Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Alkoholowe rozterki Widzewa
Eduards Visnakovs
Eduards Visnakovs

Alkoholowe rozterki Widzewa

Piłka nożna | 10 września 2013 18:18 | Filip Sowiński

Przed sezonem 2013/2014 z łódzkiego Widzewa uciekło kilku kluczowych zawodników. Utrata najlepszych piłkarzy to sytuacja, do której kibice RTS-u są już przyzwyczajeni, gdyż ma ona miejsce regularnie od kilku okienek transferowych. Taki stan powoduje, że klub przez większość zawodników traktowany jest, jako przystanek do uzyskania lepszego kontraktu w innym klubie. Mało jest zawodników, którzy mogli się przywiązać do otoczenia i widzewskiego klimatu.


Dlatego właśnie niemiłą informacją w trakcie przerwy letniej było zaprzestania wspierania klubu przez popularnego „HARNASIA”, który zniknął z koszulek łódzkich piłkarzy przed tą rundą. A to właśnie nazwa marki tego piwa przewyższała stażem na czerwonej koszulce każde nazwisko znajdujące się w kadrze ekstraklasowego Widzewa. Współpraca pomiędzy klubem a grupą Carlsberg trwała 6,5 roku. W tym okresie „HARNAŚ” opijał z Widzewem i jego kibicami dwa awanse do ekstraklasy i był z nimi, gdy ci zapijali smutki po spadku z elity lub ból po awansie, który później im odebrano.


Przez liczne akcje promocyjne w całym regionie fani zżyli się z marką zbójeckiego napoju jak i ze smakiem tego trunku. Młodzi kibice bardzo polubili maskotkę z ciupagą, która pojawiała się na płycie widzewskiego stadionu. Wydawałoby się, że wszystko działa jak należy. Ta sielankowa atmosfera zakończyła się jednak dosyć nagle. Podobno Janosik okazał się mniej lojalny wobec swojego partnera niż w zbójeckiej legendzie. Po przedłużeniu umowy w 2009 roku, która była już mniej korzystna dla klubu, grupa Carlsberg za pomocą aneksów ciągle zmniejszała ilość pieniędzy przekazywanych do widzewskiej kasy. Zrezygnowano też z opcji wpływów do klubu z tytułu przychodów marki na terenie województwa łódzkiego. Przed sezonem grupa Carlsberg przedstawiła propozycje kontraktu, który opiewał na 1/10 kwoty zapisanej w pierwszej umowie. Klub znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej uznał to za brak szacunku ze strony sponsora i odrzucił niepoważną ofertę.


Przez te prawie siedem lat, marka „HARNAŚ” zyskała wielu klientów i wypromowała się nie tylko a terenie Łodzi i okolic. Szkoda, że przedstawiciele grupy Carlsberg’a zapomnieli o tym i w trudnych dla klubu czasach nie pozostali lojalnym parterem. Według sondaży kibiców z maja tego roku, ponad połowa z nich wypijała więcej niż dwa litry widzewskiego piwa w miesiącu. Po rozwiązaniu umowy w podobnej sondzie dotyczącej spożywania „HARNASIA” przewodzą odpowiedzi: -nie piję wcale, -rzadziej niż przedtem.


Zostawmy jednak te niewesołe wieści dla łódzkiego klubu. Jak wiemy kibice to grupa, która nie stroni od napojów alkoholowych. A ci w Łodzi szczególnie są narażeni na spożywanie takich trunków, gdyż obserwowanie funkcjonowania swojego ukochanego klubu na trzeźwo jest, co najmniej szaleństwem. Mowa tu przede wszystkim o ruchach zarządu, ale też często o postawie swoich zawodników na boisku (1:5 z Legią, kuriozalny samobój Phibela, bramka w doliczonym czasie z Jagiellonią).

 

Chcąc pocieszyć widzewskich kibiców znaleźliśmy jednak idealnego następcę „HARNASIA”. Odpowiadałby on idealnie kryteriom PR:
-kontynuacja sponsora z branży alkoholowej
-kolorystyczne dopasowanie do barw klubu
-mocniejszy trunek na cięższe czasy dla wiernych fanów


A przede wszystkim byłby idealnym odzwierciedleniem tego, co dzieje się teraz w meczach łodzian. Chodzi oczywiście o popularną „wiśniowkę” pasującą jak ulał do dwóch widzewskich braci Visnjakovsów. Nie licząc meczu przy Łazienkowskiej, gdzie nie byli jeszcze w klubie są oni jedynymi strzelcami bramek Widzewa w tym sezonie. Łotewscy bracia dają nadzieję na lepsze wyniki łodzian. Młodszy z braci - Eduards wyrasta na głównego kandydata do korony króla strzelców. Starszy Aleksejs obiecuje, że zrobi wszystko by pomóc osiągnąć ten cel bratu. Wśród kibiców słychać już przyśpiewki na temat WIŚNI. Klub mógłby także na współpracy braci oprzeć politykę rodzinnego przychodzenia na stadion. Uważam, że to pomysł poprawiający Widzewiakom humory, ale godny dyskusji i przemyśleń przy małej butelce „wiśniówki”


Już widzę tą reklamę, gdy po wspólnej, familijnej akcji Eduards strzela SETKĘ a zaraz po nim rzesza fanów ze szczęścia przechyle te małe stugramowe buteleczki...


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)