Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Katarzyna Piter puka do bram wielkiego tenisa

Katarzyna Piter puka do bram wielkiego tenisa

Tenis | 10 paździenika 2013 15:48 | Hubert Błaszczyk
Katarzyna Piter
fot. Richard van Loon - tennisfoto.net
Katarzyna Piter

Sezon tenisowy powoli zmierza ku końcowi, nadal jednak nie przestają nas zadziwiać nasi tenisiści i tenisistki – to był niewątpliwie rok polskiego tenisa. W mediach mówi się głównie o Janowiczu, Kubocie, siostrach Radwańskich i ostatnio o Michale Przysiężnym, który po raz pierwszy zagrał w turnieju ATP Masters 1000. Gdzieś za ich plecami schowana jest Katarzyna Piter. Poznanianka w porównaniu z minionym sezonem zrobiła ogromny postęp, awansując o ponad 200 miejsc w światowym rankingu. W czwartek walczyła o pierwszy ćwierćfinał WTA w karierze. Bez skutku.


W Linzu Piter była jak do tej pory rewelacją turnieju. Po ciężkich bojach z Jasminą Tinjic i Stephanie Vogt pewnie pokonała w ostatniej rundzie kwalifikacji Sesil Karatantchevą, przedzierając się tym samym do turnieju głównego.


W turnieju głównym imprezy rangi WTA Tour, Katarzyna Piter zagrała po raz drugi. Wcześniej, w 2010 roku, 19-letnia wówczas Polka otrzymała dziką kartę w Warszawie. W stolicy sprawiła niespodziankę, ogrywając Martę Domachowską. W walce o półfinał musiała już jednak uznać wyższość Na Li. Chinka przed trzema laty była 12-tą zawodniczką świata i nie miała problemów z pokonaniem Piter – oddała jej zaledwie trzy gemy.


Piter w Austrii również nie było łatwo. Po męczących kwalifikacjach zafundowała sobie pojedynek na wyniszczenie z Iriną-Camelią Begu. Rumunka to zawodniczka prezentująca podobny styl do Polki. Obie zamęczały się bardzo długimi wymianami. Lepsza w nich była 22-latka, która wygrała po trzysetowym pojedynku.


Po wygranej z Begu w Polsce media zaczęły przesadzać. Przegląd Sportowy pytał czy mamy kolejną gwiazdę polskiego tenisa, a zwycięstwa z Begu nie można było przeceniać. Rumunka to 111-ta zawodniczka w rankingu WTA, notująca słabszy okres w swojej karierze.


Prawdziwym sprawdzianem było czwartkowe spotkanie drugiej rundy przeciwko Dominice Cibulkovej. Wynik: 6:0, 6:1 mówi wszystko. Piter w tym meczu nie było. W skutecznej grze przeciwko Słowaczce nie pomógł jej styl gry. Polka jest drobną zawodniczką i bazuje na regularności. Z kolei 23. zawodniczka w rankingu WTA atakowała niemal każdą piłkę, nie wdawając się w zbytnie wymiany z Piter. Tego dnia Cibulkova trafiała niemal wszystko, stąd taki wynik. Trzeba jednak oddać, że poznanianka pomagała jej w tym, grając za krótko.


Mecz z Cibulkovą to bardzo dobra lekcja dla Piter. Po turnieju w Linzu trzecia polska rakieta awansuje zapewne w okolice 140. miejsca w rankingu WTA. To z kolei pozwoli jej myśleć o grze w niektórych turniejach WTA bez kwalifikacji. Miejsce na światowej liście zostało wywalczone ciężką pracą na treningach i poparte dobrymi występami w turniejach. Piter nic nie otrzymała za darmo. Nawet do turnieju WTA w Katowicach musiała przedzierać się przez kwalifikacje, odpadając w ich ostatniej rundzie. Mamy więc kolejną zawodniczkę, która puka do bram wielkiego tenisa. Czy wejdzie do czołowej setki i zadomowi się tam na dłużej? To nie czas na takie oceny. Trzeba jednak docenić sukces Piter, bo do sezonu startowała z 368. pozycji.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)