Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Sporty zimowe Stoch przechodzi do historii w Planicy!
Zmagania na mamucie w Planicy tradycyjnie zakończyły sezon
fot. wikipedia.org
Zmagania na mamucie w Planicy tradycyjnie zakończyły sezon

Stoch przechodzi do historii w Planicy!

Sporty zimowe | 24 marca 2013 14:15 | Przemysław Drewniak

Był Harlem Shake, był nagi kibic na skoczni, ale przede wszystkim do końca trzymająca w napięciu rywalizacja. W kończących sezon konkursach w Planicy Kamil Stoch ostatecznie obronił miejsce na najniższym stopniu podium w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, gdzie znalazł się obok Andersa Bardala oraz zwycięzcy, Gregora Schlierenzauera. Po Stanisławie Bobaku i Adamie Małyszu jest trzecim Polakiem w historii, który dokonał tej sztuki.


Stoch stanął na podium podczas najważniejszej dekoracji sezonu, choć w ten weekend na słoweńskim mamucie nie imponował rewelacyjną formą. W konkursach indywidualnych zajmował kolejno 11. i 8. miejsca, ale na szczęćie jego najwięksi konkurenci w "generalce" nie latali dalej od niego. Anders Jacobsen zaliczył w piątek nieprzyjemny upadek przy lądowaniu i zerwał więzadła krzyżowe, przez co wypadł z rywalizacji. Severin Freund do końca naciskał na Kamila, ale dwukrotnie plasował się na 9. lokacie i nie zdołał wyprzedzić w klasyfikacji mistrza świata z Predazzo. Ostatecznie nasz zawodnik zachował 30-punktową przewagę nad Niemcem i po raz kolejny nawiązał do największych sukcesów polskich skoków. Również trzecie miejsce na koniec zimowych zmagań zajął w 1980 roku Stanisław Bobak, który podobnie jak jego następca, pochodził z podhalańskiego Zębu. Na najniższym stopniu podium w generalnej klasyfikacji w 2011 roku stanął także Adam Małysz. Kto by się wówczas spodziewał, że tylko dwa lata przyjdzie nam czekać na kolejnego Polaka zajmującego miejsca w ścisłej, światowej czołówce...


Stoch może odczuwać lekki niesmak, bo na wyciągnięcie ręki było drugie miejsce. Anders Bardal uplasował się w niedzielnym konkursie dopiero na szesnastym miejscu, ale utrzymał 46 punktów przewagi nad Polakiem. Poza zasięgiem był za to Gregor Schlierenzauer, który zakończył kolejny wypełniony rekordami i sukcesami sezon. W piątek Austriak zaliczył jubileuszowe, 50. zwycięstwo w Pucharze Świata, a w niedzielę był królem dekoracji, zgarniając dwie Kryształowe Kule - za pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej oraz klasyfikacji lotów. 


Wśród Polaków to nie Stoch, a Piotr Żyła skakał w Planicy najlepiej. Opromieniony zwycięstwem w Oslo zajął w piątek trzecie, a w niedzielę piąte miejsce. Dobry poziom trzymał także Maciej Kot, który najlepiej skakał w pierwszym konkursie i uplasował się na ósmej pozycji. Obaj swoje najlepsze sezony w karierach zakończyli w czołowej dwudziestce - Żyła został sklasyfikowany na 15., a Kot na 18. miejscu.


Weekendowe skakanie w Planicy zdominowali najlepiej czujący się na Letalnicy Słoweńcy. Po bardzo dobrym sezonie, gospodarze sprawili swoim kibicom sporo radości, głównie za sprawą młodych Petera Prevca oraz Jurija Tepesa. Prevc dwukrotnie plasował się na podium, a Tepes w niedzielę skakał najdalej i po raz pierwszy w karierze wygrał konkurs Pucharu Świata. Prawdziwy popis Słoweńcy dali jednak w sobotę, gdy skoczkowie rywalizowali drużynowo. Reprezentacja gospodarzy w składzie Prevc, Tepes, Kranjec i Pograjc okazała się najlepsza, wyprzedzając faworytów z Norwegii i Austrii. Polacy skakali solidnie, ale zabrakło im nieco szczęścia - podium przegraliśmy o zaledwie 3,5 punktu.


W niedzielę byliśmy także świadkami bardzo niespodziewanego rozstrzygnięcia. Za sprawą kapitalnych skoków Rune Velty (zajął 2. miejsce) Norwegowie ostatecznie wyprzedzili Austrię w Pucharze Narodów różnicą... sześciu punktów! Wynik ten jest o tyle zaskakujący, że w sobotę i niedzielę musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Andersa Jacobsena. Alexander Stoeckl (notabene pochodzący z Austrii) udowodnił jednak, że dysponuje bardzo silną, wyrównaną kadrą, która z powodzeniem może walczyć o złoty medal w Soczi.


Planica to jak co roku miejsce wielu kończących sezon zabaw i imprez. Nie inaczej było tym razem - w sobotę zawodnicy każdej drużyny przygotowywali niespodzianki dla kibiców, a w niedzielę postanowili stać się gwiazdami internetu. Niewątpliwą konkurencją będzie dla nich nagi szaleniec, który po skoku Piotra Żyły wtargnął na skocznię, ale najważniejsze, że na Letalnicy wszyscy bawili się dobrze.



Aż żal, że sezon już się kończy. W środę pozostają nam jeszcze mistrzostwa Polski w Wiśle, gdzie także nie powinno zabraknąć miłych akcentów. A potem? Zasłużony odpoczynek naszych zawodników, którzy mają za sobą zdecydowanie najlepszy sezon w historii polskich skoków narciarskich. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Przyszła zima upłynie nam pod znakiem Igrzysk Olimpijskich w Soczi, gdzie mamy prawo marzyć o medalach zarówno indywidualnych, jak i w drużynie. W tym sezonie nasi skoczkowie ustawili sobie poprzeczkę niezwykle wysoko i w przyszłym roku po raz pierwszy będą musieli zetknąć się z dodatkową presją - naszymi oczekiwaniami.

Kategoria: Sporty zimowe
Komentarze (0)