Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Nadal w spódnicy wygrywa w Katowicach
Alize Cornet z główną nagrodą.
fot. inf. prasowa
Alize Cornet z główną nagrodą.

Nadal w spódnicy wygrywa w Katowicach

Tenis | 13 kwietnia 2014 23:44 | Hubert Błaszczyk

3 godziny i 11 minut trwał niedzielny finał BNP Paribas Katowice Open. Było w nim wszystko. Fantastyczne akcje, dramatyczne zwroty, piłki meczowe dla jednej i dla drugiej zawodniczki, ale zwyciężczyni mogła być tylko jedna – Alize Cornet. Zawodniczka, której idolem jest Rafael Nadal pokazała w najważniejszych momentach turnieju niesamowitą wolę walki.

 

Francuzka w Katowicach pojawiła się, dzięki zbiegowi okoliczności. Kontuzji na dwa tygodnie przed imprezą nabawiła się Kirsten Flipkens i organizatorzy potrzebowali zastępstwa w jej miejsce. Cornet nieco wcześniej zwolniła miejsce na liście startowej równolegle rozgrywanego turnieju w Bogocie, przez co możliwe było przyznanie jej dzikiej karty.

 

- Chciałam grać w Indian Wells, Miami, Charleston. Później w planach miałam start w Pucharze Federacji, dlatego Katowic nie było w moim terminarzu. Złapałam kontuzję w Miami i moje plany się zmieniły. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło i po wycofaniu się z Charleston stwierdziłam, że potrzebuję gry, żeby przygotować się do gry w Pucharze Federacji. Dlatego wybrałam Katowice, albo Katowice wybrały mnie (śmiech) – tłumaczyła Cornet.


Droga do finału Cornet nie była łatwa. Gładko poradziła sobie tylko z Vesną Dolonc w pierwszej rundzie. Kolejne pojedynki z Kateriną Kucovą, Klarą Koukalovą, a przede wszystkim z Agnieszką Radwańską nie były łatwe. Francuzka wygrywała je w trzech setach. Z naszą zawodniczką przegrywała już 0:3, ale niesamowita wola walki pozwoliła jej wygrać to spotkanie.


- Miałam mały pęcherz na ręce. To przeszkadzało mi przy serwisie, ale podczas gry nie czułam tego. Mówiłam sobie: Twoim idolem jest Nadal, zapomnij o bólu i graj dalej. To było bolesne, ale poradziłam sobie z tym – mówiła po meczu z Agnieszką Radwańską, Alize Cornet.


Waleczność była też kluczową cechą Cornet w finale. W nim w większości wymian dominowała niezwykle agresywnie grająca Camila Giorgi, rozrzucająca Francuzkę po korcie. Ta jednak nie poddawała się i biegała z narożnika w narożnik, niczym wcześniej wspomniany Nadal. W ten sposób udało jej się wydrzeć pierwszego seta z rąk Włoszki. Stał on na niezwykle wysokim poziomie, ręce aż same składały się do oklasków.

 

W drugiej partii obie Panie obniżyły poziom gry. Giorgi była niedokładna, nie wytrzymywała wymian. Przegrywała najpierw 0:3, a później 3:5. Cornet miała jednak kłopoty z domknięciem spotkania, a Włoszka ponownie uwierzyła w swoje możliwości, wygrywając cztery gemy z rzędu.


Trzeci set był niemal kalką drugiego. Najpierw na szybkie prowadzenie 3:0 wychodzi Cornet, a później goni ją Giorgi. Włoszka w dziesiątym gemie serwisowym miała piłkę meczową. Po dłuższej wymianie wyrzuciła piłkę w aut. To był kluczowy moment spotkania. Kolejne trzy gemy wygrała Cornet i to ona sięgnęła po czwarty tytuł w karierze. Pierwszy na nawierzchni innej niż ceglana.

 

Alize Cornet (Francja, 4) - Camila Giorgi (Włochy) 7:6 (3), 5:7, 7:5


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)