrungsg/flickr.com

Drugi tego dnia mecz derbowy wydawał się nie dawać wyboru sympatykom ligi angielskiej jeśli chodzi o sposób spędzenia niedzielnego popołudnia. Tottenham odwiedził The Emirates, by powalczyć o 3 punkty z Arsenalem jednak poległ, mimo widocznych chęci i determinacji. Spotkanie nie zawiodło, a ile się działo – możecie przeczytać poniżej.

 

Arsenal podejmuje na swoim stadionie Tottenham Hotspur, w którego składzie nie ma Bale’a, mimo to Koguty mają na swoim koncie dwie wygrane. Obie jednak udało się osiągnąć po golach z karnego, a ciężko liczyć na jedenastkę w trzecim z rzędu meczu. Wydaje się, że Tottenham o tym wie, bo od pierwszego gwizdka rusza do ataku, dynamicznie próbując ukąsić rywala. Wygrali jednak tylko rzut rożny, zamieniony w kontrę Arsenalu. A raczej próbę, bo psuje ją Cazorla, na szczęście obywa się bez straty piłki. Gospodarze dostają rzut wolny z dobrego miejsca, który na bramkę próbuje zamienić Santi Cazorla i prawie się udaje, bo popisowo rzuca się Hugo Lloris. Próbuje Arsenal, próbuje i Tottenham – tempo spotkania jest godne meczu derbowego, podobnie zresztą jak zaangażowanie zawodników. Kolejną próbę z wolnego podejmuje Cazorla, tym razem jednak piłka nie trafia do bramki. Potem gola z główki próbuje Giroud, jednak nadal bez powodzenia. Z atakiem rusza Tottenham i przystaje na chwile, by zakręcić obrońcami na skrzydle. Aktywnie działa Chadli, który w ciągu kilku minut oddał strzał, doskonale podawał i wrzucał, jednak za każdym razem defensywa Kanonierów zapobiegała bezpośredniemu zagrożeniu. Goście nie dają za wygrają i przyciskają jeszcze bardziej, co doprowadza do dość ryzykownej gry obrońców pod pressingiem. Kilka razy podanie otrzymuje Szczęsny i musi pozbywać się piłki natychmiast, jeżeli nie chce wpuścić gola. Wreszcie udaje się zaatakować Arsenalowi – Rosicky wypuszcza na skrzydło piłkę Walcottowi, ten podaje po ziemi w pole karne, a tam pięknie przy słupku trafia piłką do siatki! Arsenal wychodzi na prowadzenie w pierwszym derbach Londynu w tym sezonie i ma ochotę na więcej - znów podanie na skrzydło dostaje Walcott i strzela z bardzo ostrego kąta, jednak z obroną tego problemów nie ma Lloris. W ramach rewanżu Tottenhamu niepilnowany strzela Townsend, jednak niepokonany pozostaje Szczęsny. Ruch Arsenalu – szansę na gola ma Ramsey, ale uderza obok bramki. Niesamowicie chwilę później interweniuje Lloris – ruszył na granicę pola karnego i wybił wślizgiem Walcottowi, czym doprowadził do licznych próśb o rzut karny. Sędzia jednak zatrzymuje grę dopiero chwilę później po faulu Rosicky’iego, a powtórka w trakcie krótkiej przerwie uświadamia, że arbiter się nie mylił. Chociaż bramkarz piłkę ledwo dotknął. Mecz się nieco uspokaja, a zmianę szykuje Arsenal. Najprawdopodobniej kontuzję ma Wilshere, którego zastępuje Flamini – nowy nabytek Kanonierów. Na koniec meczu Lloris pracuje na swoje czyste konto i daleko wybija piłkę po dośrodkowaniu. Dwie minuty później sędzia kończy pierwszą połowę meczu, a w roli tymczasowego zwycięzcy do szatni schodzą gracze Arsenalu.

 

Zaczyna się druga połowa hitu w Londynie i już od początku do ataku startuje Tottenham. Koguty zatrzymują się na dłuższą chwilę w polu karnym przeciwników, robiąc nieco zamieszania i próbując obrócić to na swoją korzyść. Nie udaje się, bo Arsenal w końcu odzyskuje piłkę, z czego cieszyć powinien się David Beckham, śledzący to spotkanie, wraz z trójką synów, z trybun. Flamini otrzymuje żółtą kartkę, dając kiepski przykład młodzieży, jak należy postępować z rywalem. Inni gracze starając się nadrobić w oczach legendy Manchesteru i Realu, ruszając z efektownymi kontrami. Faul po walce z Gibbsem wymusza Walker, co jednak z tego, jeśli Townsend znów psuje dośrodkowanie. Świetną szansę za to ma Arsenal – Ramsey biegnie naprzeciw obrońcom Kogutów, a gdy wyprzedza go z lewej Walcott, zaś z prawej Giroud, Anglik wybiera tego drugiego. Jak na złość, tym razem przyjęcie zawiodło, mimo to strzał udało się oddać. Lloris zrobił swoje, chociaż musiał się nieźle nagimnastykować. Schodzi Dembele, a na jego miejsce pojawia się Defoe. Po chwili wymuszona zostaje kolejna zmiana – Cazorla walczy o piłkę z Capoue i przewraca się, wyraźnie wyginając nogę rywala. Ten pada na murawę z nietęgą miną. Po krótkiej przerwie medycy znoszą Francuza na noszach, z maską tlenową i usztywnioną nogą. Jego kolano musi być w fatalnym stanie, bo samo oglądanie powtórek powoduje ból. Za kontuzjowanego zjawia się Sandro i Lamela, bo Villas-Boas decyduje się również na zdjęcie Townsenda. Na boisku pojawia się Monreal za Rosicky’iego, przed tym jednak swój zespół ratuje Wojtek Szczęsny, wyjmując lecącą rykoszetem piłkę po strzale Defoe. Sekundę po tym Koguty sygnalizują nadchodzący rzut karny, jednak sędzia nie zamierza przedłużać ich szczęśliwej passy jedenastek. Powtórki pokazują, że któryś z kolei strzał zawodników Tottenhamu po interwencji Szczęsnego (jak on tam się zmieścił?) odbiła się od Giroud. Pretensje wzięły się z powodu odbicia strzału ramieniem, co w ferworze walki mogło wyglądać na zagranie ręką, jednak i tym razem arbiter nie popełnił błędu. Tempo gry rośnie i to naprawdę szybko. Do końca meczu pozostało 10 minut, a Tottenham poczuł na sobie presję zwycięstwa. Koguty co raz częściej odwiedzają pole karne Arsenalu, próbując skorzystać z gościnności rywala tak mocno, jak tylko się da. Dobre wrażenie stara się wywrzeć Erik Lamela, prawda jednak jest taka, że mecz w którym w 10 minut trzeba uciec przegranej, to fatalny moment na sprawianie dobrego wrażenia. Mimo to Argentyńczyk próbuje wrzucać piłkę kolegom, potem sam strzela, bez efektu, bo było słabo. Mała przerwa w ataku spowodowana kontrą Arsenalu nie trwa długo, a gdy sędzia dolicza 5 minut, zaczyna się dzika gorączka. W polu karnym polskiego bramkarza jest niesamowicie tłoczno, a w takich warunkach można chyba liczyć tylko na gola z główki albo znikąd. Kilka wrzutek, kilka kopanin w polu karnym, Andre Villas-Boas daleko poza swoim polem instruujący swojego gracza jak ma wykonać aut. Dzieje się, a apogeum mamy pod sam koniec, gdy w piłkę nie trafia Walker, mający naprawdę sporo miejsca na oddanie strzału. Nie wyszło, a sędzia ma dość czekania na efekty i gwiżdże po raz ostatni. W zasadzie widać tylko jak przykłada gwizdek do ust, bo ryk Kanonierów na trybunach zagłusza wszystko.


Arsenal wgrywa derby na własnym stadionie i udowadnia kilka rzeczy. Giroud jest w świetnej formie (został zawodnikiem meczu), Arsenal bez Bale’a ma ogromnie problemy. Wenger nie kupił niemal nikogo (w zasadzie głównie ściągnął), ale wygrał z Tottenhamem, który wydał około 100 milionów na zakupy. To jednak tylko pozytywne sygnały, a za nami dopiero trzecia kolejka – pozostałe mecze mogą okazać się równie niegościnne, co pierwszy mecz Arsenalu. Póki co – 3 punkty zostają na Emirates po świetnym i dynamicznym spotkaniu.

 

Bramki:
Giroud (23.)
Kartki:
Rosicky, Flamini - Defoe, Soldado - żółte.


Składy:
Arsenal: Szczęsny - Jenkinson, Mertesacker, Koscielny, Gibbs - Wilshere (43. Flamini), Ramsey - Walcott (90. Sagna), Rosicky (79. Monreal), Cazorla - Giroud
Tottenham: Lloris - Walker, Dawson, Vertonghen, Rose - Paulinho, Capoue (74. Sandro) - Townsend (75. Lamela), Dembele (69. Defoe), Chadli - Soldado

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)