Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Podsumowanie wtorkowych spotkań Ligi Mistrzów

fot. The EFP (flickr.com)

Podsumowanie wtorkowych spotkań Ligi Mistrzów

Piłka nożna | 18 września 2013 00:30 | Adrian Szymczak

Za nami długo oczekiwana pierwsza kolejka spotkań Ligi Mistrzów. Drużyny z grup A-D, które zaprezentowały się we wtorkowy wieczór zapewniły nam sporo rozrywki i urządzili sobie nie lada strzelanie.

 

Manchester United 4:2 Bayer Leverkusen
Spotkanie na Old Trafford z początku nie zapowiadało niczego specjalnego. Troszeczkę nudny początek, mocna defensywa Bayeru, gra prowadzona przez United. W 22 minucie po dośrodkowaniu Evry, piłkę do siatki gości pakuje Wayne Rooney. Powtórki pokazują że bramka nie powinna być uznana, gdyż we wcześniejszej fazie Evra był na spalonym. Obraz gry się nie zmienił i takim wynikiem skończyła się pierwsza połowa. W 52 minucie kapitalną okazję zmarnował Rooney i to się zemściło dwie minuty później. Strzałem zza pola karnego popisał się Simon Rolfes i wyrównał stan spotkania. Remis nie utrzymał się zbyt długo, bo już w 59 minucie po dośrodkowaniu Valencii, piłkę do siatki kieruje Robin Van Persie. W 70 minucie David De Gea wybija piłkę, Emir Spahić zgrał piłkę wprost pod nogi Rooneya, który pognał w stronę bramki i pokonał bramkarza Leverkusen. W 79 minucie błyskawiczna kontra Czerwonych Diabłów, Rooney podaje do Valencii, do którego nie zdążył Sebastian Boenisch i płaskim strzałem Antonio Valencia podwyższa prowadzenie United. Walczące do końca Leverkusen strzela drugą bramkę w 88 minucie spotkania. Po ogromnym zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki pakuje Omar Torpak i wynikiem 4:2 kończy się spotkanie na Old Trafford.


Galatasaray Stambuł 1:6 Real Madryt
Świetne widowisko obserwowaliśmy w Turcji gdzie Galata podejmowała zespół Królewskich. Początek spotkania zdecydowanie należał do podopiecznych Fatiha Terima. Trener Carlo Anchelotti uciął wszelkie spekulacje i postawił w bramce Ikera Casillasa. Ten na nieszczęście fanów Blancos, musiał opuścić plac gry już w 15 minucie spotkania i oczywiście został zastąpiony przez Diego Lopeza, który od razu po wejściu został zmuszony do interwencji przez Felipe Melo. W odwecie Angel Di Maria świetnym mierzonym strzałem postraszył Felipe Muslere, lecz strzał poszybował ponad bramką. Galatasaray stworzył sobie kolejną dobrą okazję, lecz znowu na przeszkodzie stanął Diego Lopez, który w kapitalny sposób obronił strzał zawodnika tureckiego zespołu. W 33 minucie dokładnym przerzutem popisał się Angel Di Maria a Isco w świetny sposób przyjął piłkę na 16 metrze z obrońcą na plecach i wykończył akcję celnym strzałem obok bezradnego Muslery. Druga połowa zaczęła się bardzo żwawo w jednej minucie obie drużyny mogły strzelić bramkę. Najpierw bliski szczęścia był Di Maria do spółki z Ronaldo a chwilę później po drugiej stronie Burak Yilmaz chybił po strzale głową. W 53 minucie Real Madryt po raz kolejny skarcił dobrze grającą Galatę. Po błędzie obrony i dobrym podaniu Di Marii, Karim Benzema wyszedł sam na sam z Muslerą i nie pomylił się. W 63 minucie świetną akcję przeprowadzili Królewscy. Najpierw Di Maria wyszedł sam na sam z Muslerą, którego minął lecz za mocno wypuścił sobie piłkę więc dośrodkował na drugi słupek gdzie Isco dograł piłkę głową do środka, a piłkę do siatki wpakował Cristiano Ronaldo. Po tej bramce Galatasaray się „rozpadło” i straciło kolejną bramkę. Po dośrodkowaniu rezerwowego Garetha Bale z rzutu wolnego, piłkę głową uderzył Ramos, obronił Muslera, lecz wypił wprost pod nogi Ronaldo, który się nie pomylił i umieścił piłkę w bramce. Dopiero w 76 minucie Galatasaray oddało groźniejszy strzał na bramkę Diego Lopeza, co pokazuje przewagę Realu w drugiej połowie. W 80 minucie Real przybił kolejny gwóźdź do trumny Galaty. Akcja Bale-Ronaldo- Benzema i mieliśmy 0-5. Piłkarze Galaty jednak walczyli do końca i w 83 minucie strzelili honorową bramkę autorstwa Umuta Buluta. W 90 minucie kapitalną indywidualną akcją popisał się Cristiano Ronaldo, tym samym kompletując hattricka i ustalając wynik spotkania na 1-6.


FC Kopenhaga 1:1 Juventus Turyn
Skazywana na porażkę FC Kopenhaga sprawiła największą niespodziankę wtorkowych spotkań Ligi Mistrzów. Od samego początku piłkarze Kopenhagi grali z wielkim rozmachem i nie wystraszyli się mocniejszego przeciwnika. W 14 minucie zamieszanie w polu karnym najlepiej wykorzystuje Nikolai Jorgensen i pakuję piłkę do siatki Juventusu. W 21 minucie świetną okazję na wyrównanie zmarnował Giorgio Chiellini strzelając z pięciu metrów w bramkarza gospodarzy. Obie drużyny prowadziły bardzo otwartą grę przez większą część spotkania. Do końca pierwszej części spotkania głównie atakowali goście lecz bezskutecznie. W 54 minucie po dośrodkowaniu z lewej strony Fabio Quagliarella mocnym strzałem pod poprzeczkę umieszcza piłkę w siatce gospodarzy i wyrównuje stan spotkania. Obraz gry się nie zmienił i obie drużyny żwawo atakowały bramki przeciwnika. Akcje marnowali zarówno piłkarze Kopenhagi jak i Juventusu. Duża w tym zasługa obu bramkarzy: Johan Willand i Gianluigi Buffon, którzy bronili na najwyższym poziomie. W 92 minucie Juventus Turyn był bardzo bliski wygrania w samej końcówce, lecz piłka minęła słupek o centymetry po strzale Carlosa Teveza i mecz zakończył się remisem.


Bayern Monachium 3:0 CSKA Moskwa
Niespodzianki nie było natomiast w spotkaniu Bawarczyków z CSKA. Już w 3 minucie piłkę z rzutu wolnego na ok.35 metrze ustawił David Alaba i mierzonym, kąśliwym strzałem pokonał trochę nieudolnie interweniującego Igora Akinfiejewa. Dwie minuty później bramkarz CSKA się zrehabilitował i w świetny sposób wybronił sytuację sam na sam z Mario Mandziukiciem. Bayern przeważał w każdym elemencie gry, a piłkarze z Moskwy nie mieli pomysłu, jak zagrozić bramce Manuela Neuera. W 37 minucie Mario Mandziukić zmarnował kolejną okazję. Tym razem piłka po strzale głową odbiła się od słupka i bramkarz CSKA w porę złapał ją przed linią bramkową. Szczęście w końcu uśmiechnęło się do Chorwata i ten w 41 minucie strzałem głową pakuję piłkę do bramki CSKA podwyższając tym samym wynik spotkania. Bramka została uznana, choć powtórki pokazują, że Chorwat był na spalonym. Podopieczni Pepa Guardioli przeważali także w drugiej części spotkania, stwarzając sobie coraz groźniejsze sytuacje. W 69 minucie po świetnym podaniu Alaby za linię obrony, piłkę dostaje Arjen Roben i mocnym strzałem pokonuje Igora Akinfiejewa. Bayern miał jeszcze okazję, lecz wyniku już nie podwyższył.


Viktoria Pilzno 0:3 Manchester City
Do małego Pilzna przyjeżdża wielki Manchaster City i nikt z miejscowych kibiców nie łudził się, że ich ulubieńcy wygrają. Od samego początku spotkania The Citizens byli skupieni na strzeleniu jak największej ilości bramek i dążyli do tego celu bardzo mocno. W 8 minucie świetną okazję zmarnował Yaya Toure, który z bliskiej odległości przenosi piłkę ponad poprzeczką po strzale głową. W 23 minucie Edin Dżeko również marnuje dobrą okazję strzelając z kilku metrów wprost w bramkarza gospodarzy. W 26 minucie piłka zatrzymała się na słupku bramki Victorii po strzale Sergio Aguero. Anglicy bardzo naciskali, lecz popełniali banalne błędy w wyprowadzaniu akcji. Tego jednak nie potrafili wykorzystać zawodnicy z Pilzna i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Na drugą połowę piłkarze City wyszli bardzo zmotywowani i już w 48 minucie Sergio Aguero świetnie utrzymał się na nogach i dograł piłkę do Edina Dżeko, który pokonał bramkarza Victorii. W 53 minucie kibice w Pilznie zaniemówili. Cudowną bramkę strzelił Yaya Toure. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej z ok. 30 metrów kapitalnie przymierzył i strzałem w samo „okienko” pokonał bramkarza gospodarzy. W 58 minucie Sergio Aguero ustalił wynik spotkania. Ładnie uwolnił się od krycia obrońców Victorii i strzałem z 16 metrów wpakował piłkę do siatki. Victoria w 88 minucie miała swoją szansę na gola, lecz piłka po strzale Pavela Hovary odbiła się od spojenia słupka z poprzeczką i wynik pozostał bez zmian.


Real Sociedad 0:2 Szachtar Donieck
Kibice obu drużyn ostrzyli sobie zęby na ten pojedynek. Starcie dwóch równorzędnych zespołów, które chcą się pokazać w Lidze Mistrzów. Real Sociedad zaczął spotkanie bardzo ofensywnie i cała pierwsza połowa należała właśnie do nich. Najpierw groźnie Griezman, później Xabi Prieto. W 26 minucie kapitalne podanie z głębi od Griezmana otrzymuje Carlos Vela, który wychodzi sam na sam, ale w porę interweniuje obrońca Szachtara. Chwile później znów próbował Prieto lecz jego strzał przeleciał nad poprzeczką. Zawodnicy z Doniecka nie skonstruowali żadnej groźnej akcji w pierwszej połowie spotkania. Druga połowa wyglądała praktycznie tak samo. Real Sociedad prowadził grę, tyle że to Szachtar strzelał bramki. Pierwsza z nich wpadła w 65 minucie po świetnej składnej akcji. Piłkę z lewego skrzydła płasko dograł Dario Srna, ta trafiła do Douglasa Costy, który piętką wycofał piłkę do Alexa Teixeiry, który umieścił piłkę w siatce precyzyjnym strzałem. Sociedad próbował strzelić bramkę wyrównującą lecz bezskutecznie. Za to w 87 minucie Alex Teixeira po raz kolejny wpisał się na listę strzelców po strzale zza pola karnego, ustalając tym samym wynik spotkania.


Benfica Lizbona 2:0 RSC Anderlecht
Kibice zgromadzeni na „Stadionie Światła” w Lizbonie spodziewali się łatwego zwycięstwa swoich ulubieńców i tak też się stało. Już w 4 minucie po błędzie bramkarza, piłkę do siatki pakuje Filip Duricic. Bramkarz odbił piłkę przed siebie po strzale jednego z zawodników Benfiki i czujnością wykazał się Chorwat. Portugalczycy kontrolowali przebieg gry i prowadzili kolejne ataki. W 19 minucie Oscar Cardozo świetnie podał wzdłuż bramki, lecz nikt z jego kolegów nie dopadł do piłki. W 22 minucie znów Cardozo. Tym razem strzał napastnika Benfiki z 16 metrów broni bramkarz Anderlechtu. W 30 minucie obrońca Luisao najlepiej odnalazł się w polu karnym i ustalił wynik spotkania na 2:0. Druga połowa odbyła się pod dyktando gospodarzy, którzy uspokoili grę i nie dążyli do zdobycia kolejnych bramek, przez co ucierpiało nieco widowisko, bo momentami „wiało nudą”.


Olimpiacos Pireus 1:4 PSG
Jak zawsze gorąca atmosfera w Grecji. Wielkie nazwiska przyleciały do Pireusu i miały pokazać, że są warci tych wszystkich wydanych milionów. Już w 2 minucie niespodziewanie to gospodarze mogli objąć prowadzenie, gdyż świetnym strzałem popisał się Vladimir Weiss, lecz piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki. Kilka minut później znów szczęście sprzyjało piłkarzom z Francji, gdyż po strzale Konstantinosa Mitroglou piłka odbija się od słupka. W 19 minucie spotkania Zlatan Ibrahimović świetnie podaje prostopadle do Maxwella, który wykłada piłkę na tacy Edisonovi Cavaniemu, który pakuje piłkę do pustej bramki. W 25 minucie Vladimir Weiss potwierdził swój nieprzeciętny talent. Dostał piłkę w pełnym biegu na prawym skrzydle, z narożnika pola karnego zszedł do środka jednocześnie efektownie zakładając „siatkę” Marquinhosowi, kolejnym efektownym dryblingiem „położył” Thiago Silve i umieścił piłkę w siatce. Bramka al’a Leo Messi. Remisem zakończyła się pierwsza część spotkania. W 68 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Ezequiela Lavezziego, piłkę do siatki pakuje Thiago Motta. W 73 minucie znów na listę strzelców wpisuje się Motta. Kopia sytuacji tyle. Dośrodkowanie z rzutu rożnego i znów najlepiej Brazylijczyk. Bezsilny Olimpiacos w 86 minucie traci kolejną bramkę i znów po rzucie rożnym. Tym razem z drugiej strony boiska dośrodkowanie w pole karne i Marquinhos pakuję piłkę do siatki ustalając wynik spotkania.
 

Za nami bardzo interesująca pierwsza kolejka spotkań z grup A-D, która przyniosła ogrom bramek. Warto więc obejrzeć skróty każdego spotkania, bo jak widać działo się wiele.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)