Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Sporty zimowe Z wiatrem pod narty: Kamil już nic nie musi
Podium konkursu na normalnej skoczni
fot. Facebook / FIS Ski Jumping
Podium konkursu na normalnej skoczni

Z wiatrem pod narty: Kamil już nic nie musi

Sporty zimowe | 10 lutego 2014 12:28 | Michał Chmielewski

Po historycznym konkursie na normalnym obiekcie w Esto-Sadoku wiemy o wiele więcej. Z Piotrem Majchrzakiem ze Skijumping.pl zgodnie uważamy, że presja z Kamila już zeszła. Muszą teraz inni – on po prostu może.

 

Michał Chmielewski: Sapporo, Miyanomori, Małysz. Mistrz Stoch porównań nie lubi, ale ten konkurs był prawie kalką pamiętnej rywalizacji z 2007 roku. Kamil wczoraj wprowadził do Polski nową jakość: faworyta, który nie boi się presji.

 

Piotr Majchrzak: Dokładnie. Tuż po skoku Kamila w pierwszej serii, w mojej wyszukiwarce pojawiło się ''Adam Małysz Sapporo 102 metry''. Ten skok był niemal identycznym zamknięciem tematu, jak to, co zrobił Adam Małysz siedem lat temu. Powiem więcej! Mam wrażenie, że skok Kamila był wręcz idealny. Widać, że dobrze czuje się pod presją - pokazał to rok temu w Val di Fiemme, pokazuje to i tym razem.

 

Zawiedli faworyci: Freund popełnił katastrofalny błąd, który zakończył się upadkiem. O Gregorze może lepiej nie mówmy, bo jego skoki sprawiły, że Alex Pointner był wczoraj jedną z najbardziej załamanych osób na skoczni.

 

Ten sam Pointner, który w wywiadach życzeniowo twierdził, iż Stoch fruwa tylko tam, gdzie wcześniej poznał obiekt. Poniekąd miał rację - na treningach nie od razu było dobrze, ale tempo, z jakim razem z Kruczkiem korygowali odchylenia, jest po prostu niesamowite. Franca stała się przyjaciółką. I to nie tylko zwycięzcy - świetne występy mają za sobą pozostali nasi reprezentanci. Po pierwszej serii aż trzech muszkieterów miało realne szanse na medal!

 

To, jak Kamil poprawiał się ze skoku na skok, było doprawdy niesamowite. Tu właśnie widać różnice pomiędzy mistrzem, a tylko dobrym zawodnikiem. On ze skoku na skok potrafił korygować różne niedociągnięcia, które pojawiały się w jego próbach. Piotr Żyła już niekoniecznie. Warto wspomnieć, że nasi pozostali zawodnicy również zaprezentowali się bardzo dobrze. Janek zajmując 13. miejsce i tak wygrał korespondencyjny pojedynek z Kamilem z Vancouver. Maciek do ostatniej chwili pozostawał w walce o podium.

 

Mimo słabszej postawy Dawida, konkurs drużynowy i tak padłby w niedzielę naszym łupem. Trójkę mamy na szóstkę, ale czwartego wciąż do pewności brakuje. Piotr Żyła jest cieniem samego siebie. Ciężko mi ocenić, czy to kwestia szumu medialnego, czy po prostu braku talentu lub chłodnej głowy. Mówi się, że zniszczyła go sława, ale ja sam jestem daleki od takich opinii... Szkopuł tkwi gdzie indziej. Tylko gdzie?

 

Myślę, że na dyspozycję Piotrka składa się wszystko po trochu. Na pewno trochę męczy go ta sława, jako twarz wielu kampanii reklamowych wziął na siebie dużą odpowiedzialność za wyniki. Jest zawodnikiem specyficznym, który musi sam znaleźć odpowiedni sposób skakania - do niego nie docierają podpowiedzi szkoleniowców. Zawsze chce zrobić wszystko po swojemu. Jego brak w konkursie na K95 był potężnym zimnym prysznicem, który być może zadziała już na skoczni dużej. Brakuje czwartego zawodnika, by móc marzyć o medalu. Chociaż z drugiej strony Kubacki nigdy nie zawodzi. Nie jest to zawodnik na pierwszą dziesiątkę Pucharu Świata, lecz zawsze jest solidnym dostarczycielem ponad dwustu punktów w konkursie drużynowym. Jeżeli Piotrek nadal będzie strasznie chimeryczny, trener nie będzie ryzykował i postawi na Dawida.

 

Myślisz, że czołówka na dużym obiekcie będzie się znacząco różnić od tej ze skoczni normalnej? Kilka zaskoczeń było, jednak ten trzon jest od kilku konkursów stosunkowo stabilny. Nie spodziewam się wyskoków Ammanna i Schlierenzauera. O ile podejdzie ze spokojem do swojej sytuacji, mocny będzie Severin Freund. Po upadkach skoczkowie zachowują się bardzo różnie, a Niemcowi już nie raz zdarzyło się upaść w ważnych dla siebie momentach. Pierwszy konkurs wiele wyjaśnił, a na K125 łatwiej jest o wskazanie faworytów. Czyżby więc Kamil miał ponownie poskładać konkurencję ciosami tatrzańskiego karateki?

 

Łatwo wskazać 6-8 zawodników, którzy mogą walczyć o medale. Do tych, których wymieniłeś, dodałbym wczorajsze podium i.... Noriakiego. Sprawa z dużą skocznią jest o tyle trudna do spekulowania, że nikt wcześniej na niej nie skakał. Pojawiają się opinie, że obiekt podobny jest do tego w Zakopanem, czy w Wiśle, ale tak naprawdę każdy zawodnik może mieć kompletnie różne odczucia. Kamil jest w takiej formie, ze stać go na wygraną w drugim konkursie. Pamiętajmy, że z niego zeszło już to wielkie obciążenie zdobycia złotego medalu, jakie na pewno kołatało się gdzieś w jego podświadomości. Teraz to inni są na ''musiku''. Być może będzie to... ostatni olimpijski konkurs w karierze Gregora Schlierenzauera. On marzy o zdobyciu złota i tutaj poważnie skupiłbym się nad tym zawodnikiem. Zobaczymy jak zadziała na niego wczorajsza klęska. Prawda jest jednak taka, że najpoważniejszym kandydatem do złota pozostaje nasz reprezentant, a nie byłoby to nic dziwnego, gdyby na dużej skoczni powtórzyło się wczorajsze podium. Może nawet w tej samej kolejności?

 

Trochę sobie pogdybaliśmy, więc całą resztę zostawiamy w nogach zawodników. Prevc i Bardal obok Stocha to Twoje idealne podium?

 

Gdybym miał ułożyć moje idealne podium, pewnie... składało by się z dwóch reprezentantów Polski: Kamila Stocha i Macieja Kota. Scenariusz nieprawdopodobny, ale Maciek na igrzyskach skacze naprawdę dobrze. I co ważne - powtarzalnie. By Zakopiańczyk znalazł się na podium, potrzebna by była odrobina szczęścia i znalezienie się w odpowiedniej chwili i opowiednim miejscu. Wydaję mi się jednak, że że podium Stoch, Prevc, Bardal ma szanse powtórzyć się w przyszłym tygodniu. Ci zawodnicy już podczas zeszłorocznych Mistrzostw Świata pokazali, że nie mają układu nerwowego. Skaczą najlepiej właśnie w tych najważniejszych momentach i rok po roku kolekcjonują ważne trofea.

 

Mustaf w Wiśle powiedział mi, że dla polskiej ekipy wyjazd do Soczi jest mentalnie kolejnym zwykłym okresem startowym. Póki co ta filozofia sprawdza się znakomicie, ale i konkurenci potrafią wyłączyć głowy na najważniejsze dni sportowego czterolecia. Obyśmy Piotrze za tydzień porozmawiali w podobnie świetnych humorach. Wojciech Fortuna już teraz schodzi na dalszy plan. Jeśli rzeczywiście (jak stwierdził) jest prorokiem, słowa z jego książki wróżą nam wspaniałe emocje.

 

TWITTER:

Michał Chmielewski: @chmielsoft

Piotr Majchrzak: @MajchrzakP

Kategoria: Sporty zimowe
Komentarze (0)