Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Po III kolejce: jak tu cokolwiek przewidzieć?

Po III kolejce: jak tu cokolwiek przewidzieć?

Piłka nożna | 03 września 2013 18:34 | Damian Wiśniewski

fot. Premier League / Facebook.com

 Przewidzieć można wiele rzeczy. To, że kolejna płyta Linkin Park nie będzie już tak dobra, jak te wcześniejsze. To, że kościół katolicki nigdy nie zaakceptuje aborcji. To, że Daniel Sikorski nie zdobędzie Złotego Buta też raczej jest pewne. Przewidzieć można również, że angielska Premier League jest nieprzewidywalna. A jeśli ktokolwiek wątpił w to przed startem nowego sezonu, to tych wątpliwości z pewnością już się wyzbył.

 

Liverpool wygrywa trzy mecze z rzędu. Liverpool w trzech meczach z rzędu nie traci ani jednego gola. Zaraz, to na pewno Liverpool? To ten sam zespół, w którym najważniejszy wydawać by się mogło zawodnik we wszystkich tych trzech pojedynkach obserwował boisko z wysokości trybun? Niebywałe, ale tak.

 

Gra podopiecznych Brendana Rodgersa w pierwszych dwóch kolejkach mogła się podobać, brak straconych goli również, ale powiedzmy sobie szczerze – wybitnych rywali to oni nie mieli. Stoke City i Aston Villa (choć ci drudzy ograli Arsenal w pierwszej kolejce), to kluby co najwyżej środka tabeli, choć i to raczej niekoniecznie. Wszyscy, którzy mieli wątpliwości (w tym i ja) co do dyspozycji The Reds, mieli je stracić po ich pojedynku z Manchesterem United. Czerwone Diabły miały zagrać drugi ważny mecz w ostatnich dniach i jak się okazało, drugi raczej słabszy niż lepszy.

 

The Reds szybko strzelili bramkę i mimo, iż nie podwyższyli wyniku, to potrafili go bardzo mądrze bronić, ich rywal na dobrą sprawę stworzył sobie jedną dogodną sytuację (zmarnowaną niespodziewanie przez Robina Van Persiego). I co z tego wynika? Ano to, że na samodzielnej pozycji lidera mamy właśnie klub z czerwonej części miast Beatlesów. Konia z rzędem temu, kto pamięta kiedy poprzednio taka sytuacja miała miejsce.

 

W drugim hicie trzeciej kolejki, Arsenal na własnym stadionie podejmował Tottenham. Wszelkie logiczne założenia przedmeczowe wzięły w łeb. No bo jak tu stawiać na Kanonierów, jeśli ci przed sezonem kupili jednego zawodnika, a Koguty wzmacniały się na potęgę? Po raz kolejny jednak sprawdziła się zasada, że jeśli coś jest niemożliwe, to w Premier League na pewno się wydarzy.

 

Mecz wygrali piłkarze Wengera, gola zdobył niezawodny jak na razie Giroud (czyżby ten sezon miałby być dla niego przełomowy?). Dziwi, że Tottenham mimo tylu wzmocnień, gole w tym sezonie ligowym potrafi strzelać tylko z rzutów karnych. Dziwi, że mimo niezłej linii obrony drużynę Villasa-Boasa ratować musiał fantastyczny tamtego dnia Hugo Lloris. Wojtek Szczęsny (mimo jednej klasowej interwencji) prawdopodobnie nawet się nie spocił.

 

Niezwykle ciekawym jest na pewno to, jak prezentował się będzie duet Ozil – Giroud. Jeżeli Francuz utrzyma dobrą skuteczność, a Niemiec będzie posyłał takie asysty jak w Realu, to ta mieszanka może dać Kanonierom nie tyle miejsce w pierwszej czwórce, co nawet włączenie się do walki o tytuł mistrzowski.

 

Swoją drogą Wenger to niezły cwaniak. Wszyscy kibice Arsenalu powiesili na nim wszystkie psy za brak transferów, a on w ostatniej chwili wycina taki numer. Im starszy, tym cwańszy. 

 

Wyniki wszystkich spotkań III kolejki
Chelsea Londyn - Aston Villa 2:1 (2:1)
Manchester City - Hull City 2:0 (0:0)
Newcastle United - Fulham Londyn 1:0 (0:0)
West Ham United - Stoke City 0:1 (0:0)
Cardiff City - Everton FC 0:0 (0:0)
Norwich City - Southampton FC 1:0 (0:0)
Crystal Palace - Sunderland 3:1 (1:0)
West Bromwich Albion - Swansea City FC 0:2 (0:1)
Liverpool FC - Manchester United 1:0 (1:0)
Arsenal Londyn - Tottenham Hotspur 1:0 (1:0)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)