Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Rosja nie taka straszna. Janowicz i spółka grają dalej

Rosja nie taka straszna. Janowicz i spółka grają dalej

Tenis | 02 lutego 2014 14:36 | Hubert Błaszczyk
Jerzy Janowicz przypieczętował awans.
fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl
Jerzy Janowicz przypieczętował awans.

Moskiewska eskapada polskiej drużyny daviscupowej zakończona sukcesem. Zawodnicy Radosława Szymanika pokonali Rosję 3:1 i zagrają w kolejnej rundzie Pucharu Davisa. Dwa punkty dla naszej drużyny zdobył Jerzy Janowicz, a jeden dołożył debel Mariusz Fyrstenberg/ Marcin Matkowski.


Obawy przed Rosją


Po wylosowaniu Rosjan nie miałem najlepszej miny. Mikhaił Jużny, Dmitrij Tursunow i Nikołaj Dawidienko to zawodnicy, którzy przy dobrym dniu potrafią pokonać każdego z naszych tenisistów. Wskutek wewnętrznych konfliktów rosyjskich zawodników i federacji z Polską zagrał jednak tylko Tursunow. Wspierali go Konstantin Krawczuk i Karen Chaczanow. Ten ostatni to młokos, który został Mistrzem Europy Juniorów w tenisie.

 

1:1 po pierwszym dniu


Miejsce w szeregu Chaczanowowi pokazał już w pierwszym meczu nasz najlepszy zawodnik – Jerzy Janowicz. Desygnowanie do boju 18-latka było zaskoczeniem, bo pierwotnie naprzeciwko Jerzyka miał stanąć Teimuraz Gabaszwili, który rewelacyjnie grał podczas Australian Open. Na przeszkodzie pewnie znów stanęły niedomówienie, ale to już nie nasz problem. Janowicz z Chaczanowem nawet się nie spocił i wygrał w trzech łatwych setach.


Po nich na kort wyszli Michał Przysiężny i Dmitrij Tursunow. Zdecydowanym faworytem tego pojedynku był Rosjanin i nie zawiódł. Ołówek na początku sezonu znajduje się w słabej dyspozycji, wygrał dotychczas zaledwie jedno spotkanie, podczas Australian Open z Horacio Zeballosem. Z Tursunowem grał momentami nawet bardzo dobrze, ale tych momentów było niewiele. Starczyło na wygranie jednego seta i postraszenie 28. zawodnika ATP w trzeciej partii.


Fyrstenberg i Matkowski postraszyli kibiców


W mojej opinii kluczową rozgrywką był debel. Porażka Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego postawiłaby naszą drużynę w bardzo niekomfortowej sytuacji. Tymczasem w pierwszy secie pojedynku z Krawczukiem i Chaczanowem nasza eksportowa para wyglądała, jakby grała ze sobą po raz pierwszy. Brak komunikacji, proste błędy i zaskakująco szybko przegrany pierwszy set 2:6 sprawiły, że zacząłem powątpiewać w końcowy sukces. Okazało się jednak, że byłem człowiekiem małej wiary, bo kolejne partie padły łupem Fyrstenberga i Matkowskiego. W tym trzecie i czwarta odpowiednio do jednego i zera. Kluczem do sukcesu okazało się zagrywanie przy siatce na Chaczanowa, który okazał się słabym woleistą.


Janowicz nie zawiódł


Mecz zakończyło spotkanie najlepszych rakiet w niedzielny poranek. Janowicz pokonał pewnie Tursunowa, ale nie bez problemów. W trzeciej partii Polak rozkojarzył się i popełnił kilka podwójnych błędów serwisowych, mało tego nie trafił też prostego woleja na 5:4 i został przełamany. Na szczęście dla niego Tursunow nie był wystarczająco skoncentrowany, po chwili tracąc również swoje podanie. W tie-breaku Janowicz wygrał pewnie, do trzech, zapewniając Polsce grę w meczu z Chorwacją


Z Chorwacją w Polsce


Wiadomo już, że z Chorwacją zagramy w Polsce. To świetna informacja, w przypadku starcia z drużyną z Bałkanów chyba jednak jedyna. Chorwaci, jeśli wystąpią w optymalnym zestawieniu to będą piekielnie mocni. Ivan Dodig i Marin Cilic to zawodnicy ze światowej czołówki. Michał Przysiężny w obecnej formie nie miałby żadnych szans, zarówno z Dodigiem, jak i z Cilicem. Ten pierwszy jest też niezłym deblistą. Naszych zawodników czeka więc trudne zadanie.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)