Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Sporty zimowe Zwykły człowiek pędzący na nartach 200 km/h

Zwykły człowiek pędzący na nartach 200 km/h

Sporty zimowe | 07 marca 2013 12:15 | Jakub Kacprzak


SpeedSki to dyscyplina, która w naszym kraju nie jest zbyt popularna. Jednak Jędrzej Dobrowolski pokazuje, że jest wiele piękna, emocji i doskonałej zabawy w pędzeniu "na krechę" mając na sobie narty i strój rodem z Gwiezdnych Wojen. O tym co sprawiło, że zwyczajny człowiek, ojciec i mąż jak nazywa siebie samego Jędrzej, postanowił bić rekordy prędkości na nartach, dowiecie się z rozmowy jaką przeprowadził z naszym jedynym przedstawicielem SpeedSki Jakub Kacprzak.


Dla wielu osób jesteś osobą anonimową. Kim jest Jędrzej Dobrowolski na co dzień?

Zwykłym człowiekiem. Ojcem, mężem. Pracującym i trenującym na co dzień. Ciekawym świata.


Jak to się stało, że postanowiłeś zawodowo jeździć na nartach i to w taki sposób? Pytam, bo zazwyczaj ludzie nie budzą się rano i nie myślą: „ok., dzisiaj zjadę sobie na nartach 200 km/h, ciekawe czy przeżyję”.

Czułem się niespełniony sportowo. Ambicja zawodnika nie zgasła przez czas studiów podczas których miałem przerwę. Postanowiłem pobić rekord Pana Jacka Niklińskiego, co było wówczas dużym wyzwaniem. Później apetyt rósł. Nigdy nie myślałem o tym na zasadzie „ciekawe czy przeżyję”. Myślę, że wiem co robię i kładę duży nacisk na bezpieczeństwo.


Jak zareagowała Twoja rodzina gdy powiedziałeś im jak masz zamiar spędzać swój czas? Nie mieli nic przeciwko? Czy może próbowali wybić Ci z głowy wszelkie takie pomysły?

 Rodzice powiedzieli „działaj” i w momencie gdy został zorganizowany wyjazd, sfinansowali go. Bardzo mnie wspierają i kibicują. Mam w rodzinie ogromne wsparcie.


Nie ma co ukrywać, że speedski, a więc dyscyplina, którą się pałasz nie jest zbyt popularna w świecie sportu. Jeśli mówi się już o narciarzach to głównie o ludziach pokroju Hermanna Maiera, Adama Małysza czy Justyny Kowalczyk. Co jest w niej takiego, że właśnie jej się poświęciłeś?

Odpowiedz jest prosta. Prędkość. Czy pobijanie rekordów prędkości nie jest czymś wspaniałym? Dla mnie to spełnienie marzeń. Do tego dochodzi to, że speedski jest najszybszym sportem niezmotoryzowanym na ziemi. Jest to elitarny sport, który uprawia zawodniczo około 100 osób na świecie. Jest wyjątkowy, choć każdy sportowiec tak będzie mówił o swojej dyscyplinie.


Jak wygląda życie narciarza uprawiającego speedski? Jakie są treningi, przygotowania i czy jest to sport dla każdego?

Zacznę od końca. Na pewno nie jest to sport dla każdego. Myślę, że najpierw trzeba mieć doświadczenie i umiejętności z narciarstwa alpejskiego. Nie wyobrażam sobie kogoś w speedski bez podstaw alpejskich. Następnie dochodzi psychika. Umiejętność radzenia sobie z prędkością, ze strachem. Pewien mistrz MMA powiedział: „ nie ma treningu na „jaja” albo je masz albo nie”. To zupełnie inna dyscyplina ale ta reguła pasuje też do speedski. Co do treningów to ja trenuję 5, 6 razy w tygodniu. Dużo treningu na siłę, dynamikę i jak najwięcej nart. W speedski liczy się aerodynamika więc przed sezonem zrzucam troszkę wagi. Ważna jest jak największa siła i masa ale w jak najmniejszym opakowaniu. Trzeba szukać złotego środka. Z dużymi prędkościami mamy do czynienia jedynie na zawodach.


Jesteś fanem Gwiezdnych Wojen? Pytam, bo Twój strój wygląda niczym ubiór oddziałów specjalnych Dartha Vadera. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że speedski to zawody pomiędzy żołnierzami sił Imperium na planecie Hoth.

Zgadza się uwielbiam Gwiezdne Wojny ale stare części i nie miało to wpływu na wybór dyscypliny (śmiech)


Jak reagują ludzie gdy mówisz im jaki sport uprawiasz?

Teraz już świadomość jest coraz większa. Powoli wzrasta świadomość, że taki sport istnieje i coraz rzadziej muszę tłumaczyć czym się zajmuję. Często patrzą na mnie z niedowierzaniem lub jak na szaleńca.


Czy każdy kolejny zjazd wywołuje u Ciebie takie same emocje jak ten debiutancki?

 Nie, wtedy były największe emocje. Teraz jest już inaczej. Mam dużą świadomość tego co robię i wiem jak to robić. Nie jest to już podróż w nieznane. W tej chwili prędkości poniżej 200 km/h nie robią na mnie wrażenia. Myślę, że to kwestia obycia. Ciekawe jest to że w momencie gdy jadę szybciej niż kiedykolwiek jechałem zawsze wiem o tym mimo że nie posiadam prędkościomierza. Takie przejazdy najbardziej lubię.


Jak wygląda przygotowanie do takiego zjazdu? Możesz przybliżyć nam jak to wszystko wygląda od kuchni?

Speedski polega na czekaniu… Przygotowujemy się cały rok dla najlepszego przejazdu który trwa nie więcej niż 15 sekund. W czasie zawodów pierwszy etap to ubranie się w ciasny kombinezon, założenie spojlerów, zaklejenie butów. To trwa około godziny. Potem trzeba dostać się na szczyt z całym sprzętem. Tam czeka nas znów czekanie na swoją kolej. Często pogoda robi nam psikusy. Wiatr, śnieg, mgła. Wtedy oczekujemy na poprawę warunków czasem się doczekamy czasem nie…


Co człowiek czuje gdy pędzi 200 km/h na nartach? Czy poza maksymalnym skupieniem w Twojej głowie pojawiają się jakiekolwiek myśli?

Myślę o tym by ustać. By się nie ruszać przez te kilka, kilkanaście sekund. By pozostać w najlepszej, zamierzonej wcześniej aerodynamicznej pozycji. Gdy coś idzie nie tak myślę jak sobie z tym poradzić jakie ruchy wykonać. Na myślenie nie ma dużo czasu, większość ruchów wykonuje się automatycznie.


Czyli nie miałeś nigdy sytuacji w stylu: „Ciekawe co dzisiaj wieczorem leci w telewizji”?

Nie ale myślałem np. „ale fajnie się jedzie”.


Już tak całkiem poważnie. Nie ma wątpliwości, że uprawiasz niezwykle ekstremalny sport. Jak często zdarzają się w speedski kontuzje?

W mojej karierze ani razu nie nabawiłem się kontuzji i mam nadzieje że tak zostanie.


W marcu pojawisz się w Polsce na zawodach. Przybliżysz naszym czytelnikom jak będzie ta impreza wyglądać?

23 marca będę przecierał Goryczkową na Kasprowym pod speedski. Jeszcze nigdy tam nikt nie jechał, więc jest to duże wyzwanie. Będzie to indywidualna próba prędkości, czyli próba pokazowa. Chcę zaprezentować moją dyscyplinę bezpośrednio polskiej publiczności i spróbować pobić rekord Tatr. Szczerze nie wiem w tej chwili jaką prędkość będę w stanie osiągnąć. Chcę pokazać, że speedski nie jest zarezerwowane dla krajów alpejskich. Myślę, że z powodzeniem można tą dyscyplinę uprawiać w Polsce i będę się starał to udowodnić. Możliwe że zaowocuje to nowymi zawodnikami, zawodami a może i Pucharem Świata na Kasprowym. Próba ta była by niemożliwa bez współpracy z PKL, TZN, Dodd-Inwest Sp. z o.o.,Rezydencjapodorlem.pl, Malczewski Sport i Vola.


Co porabiasz w wolnym czasie? Masz jakieś inne pasje poza narciarstwem?

 Z wykształcenia jestem Magistrem Sztuki ze specjalizacją fotografika i grafika warsztatowa więc sztuka jest obecna w moim życiu, choć na tym etapie nie mogę się jej poświęcić. Należę też do Tatrzańskiego Stowarzyszenia Kanioningowego gdzie wraz z wspaniałymi ludźmi przeżywam przygody w kanionach. Speedski jest sportem, w którym odnoszę sukcesy ale jestem w pewien sposób samotny, kanioning daje mi możliwość działania i cieszenia się nim w grupie. Jestem człowiekiem, który ma wiele zainteresowań i kiedyś sobie z tym nie radziłem i robiłem wszystko na raz. Działając w ten sposób nie było szans, by być w czymś dobrym. Wtedy przyszła rada od mądrego człowieka profesora ASP Zbigniewa Łagockiego, który powiedział następujące słowa: „Jędrzej rób to co w danym momencie daje ci najwięcej radości”. Bardzo pomogły mi te słowa.


Ludzie rozpoznają Cię na ulicy, czy masz komfort tego, że nie musisz się ukrywać pod kapturem i czapką z daszkiem?

Myślę, że w Zakopanem jestem rozpoznawalny. W skali kraju na pewno nie tak bardzo. Tak czy owak nie muszę się ukrywać i cieszę się z tego.


Bałeś się kiedykolwiek podczas zjazdu?

Przed tak, ale w trakcie nie było czasu...


Jaki jesteś na co dzień? Rozmawiając z ludźmi, którzy uprawiają sporty ekstremalne daje się wyczuć, że w taki pozytywny sposób są wariatami. Jak jest z Tobą i Twoim stylem życia oraz charakterem?

Myślę ze jestem bardzo zdyscyplinowany i bez przerwy pracuje nad sobą. Mój sport wymaga dużego skupienia, spokoju jest bardzo dynamiczny choć ruchy, które wykonujemy są bardzo statyczne. Trudno mi się samemu oceniać. Zostawiam to innym.


Wierzysz, że w Polsce speedski stanie się poważną dyscypliną, którą zacznie uprawiać coraz więcej osób na profesjonalnym poziomie?

Myślę, że jest to możliwe. Wiele dróg przetarłem i jeśli będzie możliwość szybkich zjazdów w kraju, z pewnością zaczną się pojawiać zawodnicy chcący się spróbować, a speedski wciągnie ich i nie puści tak jak mnie.


I już na sam koniec. Jakie jest Twoje największe marzenie?

Skoncentruję się na sporcie odpowiadając na to pytanie. Mistrzostwo Świata i rekord świata jest moim marzeniem.

Kategoria: Sporty zimowe
Komentarze (0)