Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Sporty zimowe Impelu Wrocław droga po medal
Impel Wrocław po zwycięstwie.
fot. Facebook
Impel Wrocław po zwycięstwie.

Impelu Wrocław droga po medal

Sporty zimowe | 20 paździenika 2013 00:42 | Michał Chmielewski

Trzeci raz do zera wygrywa w tym sezonie wrocławski Impel, umacniając się tym samym w fotelu lidera siatkarskiej Orlen Ligi. W zupełnie innej sytuacji jest bydgoski Pałac, który wciąż pozostaje bez choćby punktu.

 

Do trzeciego w tym sezonie pojedynku w Orlen Lidze wrocławianki przystepowały z pozycji lidera. Po łatwych i efektownych triumfach nad drużynami z Piły i Łodzi atmosfera w drużynie była znakomita, czego nie można powiedzieć o ekipie z Bydgoszczy. Pałac w dwóch inaugurujących spotkaniach ugrał zaledwie seta i w stolicy Dolnego Śląska musiał zagrać o przełamanie fatalnej passy. Niestety, poza pierwszymi częściami drugiego i trzeciego seta przyjezdne na boisku tylko statystowały.

 

Mecz rozpoczął się od fantastycznej zagrywki Jany Savochkiny, która kierując piłkę po skosie nie dała żadnych szans grającej na libero Dorocie Medyńskiej. Pierwsze wymiany u obu zespołów wyglądały dość ospale, jednak już na początku partii Impelki zarysowały nieznaczną przewagę. Świetne otwarcie na środku miała Agnieszka Kąkolewska, dla której sezon 2013/14 jest pierwszym na parkietach Orlen Ligi. Im dłużej siatkarki przebywały na parkiecie, tym większą pewność w grze wykazywały gospodynie. Na drugą przerwę techniczną Pałac zszedł już z czteropunktową stratą, której nie tylko nie odrobił, ale jeszcze pogłębił, ulegając w tej odsłonie do 16 punktów.

 

Od 4:11 do 25:19, czyli uroki siatkówki kobiet


Taki obrót spraw wyraźnie zdekoncentrował ekipę z Dolnego Śląska. Nikt nie ukrywał, że to podopieczne Tore Aleksandersena będą zdecydowanymi faworytkami, jednak o klasie drużyny decyduje m.in. stopień koncentracji względem słabszych rywali. Otwarcie drugiej partii przebiegało pod dyktando gości, co najlepiej odzwierciedlał wynik 4:11. Na szczęście dla licznie zgromadzonej publiczności siatkówka kobiet nie raz udowadniała swą nieprzewidywalność - fantastyczny powrót wrocławianek w postaci zdobycia siedmiu oczek z rzędu otworzył im drogę do triumfu 25:19 w drugim secie. Taki to już urok siatkówki kobiet, którego kibice męskich klubów raczej nie uświadczą. Na parkietach Orlen Ligi statystyka wobec postawy siatkarek nie wygra. Kiedy wydaje się, że sytuacja jest jasna i klarowna, w przeciągu kilku zagrań obraz gry diametralnie się zmienia.

 

Po regulaminowej przerwie żadna z drużyn nie potrafiła zdominować przeciwnika. Pod siatką panował niemały chaos, a oba zespoły chwilowo „ostygły” po emocjonującym drugim secie. Na długie wymiany, liczne kiwki i świetne obrony żywiołowo reagowały trybuny, jednak ich odczuć nie podzielali trenerzy. Wraz z upływem czasu gra ustabilizowała się, a ponownie pewności nabrał zespół z Wrocławia, który krok po kroku powiększał przewagę nad ekipą Pałacu. Na szczególną uwagę zasługują Bogumiła Pyziołek i Maren Brinker, które w dużej mierze zdecydowały o ostatecznym zwycięstwie 25:17. Druga z pań odebrała po ostatnim gwizdku nagrodę MVP.

 

Odwróć tabelę, Pałac na czele


Sobotnie starcie miało i ostatecznie było jednym z wielu pojedynków bez historii. Poza emocjonującym pościgiem gospodyń z drugiego seta, cały mecz ułożył się pod dyktando drużyny z Wrocławia. Ta – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – podejmuje się walki o medal ligi i prawo gry w Lidze Mistrzyń. Zupełnie inna sytuacja panuje w kujawskiej ekipie, która do domu wróci w minorowych nastrojach. Wysokie porażki z Muszynianką i Aluprofem Bielsko-Biała, a teraz także z Impelem stawiają podopieczne Rafała Gąsiora pod ścianą. Prawdą jest, że bydgoszczanki jak dotąd mierzyły się z faworytkami stawki, co może punktowe zero choć trochę usprawiedliwiać. Jeśli szkoleniowiec będzie w stanie w ciągu tygodnia poskładać zespół, domowy pojedynek z Piłą powinien być szansą na odbicie się od ligowego dna.

 

Drodzy kibice, spiker się zaciął


Być głosem wydarzenia to nie lada wyzwanie. Obok umiejętności czysto ortofonicznych potrzeba tu wiedzy o dyscyplinie i specyfice swojego audytorium. Żadną z powyższych cech nie wykazał się spiker Impelu Wrocław, który mylił nawet siatkarski parkiet z... piłkarską murawą, a Katarzynę Mroczkowską z jej klubową imienniczką, Konieczną. To jeszcze nie wszystko – od pierwszych spotkań w Hali Orbita klub kibica musi ustąpić miejsca... głośnikom. To z nich spływa jedynie słuszny i melodyjny głos, co kilka (a czasem nawet i mniej) akcji wykrzykując nazwę sponsora tytularnego po trzykroć. Domyślam się, że piłkarskopodobne nawyki zainteresowanego (waćpan pracował przed mikrofonem np. na meczach Młodej Ekstraklasy) są silnie zakorzenione w jego pracy, jednak w imieniu wszystkich obserwujących, z tego miejsca proszę, aby budowanie atmosfery pozostawić żywiołowemu klubowi kibica. O dziwo, tak właśnie jest na piłce nożnej...


W następnej serii gier wrocławianki pojadą zmierzyć się z Legionovią, a przegrany dziś Pałac stoczy w „Łuczniczce” bój z PGNiG Naftą Piła.

 

Impel Wrocław - Pałac Bydgoszcz 3:0 (25:16, 25:19, 25:17)
Impel: Dirickx, Kaczor, Brinker, Polak, Mroczkowska, Kąkolewska, Medyńska (libero), a także Pyziołek, Gryka, Konieczna.
Pałac: Sawoczkina, Kaliszuk, Pura, Twardowska, Połeć, Naczk, Wysocka (libero), a także Dybek, Głaz, Pieczka, Janicka, Biedziak.

Kategoria: Sporty zimowe
Komentarze (0)