Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Remis w Kijowie, czyli co czeka nas w październiku...

Remis w Kijowie, czyli co czeka nas w październiku...

Piłka nożna | 11 września 2013 00:34 | Przemysław Drewniak
Na Wembley Polacy zagrają za miesiąc. Mecz Ukrainy z Anglią pokazał, że swoich rywali nie muszą się bać
fot. Wikipedia.org
Na Wembley Polacy zagrają za miesiąc. Mecz Ukrainy z Anglią pokazał, że swoich rywali nie muszą się bać

Wtorkowy pojedynek Ukrainy z Anglią pokazał, że jeśli przed październikowymi meczami w Charkowie i Londynie mamy się czegoś obawiać, to tylko postawy… reprezentacji Polski. Wyspiarze zaprezentowali w Kijowie antyfutbol, a nasi wschodni sąsiedzi nie potrafili tego wykorzystać i właściwie ani razu nie stworzyli poważnego zagrożenia pod bramką Joe Harta. Spotkanie na szczycie grupy H zakończyło się bezbramkowym remisem.


Piłkarskie szachy


Kibice, który we wczorajszy wieczór zdecydowali się na śledzenie poczynań polskich piłkarzy w Serravalle, nic nie stracili. Poza pierwszymi dziesięcioma minutami, gdy Ukraina chciała zaskoczyć Anglików i narzuciła wysokie tempo, gra obu drużyn była jednostajna i chwilami bardzo niedokładna. W drugiej połowie piłkarze Mychajło Fomenki mieli wprawdzie optyczną przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Przez cały mecz żadna ze stron nie wypracowała sobie stuprocentowej okazji do zdobycia bramki, a bezbramkowy remis najlepiej oddaje to, co działo się tego dnia na boisku w Kijowie.


Z takiego rezultatu najbardziej zadowoleni są oczywiście Anglicy. Podopieczni Roya Hodgsona wciąż są panami sytuacji – nie dali się zrzucić z pierwszego miejsca w grupie i decydujące o awansie do mundialu mecze rozegrają u siebie. W przypadku wygranej z Czarnogórą i jednoczesnej porażki Ukrainy w spotkaniu z Polską, Wyspiarze już przed ostatnim meczem będą pewni kwalifikacji. Nasi wschodni sąsiedzi swój mecz o wszystko rozegrają z kadrą Fornalika. Zwycięstwo w Charkowie da im pewność gry w barażach, bo na zakończenie eliminacji czeka ich już tylko wycieczka do San Marino.


Uwaga na skrzydła!


Ukraina przystępowała do wtorkowego meczu z wielkimi nadziejami z dwóch powodów. Po pierwsze, w piątek piłkarze Fomenki w imponującym stylu rozbili u siebie San Marino, wbijając rywalom aż dziewięć goli. Drugą przyczyną były problemy kadrowe rywali, bo kontuzje i kartki wykluczyły z gry m.in. Rooneya, Sturridge’a, Welbecka, Oxlade’a-Chamberlaina czy Phila Jonesa. Mimo tego, Ukrainie zabrakło we wtorek argumentów na strzelenie choć jednej bramki i pokonanie Anglików. Na skrzydłach momentami udało się zabłysnąć Jewhenowi Konopliance i Andrijowi Jarmołence, ale to było zdecydowanie za mało. Najbliżsi rywale biało-czerwonych wymieniali sporo niecelnych podań, przez co z przodu nie istniał ani Roman Zozulja, ani wprowadzony w drugiej połowie Roman Bezus. Defensywna taktyka Anglików sprawiała Ukraińcom sporo problemów, ale także podopieczni Fomenki prezentowali się bardzo solidnie w defensywie. Duet stoperów Chaczeridi-Kuczer kompletnie wyłączył z gry Rickiego Lamberta czy Theo Walcotta, a przy grających fizycznie Ukraińcach nie pograł sobie także Jack Wilshere.


W meczu z Polską Ukraina zagra zapewne odważniej, więc dobrze przystosowani do gry z kontrataków Błaszczykowski i Sobota powinni mieć nieco więcej miejsca na rozwijanie swoich ataków. Absolutnym kluczem do zwycięstwa w Charkowie będzie postawa polskiej defensywy. Na dziś jednak nie wydaje się, by nasi obrońcy potrafili skutecznie powstrzymać silne ukraińskie skrzydła na czele z Konoplianką, który w Warszawie przecież nie zagrał, a jego koledzy i tak z łatwością zwyciężyli 3:1.


Zależni od Rooneya


Anglia wyrasta na najbardziej przereklamowaną reprezentację tych eliminacji. O słabości grupy H niech świadczy fakt, że jej lider potrafił jak dotąd pokonać tylko Mołdawię i San Marino. W Kijowie Synowie Albionu zagrali bardzo topornie i widać było, że w pierwszej kolejności interesuje ich gra w defensywie. Tam nie dopuścili się rażących błędów, ale z przodu było już o wiele gorzej. Anglicy przegrywali walkę o środek pola i mieli ogromne problemy z dłuższym utrzymywaniem się przy piłce. Nie może to jednak specjalnie dziwić, skoro duet defensywnych pomocników tworzą 33-letni Steven Gerrard i o dwa lata starszy Frank Lampard (we wtorek zagrał po raz setny w barwach reprezentacji), a więc zawodnicy, którzy swoje lata świetności mają już za sobą. W Kijowie fatalny występ zaliczył Wilshere. W starciach z ukraińskimi defensorami pomocnik Arsenalu wyglądał bardzo słabo fizycznie, do tego notował mnóstwo strat swoimi bezmyślnymi próbami wejść w pole karne rywala. Punkt zdobyty na Ukrainie Anglicy mogą przyjąć z pocałowaniem ręki.


Powrót do gry takich zawodników jak Rooney czy Sturridge oczywiście zmieni obraz gry Wyspiarzy na lepsze, ale Polacy i tak nie powinni zbytnio obawiać się meczu na Wembley, co zresztą pokazał już zeszłoroczny mecz obu drużyn w Warszawie. W takiej formie Anglia może mieć problemy z utrzymaniem się na pierwszym miejscu w grupie, a w przypadku trafienia na mocnego rywala w barażach będzie jej ciężko nawet o awans na mundial. A jeśli już podopiecznym Hodgsona ta sztuka się uda, to przed turniejem w Brazylii chyba nikt o zdrowym rozsądku nie wymieni Anglii wśród faworytów do końcowego sukcesu.


Nic do stracenia


A jaki z tego wniosek dla nas? Trochę smutny, bo przy odrobinie szczęścia i lepszej grze w obronie Polska bez problemu mogłaby wywalczyć awans z pierwszego miejsca. Na papierze ta grupa wygląda na dosyć solidną, ale w rzeczywistości mierzymy się w niej z upadłą futbolową potęgą w trakcie największego kryzysu od lat, dosyć chimeryczną Ukrainą oraz Czarnogórą, która bez swoich liderów Joveticia i Vucinicia jest zwykłym europejskim średniakiem, i to tej niższej klasy. Niemniej jednak, Polacy powinni zacisnąć zęby i przystąpić do październikowych meczów z pełną mobilizacją. Rywale nie są najmocniejsi, presja może pętać im nogi, a my nie mamy nic do stracenia. A jeśli nasi piłkarze pożegnają się z tymi eliminacjami po zaciętej i ambitnej walce, to przynajmniej za październikowe mecze nic nie będziemy im mogli zarzucić.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)