Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Sporty zimowe Stoch liderem na półmetku. Wygra TCS?

Stoch liderem na półmetku. Wygra TCS?

Sporty zimowe | 02 stycznia 2017 12:05 | Krzysztof Mokrzycki
Stoch ma szansę powtórzyć wyczyn Adama Małysza
fot. wikipedia.org,
Stoch ma szansę powtórzyć wyczyn Adama Małysza

Kamil Stoch z przytupem wszedł w 2017 rok, zajmując drugie miejsce w konkursie skoków w niemieckim Garmisch-Partenkirchen. Co więcej, przewaga Polaka nad Stefanem Kraftem okazała się na tyle duża, że to właśnie skoczek z Zębu na półmetku Turnieju Czterech Skoczni jest liderem!

 

Nie ma się co oszukiwać, że ten sezon w wykonaniu nie tylko Stocha, ale i ogólnie polskiej kadry, póki co wygląda świetnie. Doczekaliśmy się pierwszego w historii dubletu w zawodach Pucharu Świata, ponadto po raz pierwszy w historii wygraliśmy konkurs drużynowy.  Przewaga Kamila nad drugim w klasyfikacji TCS Kraftem to niecałe pół metra, bo dokładnie 0.8 pkt. Wniosek jest taki, że na skoczniach w Innsbrucku i Bischofschofen walka będzie toczyć się na całego, a przecież chrapkę na główną nagrodę ma także Norweg, Daniel Andre Tande. On jednak skacze z lekkim urazem kostki, co może mieć w najbliższych konkursach jednak spore znaczenie. W walce o triumf nie liczy się już Domen Prevc – lider Pucharu Świata zawalił pierwszy konkurs w Oberstdorfie i teraz pozostaje mu walczyć jedynie o jak najwyższą lokatę, ewentualnie o prym wśród rodziny Prevców.

 


www.skokinarciarskie.pl  

 

Znakomicie wiedzie się też innym naszym rodakom – Piotr Żyła, świeżo upieczony mistrz Polski, oraz Maciej Kot, który wreszcie odpalił, plasują się w pierwszej dziesiątce turnieju, z kolei kolejni dwaj skoczkowie – Dawid Kubacki i Stefan Hula – zamykają drugą dziesiątkę. Zawodzą jedynie: Jan Ziobro oraz młodzi i gniewni: Zniszczoł i Murańka. Zwłaszcza w przypadku tego drugiego jest niepokojące to, że kolejny sezon zamiast robić progres, notuje spory regres. W tym sezonie póki co tylko raz punktował, a i tak zajął miejsce w ogonie serii finałowej. Z kolei w Ga-Pa nie dość, że zawalił skok już w kwalifikacjach, to jeszcze miał kłopoty podczas kontroli sprzętu i w efekcie został zdyskwalifikowany. Wersje są różne; jedna mówi, że Polak odmówił stawienia się do kontroli, ale ona została już obalona. Oficjalna jest taka, że Murańka nie przeszedł testu kombinezonu, z kolei sam skoczek tłumaczy, że to nie jest jego wina i przebąkuje, że w zaistniałej sytuacji  Turniej Czterech Skoczni dla niego nie ma już sensu. Z takim podejściem na pewno. Może trener Horngacher  faktycznie powinien odesłać go do domu i dać w spokoju potrenować, lub skierować go do psychologa? Widać, że coś jest nie tak.

 

Wracając jednak do Stocha, trzeba oddać, że w Innsbrucku będzie faworytem. Lider polskiej kadry ewidentnie jest w gazie i z podium TCS już nie powinien wypaść. Dodatkowo udane występy Polaków sprawiają, że powoli wyrastamy na faworytów do medali podczas najbliższych mistrzostw globu. Nie tylko indywidualnie, ale też drużynowo. Tym bardziej, że w tym sezonie nie ma jakiegoś znacznego dominatora, jeżeli chodzi o narodowości. Austriacy już nie ci sami, co kiedyś, choć nadal mocni. Słoweńcy zależni będą pewnie od formy braci Prevców, a ta jest nierówna. Niemcy, poza Eisenbichlerem, zależni  są od bardzo chimerycznej dyspozycji reszty; Freunda, Freitaga, Wellingera, Leyhe. Tak czy inaczej biało-czerwoni na tle rywali wyglądają bardzo obiecująco. Mamy trzech skoczków z czołówki oraz dwóch solidnych, których stać na dużo, choć niezbyt często. Reasumując, najbliższe konkursy w Austrii, kończące Turniej Czterech Skoczni, mogą być dla Polaków najlepszym początkiem roku w historii polskich skoków narciarskich.

 

Najbliższy konkurs TCS w środę. Stoch ma szansę powtórzyć wyczyn Adama Małysza, który wygrał ten turniej w 2001 roku i stać się drugim Polakiem w historii, któremu udała się ta sztuka. 

Kategoria: Sporty zimowe
Komentarze (0)