Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Marcin Wodecki dla SPORT4FANS: Nie ważne czy ręką czy dupą, ważne że wpadło

Marcin Wodecki dla SPORT4FANS: Nie ważne czy ręką czy dupą, ważne że wpadło

Piłka nożna | 02 września 2013 23:56 | Przemysław Drewniak
Marcin Wodecki (z lewej) potwierdził, że dobrze się czuje w roli wysuniętego napastnika
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Marcin Wodecki (z lewej) potwierdził, że dobrze się czuje w roli wysuniętego napastnika

W poniedziałkowym meczu Podbeskidzia z Koroną trener Czesław Michniewicz zastosował taktyczną nowinkę: wzorem reprezentacji Hiszpanii bielszczanie zagrali bez klasycznego napastnika, a najbardziej wysuniętym graczem był Marcin Wodecki. Nowy wariant zdał egzamin, bo „Górale” rozegrali swoje najlepsze spotkanie w tym sezonie, pierwszy raz zwyciężyli, a wypożyczony z Górnika Zabrze zawodnik brał udział w akcji, po której padła jedyna bramka dla gospodarzy. Po zakończonym meczu w rozmowie dla SPORT4FANS Wodecki nie krył radości ze zdobycia kompletu punktów.


Wreszcie doczekaliście się wygranej i to przed własną publicznością, gdzie od dłuższego czasu Wam nie szło.

Czujemy wielką ulgę. Stworzyliśmy dziś sobie multum sytuacji i powiem szczerze, że gdybyśmy dzisiaj tej bramki nie strzelili, to bym się chyba załamał. Ja sam miałem kilka super okazji, ale Małkowski miał dziś dzień konia i wszystko jakimś cudem wyciągał. Byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem i ten gol to była taka nagroda za nasz wysiłek.


Ktoś złośliwie napisał na Twitterze, że w takim meczu mogła paść tylko bramka samobójcza, bo Wasza skuteczność była fatalna. Następnym razem to może się zemścić.

Co było to było, nie ważne. Liczy się tylko to, że wygraliśmy i za kilka dni nikt nie będzie patrzył na to czy strzeliliśmy głową, dupą czy ręką. Musimy pójść za ciosem, mamy teraz przerwę, wyciągniemy wnioski z tych niewykorzystanych sytuacji i będzie dobrze.


Po tylu zmarnowanych okazjach w przerwie było gorąco w szatni?

Nie, trener powiedział, żebyśmy grali tak dalej, a w drugiej połowie na pewno coś wpadnie.


Dziś po raz pierwszy Podbeskidzie zagrało bez klasycznej „dziewiątki”. Jak się czułeś w roli wysuniętego napastnika?

Bardzo dobrze. Nasza gra z przodu wyglądała momentami naprawdę nieźle, ale muszę jeszcze poprawić skuteczność. Na „dziewiątce” grałem dziś pierwszy raz i myślę, że z każdym kolejnym meczem będzie mi to szło coraz lepiej.


Myślisz, że ten wariant może się powtarzać w kolejnych spotkaniach?

Jak widać zdało to egzamin, więc chyba tak.


Mateusz Bąk w wywiadzie dla „Weszło” powiedział ostatnio, że Tomasz Górkiewicz to najbardziej niedoceniany piłkarz w ekstraklasie. Podpiszesz się pod tymi słowami? Dziś „Górek” grał znakomicie i wspólnie z Tobą wypracował bramkę.
Tak, jak najbardziej. Ale dzisiaj zdrowie na boisku zostawił każdy z nas. U nas nie ma gwiazd i żadnych wyróżnień. Każdy musi dawać z siebie wszystko, bo w ten sposób zarabiamy na chleb. Trzeba teraz sprawić, by to zwycięstwo nie poszło na marne. Musimy to podtrzymać i grać coraz lepiej. Nie może dojść do sytuacji z poprzedniego sezonu.


Podbeskidzie zaliczyło dziś punkt przełomowy?

Myślę, że tak. Pokazaliśmy dziś, że potrafimy się zmobilizować, walczyć i przede wszystkim potrafimy grać w piłkę.


Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.


Rozmawiał w Bielsku-Białej Przemysław Drewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)