Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Trochę pokory Panie Janowicz

Trochę pokory Panie Janowicz

Tenis | 06 kwietnia 2014 21:36 | Hubert Błaszczyk
Jerzy Janowicz przesadził na konferencji prasowej.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Jerzy Janowicz przesadził na konferencji prasowej.

Chciałem pisać o dobrym meczu Jerzego Janowicza przeciwko Marinowi Cilicowi. Przegranym, ale dobrym. Janowicz mi jednak nie pozwolił. Na konferencji prasowej musiał się wygłupić. Nakrzyczeć na dziennikarzy, wyładować całą swoją frustrację. Szkoda, że zrobił to bezpośrednio po pytaniu osoby, która pisała o nim, gdy on nie myślał o światowej czołówce.

 

Janowicz na konferencji prasowej pojawił się ewidentnie podłamany porażką z Cilicem. To nie usprawiedliwia jego zachowania. Butę i charakter mógł pokazać na korcie. Wychodziło mu to zresztą przez dwa sety, najlepsze w tym sezonie, ale później był już bezradny. Chorwat postąpił mądrze, trochę jak doświadczony dyskutant z pyskatym nastolatkiem. Najpierw dał mu się wyszaleć, a potem dobił, odwracając losy z 0:2 w setach po raz pierwszy od US Open w 2012 roku.


- W każdym sporcie za wysoko podnosimy poprzeczkę. Jesteśmy krajem bez perspektyw. Studenci studiują, żeby tylko z tego kraju wyjechać, trenujemy gdzieś po szopach, nie tylko w tenisie, spójrzcie na Zbigniew Bródkę, który musi trenować za granicą. Dlaczego macie oczekiwania wobec nas? Wyjdźcie sami na kort i przepracuje na nim całe życie, a dopiero potem miejcie oczekiwania. To już mnie śmieszy. Przeżyjcie to, co sportowcy. Nie ma żadnej pomocy w sporcie i w żadnym zawodzie – mówił na konferencji prasowej Janowicz.


Nasz najlepszy tenisista trochę się zagalopował. Co jak co, ale on otrzymał pomoc od firmy Prokom, miał opłacone wszystkie wyjazdy, zgrupowania, za grę w Pucharze Davisa też otrzymuje pieniądze. Jasne, do tego co ma teraz głównie doszedł dzięki rodzicom i własnemu samozaparciu, ale wcześniej wspomnianej pomocy nie należy lekceważyć.


W Warszawie też wszystko było pod niego. Nawierzchnia, specjalnie ściągana z Niemiec, posiadająca cztery z pięciu gwiazdek w skali szybkości. Hala – opowiednio duża, bo Janowicz lubi show. Związek zadbał też o zgrupowanie na warszawskich DeSkach i zakwaterowanie w Hyattcie. Gdzie więc ta szopa, Panie Janowicz? Jeśli jest tak źle, to może spytać Bartłomieja Dąbrowskiego czy też Lecha Sidora, w jakich warunkach oni przygotowywali się do meczów w Pucharze Davisa. Na pewno takie cukierkowe nie były.


Swoje dodał też kapitan naszej reprezentacji, Radosław Szymanik. - Bardzo łatwo kogoś zniszczyć. Większość polskich sportowców, którzy uzyskują jakiś sukces, są u nas wynoszeni na piedestał. W innych krajach jest trochę inaczej, a każda porażka Isi czy Jurka jest traktowana jak wielki problem.

 

Szymanik, który Janowiczowi je z ręki. Zresztą, jaki on może mieć autorytet u zawodników? Raczej pełni rolę dobrego kumpla, tu pokadzi, tam pożartuje, odbije kilka piłek. Co w zamian? Dobra pensja, wyjazdy zagraniczne. Podobno podczas Australian Open oglądał Rosjan, a na jego wyjazd związek wydał kilkanaście tysięcy złotych. Rodzi się więc pytanie, po co?


Męczy mnie decyzja Szymanika. Dlaczego Przysiężny, a nie Kubot? Pewnie przez to, że ten drugi zrezygnował z wyjazdu do Rosji. Zrobił to jednak z klasą. Tą nie popisał się jednak nasz kapitan, który w mediach skrytykował za to Kubota. Na Towarze przy szybkiej nawierzchni więcej kłopotów Coricowi i Cilicowi sprawiłby Łukasz. Szkoda więc, że Panowie się nie dogadali.

 

Mam wrażenie, że Szymanik podczas daviscupowego weekendu w ogóle nie pomógł naszym zawodnikom. W meczu z Borną Coricem aż prosiło się, żeby zasugerować Janowiczowi inne rozwiązania. Tymczasem Jerzyk cały mecz grał to samo. Znamienna była sytuacja z niedzielnego spotkania. Z ławki w okolicę linii końcowej zszedł Marcin Matkowski, mobilizował Janowicza i „pilnował sędziów”. To jest naturalny następca bezpłciowego Szymanika. Matka na kapitana!

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)