Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Dieta – słowo klucz Novaka Djokovica
Serwuj, aby wygrać - recenzja.
Serwuj, aby wygrać - recenzja.

Dieta – słowo klucz Novaka Djokovica

Tenis | 18 kwietnia 2014 19:35 | Hubert Błaszczyk

Gdy na rynku pojawia się książka o zawodniku, który jest w trakcie kariery, zazwyczaj nie wnosi zbyt wiele do postrzegania sportowca. Inaczej jest z „Serwuj, aby wygrać”. To publikacja o Novaku Djokovicu. A właściwie o jego diecie, która spowodowała, że Serb był w stanie wspiąć się na sam szczyt rankingu ATP.

 

Nie oznacza to jednak, że sportu w „Serwuj, aby wygrać” nie ma w ogóle. W pierwszych rozdziałach Djoković skrupulatnie opisuje swoje problemy zdrowotne, skupiając się szczególnie na spotkaniach z Andym Roddickiem (Australian Open, 2009) i Jo-Wilfriedem Tsongą (Australian Open, 2010). Serb odtwarza ich szczegóły z dużą dokładnością. Było to możliwe, dzięki prowadzeniu pamiętnika, w którym Novak czyni notatki każdego wieczoru.

 

W kolejnych rozdziałach Djoković wspomina o jego początkach. To najbardziej wzruszająca część książki. Serb opowiada o bombardowaniach Belgradu przez NATO oraz treningach w miejscach, w których wcześniej spadały bomby. Tak według jego trenerki było najbezpieczniej. Szansa na obranie powtórnego celu były bowiem niewielkie. Powiedzieć o tych warunkach ekstremalne, to nic nie powiedzieć. Szopa Janowicza byłaby dla młodego Novaka szczytem luksusu.

 

W takich warunkach wychował się tenisista, który ma na swoim koncie 42 wygrane turnieje, w tym 6 wielkoszlemowych. Tych sukcesów nie byłoby jednak bez Igora Cetojevica, serbskiego dietetyka, który mecz Djokovica z Tsongą oglądał w swoim domu na Cyprze. Nie był fanem tenisa, na mecz namówiła go żona. I to właśnie Cetojević będąc 14 tysięcy kilometrów od Melbourne postawił trafną diagnozę – problemem Novaka jest dieta. Obaj Panowie spotkali się pół roku później podczas spotkania Pucharu Davisa w Serbii. Jego efektem było wprowadzenie planu 14 dni bez glutenu. Później już żaden mecz nie był dla bohatera książki taki sam. Nie musiał kreczować, walczyć ze sobą, zamiast z rywalami.

 

Smak zwycięstwa był słodki. Djoković wygrał upragniony Wimbledon. W finale zmierzył się z Rafaelem Nadalem, z którym wcześniej miał niekorzystny bilans. W 2011 roku, po wprowadzeniu diety Serb nie przegrał z nim ani razu. Po meczu już w szatni Novak poprosił o czekoladę, której nie jadł przez ponad rok. Ułamał jedną kostkę, włożył do ust i... na tym poprzestał.

 

Dieta zmieniła nie tylko ciało Djokovica, ale też umysł. Dzięki niej mógł reagować szybciej, świetnie odczytywał serwisy rywali, przewidywał ich zagrania w trakcie wymian. Wcześniej, wiedział, gdzie przeciwnicy poślą piłkę, ale ciało nie chciało wykonywać tego, o czym informował umysł.

 

Druga część książki jest poświęcona stricte diecie bezglutenowej. Były lider światowego rankingu wyjaśnia, co szkodzi naszemu organizmowi oraz wyjaśnia, jaka jest droga do zwycięstw. Przy okazji niczego nie narzuca, a raczej proponuje. Djoković oprócz bogatej listy przepisów poleca również treningi dla umysłu i ciała, które wespół z odpowiednią dietą, pozwolą z większą energią witać nowy dzień.

 

Książka spełniła moje oczekiwania. Jest idealną propozycją dla ludzi aktywnych, którzy chcą urozmaicić swoją dietę, poznać trening mistrza i przeszczepić jego elementy do swoich przygotowań.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)