Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Sporty zimowe Z wiatrem pod narty: Uszczypnijcie mnie!
Noriaki Kasai przyćmił triumf Stocha
fot. Flickr
Noriaki Kasai przyćmił triumf Stocha

Z wiatrem pod narty: Uszczypnijcie mnie!

Sporty zimowe | 16 lutego 2014 13:42 | Michał Chmielewski

Najwięksi nawet optymiści bali się przewidzieć takie wyniki olimpijskich konkursów. Ale kto na dużej skoczni został większą gwiazdą? Stoch czy Kasai?


Michał Chmielewski: Tomek Kalemba na swoim blogu napisał przed Soczi, że w Esto-Sadoku, z perspektywy historii, może zdarzyć się wszystko. I tak się właśnie stało. Po pierwszym złotym konkursie uznałem, że co Kamil miał zrobić, zrobił. Na dużej skoczni chciał skakać na luzie, ale nie wyglądał na specjalnie zrelaksowanego... To nie był już tak hegemonialny występ Polaka. W jakiej trzeba być formie, by psując skok i tak zostawać olimpijskim mistrzem!


Marta Olbryś: Rzeczywiście, w po drugim skoku Stocha ogarnęły nas wątpliwości. Noriaki Kasai był niewiarygodnie blisko złotego medalu. Co by to było, gdyby japoński weteran na swoich siódmych igrzyskach zdobył tytuł mistrza! Na szczęście to my cieszymy się ze złota.


Wiem, że tymi słowami narażam się na publiczny lincz, ale ja ze srebra Kasaiego cieszę się mocniej, niż ze złota Stocha. Od początku sezonu widać było w Japończyku ogromną wolę walki, a przy tym radość, jaką czerpał z każdego startu. To niesamowite, że bariery wieku w wyczynowym sporcie można aż tak wyraźnie przesunąć. Razem z Bjoerndalenem mogą iść na piwo. Dziadkowie mogą się napić!


Urzekł mnie widok Kasaiego podczas ceremonii otwarcia. Cieszył się bardziej, niż niektórzy sportowcy, dla których Soczi są pierwszym spotkaniem z pięcioma kółkami. Za to, czego dokonał, należy się mu ogromny szacunek. Podobnie jak i Kamilowi, który został trzecim zawodnikiem zdobywającym dwa złota na jednej olimpijskiej imprezie. Niesamowite!


Nie wszyscy mieli tyle powodów do radości. Gorącogłowy Schlierenzauer ma o czym myśleć - w tak złej formie nie widziałem go jeszcze nigdy. Zastanawiam się nad Ahonenem, który - jeśli pojedzie na wycieczkę do Noriakiego - pewnie wróci po medal do PeongChang. Historia Simona z tego sezonu to absolutny thriller, a i Severin Freund z łatką największego pechowca nie czuje się pewnie najlepiej.


Ktoś musi mieć pecha, żeby inny mógł się cieszyć. Miejsca na podium były tylko trzy, a kandydatów do medali wyjątkowo wielu. Schlierenzauer jest w słabej formie, a w dodatku obwinia za to wszystkich wokół. Trochę dziwne wydaje mi się jego zachowanie. Ammann miał pecha. Historia z butami pokazuje, jak ważny w tym sporcie jest sprzęt.


Jakiś czas temu powiedziałem, że reprezentacja Japonii może zapomnieć o medalu w drużynie. Pewne złoto zawiesiłem na szyję Słoweńcom, a nas umiejscowiłem gdzieś w trudnym boju o brąz. Wiele się zmieniło, masz jakieś typy na poniedziałek?


Z chęcią wytypowałabym podium, ale skoro dobrze wyszło nam niezapeszanie przed konkursami indywidualnymi, to po co to robić teraz? Dotychczasowe konkursy pokazały, które drużyny będą liczyły się w walce o medale. Zostawmy sprawę otwartą.


Od konkursu indywidualnego minęło już trochę czasu, a ja wciąż nie wierzę w wyniki. Mam nadzieję, że także po drużynówce ktoś będzie nas musiał uszczypnąć.


TWITTER:

MICHAŁ CHMIELEWSKI: @chmielsoft

MARTA OLBRYŚ: @MartaOlbrys

Kategoria: Sporty zimowe
Komentarze (0)