Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Zapachniało wielkim tenisem w Katowicach

Zapachniało wielkim tenisem w Katowicach

Tenis | 14 kwietnia 2014 12:42 | Hubert Błaszczyk
Na tym korcie rywalizowaliśmy podczas turnieju dziennikarzy.
fot. Hubert Błaszczyk
Na tym korcie rywalizowaliśmy podczas turnieju dziennikarzy.

Turniej BNP Paribas Katowice Open po raz drugi odbył się w katowickim Spodku. 72 zawodniczki rozegrały 74 mecze, podczas których zużyto 7800 piłek tenisowych. Najważniejsze oczywiście były mecze finałowe. Oba stały na wysokim poziomie, a kończący turniej mecz singla porwał kibiców.


Wysoki poziom


Fanom tenisa nie przeszkadzało, że w finale nie zagrała Agnieszka Radwańska. - Poziom turnieju był tak wysoki, że zabrakło w nim miejsca dla trzeciej zawodniczki świata – mówił podczas ceremonii zamknięcia imprezy, Jerzy Buzek, Patron Honorowy Turnieju. Z byłym premierem trudno się nie zgodzić. Kilka spotkań stało na bardzo wysokim poziomie, a półfinałowe starcie Agnieszki Radwańskiej z Alize Cornet i finał, w którym Francuzka zagrała z Camilą Giorgi na długo zostaną w świadomości kibiców.


Niemal do końca turnieju mieliśmy też polskie akcenty. To też ważne, bo kibice zdecydowanie entuzjastyczniej reagowali na wydarzenia na korcie podczas ich meczów. Oprócz Agnieszki Radwańskiej honoru naszych zawodniczek dumnie broniły Paula Kania i Klaudia Jans-Ignacik. Obie grały z zagranicznymi partnerkami i podobnie jak Radwańska przegrały w półfinale. Dla obu to jednak sukces.


Jeden kort zamiast dwóch


Druga edycja turnieju odbyła się na innej nawierzchni niż pierwsza. W tym roku zdecydowano się na twarde korty, poprzednio grano na cegle. Była to niewątpliwie dobra decyzja, bo w hali to praktyczniejsze rozwiązanie.


Ponadto po zakończeniu meczów 2. rundy, w nocy z czwartku na piątek postanowiono przebudować korty. Pierwsza faza turnieju odbywała się na dwóch równoległych kortach, a druga od ćwierćfinałów na jednym, położonym poprzecznie. Był to strzał w dziesiątkę dyrektora turnieju BNP Paribas Katowice Open, Pawła Owczarza, który był pomysłodawcą tego rozwiązania. Spodek przypominał największe tenisowe stadiony. Agnieszka Radwańska porównała go do hali w Stambule, w której rozgrywany był kończący rok turniej WTA Tour Championships.



Dobra organizacja


Zawodniczki chwaliły organizację turnieju. Yuliya Beygelzimer, zwyciężczyni turnieju deblowego stwierdziła, że nie zauważyła żadnych błędów, a to przy tego typu imprezach jest niezwykle rzadkie. Wtórowała jej też Alize Cornet, która sięgnęła po tytuł w singlu. Wiele tenisistek deklarowało, że z chęcią wystąpi w kolejnej edycji turnieju.


Pracując jako dziennikarz przez kilka dni podczas turnieju również nie zauważyłem większych niedociągnięć. Można mieć małe pretensje o godziny rozgrywania spotkań, ale na to organizatorzy nie mają już większego wpływu. Turniej pokazywała TVP i to ona wraz z supervisorem katowickiego turnieju, Martiną Lutkovą miała najwięcej do powiedzenia.


Za wysokie były ceny biletów, dlatego Spodek ani razu nie wypełnił się. 7-tysięczna widownia na finale musi cieszyć, ale tenis w Polsce nie jest jeszcze tak popularną dyscypliną, dlatego mając to na uwadze organizatorzy powinni przygotować przystępniejszą ofertę.

 

Dziennikarze też zagrali


Jerzy Janowicz po meczu Pucharu Davisa wysyłał dziennikarzy na kort. Organizatorzy turnieju BNP Paribas Katowice Open, wyszli Jerzykowi naprzeciw i zorganizowali dla nich zawody. Mecze odbywały się na Korcie Centralnym oraz treningowym, znajdującym się na lodowisku, gdzie na co dzień występują miejscowi hokeiści. Grano super tie-breaki.


Wygrał Paweł Pasieczny z magazynu Prostringers, który w finale pokonał Marcina Michalewskiego (Tenis+). Trzecie miejsce zajął fotoreporter, Krzysztof Kentla. To właśnie z nim w ćwierćfinale przegrałem 7:10. Doświadczenie Pana Krzysztofa okazało się deycdujące w kluczowych momentach super tie-breaka.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)