Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Przyjechał przeżyć przygodę życia – jest największym wygranym!

Przyjechał przeżyć przygodę życia – jest największym wygranym!

Tenis | 30 grudnia 2013 20:15 | Hubert Błaszczyk
Grzegorz Panfil robi furorę.
fot. Facebook
Grzegorz Panfil robi furorę.

Grzegorz Panfil to największy wygrany ostatnich dni w światowym tenisie. Klasyfikowany na 288. miejscu w światowym rankingu zawodnik miał już wykupione bilety lotnicze na inny turniej, gdy z Pucharu Hopmana wycofał się z powodu kontuzji Jerzy Janowicz. Dla Panfila gra z w nieoficjalnych mistrzostwach świata par mieszanych z Agnieszką Radwańską miała być przygodą życia. Polak pokazał jednak, że do Perth nie przyjechał statystować i w pierwszym meczu pokonał Andreasa Seppiego, a w niedzielę sprawił ogromną niespodziankę, wygrywając z Milosem Raonicem.


Polska do Pucharu Hopmana została zaproszona w tym roku po raz pierwszy. Agnieszkę Radwańską i Jerzego Janowicza rozstawiono z jedynką, przedłużające się problemy z urazem stopy tego drugiego nie pozwoliły mu jednak przyjechać do Perth. W parze z naszą najlepszą zawodniczką nie mogli też zagrać Łukasz Kubot i Michał Przysiężny, którzy już wcześniej awizowali przyjazd na turniej w Doha. Wybór padł więc na Panfila, który najwyżej w karierze notowany był na 279. miejscu w rankingu ATP. Było to w 2009 roku. Do swojego najlepszego osiągnięcia juniorski mistrz Australian Open w grze podwójnej z 2006 roku, zbliżył się w minionym sezonie (288 ATP). Umówmy się jednak, że w dobry występ zawodnika z trzeciej setki rankingu ATP przed Pucharem Hopmana nikt nie wierzył.


Panfil do sezonu przygotowywał się solidnie pod okiem Bartłomieja Dąbrowskiego i Zbigniewa Borka. Wraz z 25-latkiem trenowali też Andrzej Kapaś i Mikołaj Jędruszczak. Wszystkich ich łączyło jedno – znajdują się na peryferiach światowego tenisa i chcą wejść do czołowej setki rankingu.


Najstarszy z nich Panfil w Perth już od pierwszego spotkania pokazywał, że światową czołówkę nie oddziela od takich jak on zawodników przepaść. W pierwszym meczu Polak pokonał Andreasa Seppiego 6:4, 2:2. Włoch nie czuł się jednak komfortowo, narzekał na gorączkę i skreczowa w drugim secie. Wielu więc umniejszało sukces naszego zawodnika – każdy bowiem może mieć jednorazowy wyskok.


Lepszej odpowiedzi malkontenci dostać nie mogli. W niedzielę Panfil po fantastycznym spotkaniu pokonał 13. rakietę świata – Milosa Raonica. Kanadyjczyk, który niedawno został najpopularniejszym sportowcem w swoim kraju nie potrafił przeciwstawić się, grającemu urozmaicony tenis Polakowi. O świetnej grze sensacyjnego zwycięzcy niech świadczy fakt, że w tie-breaku pierwszego seta Raonic zdołał ugrać zaledwie jeden punkt!


W Pucharze Hopmana nie tylko jednak Panfil spisuje się znakomicie. Wszystkie swoje singlowe potyczki wygrała też Agnieszka Radwańska, dlatego nasz mikst jest bliski gry w wielkim finale. Od tego Panfila i Radwańską dzieli tylko zwycięstwo nad Australią. Bernard Tomic i Samantha Stosur nie dają jednak łatwo za wygraną.


Po Pucharze Hopmana też jest życie, a to dla Panfila wcale nie musi być takie cukierkowe jak w Perth. Polak gra bowiem bez presji, nikt nie oczekuje od niego, że będzie pokonywał najlepszych. Spektakularne wyniki mogą mu pomóc w otrzymywaniu dzikich kart na turnieje, ale to raczej mało prawdopodobne, bo organizatorzy zazwyczaj promują rodzimych zawodników. 25-latka czekać więc będzie mozolne budowanie rankingu. Panfil jest na liście oczekujących, by dostać się do drabinki kwalifikacji Australian Open. Gdyby to się nie udało rewelacja tego tygodnia zagra w challengerach na Hawajach, w Panami i Turcji.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)