Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Paryski rynsztok

fot. Flickr

Paryski rynsztok

Tenis | 10 czerwca 2014 00:50 | Hubert Błaszczyk

Roland Garros 2014 za nami. Znów wygrał Rafael Nadal. Finał nie porwał. Djokovic był w stanie przeciwstawić się hiszpańskiemu dominatorowi tylko w pierwszym secie. Później na korcie istniał już tylko tenisista z Manacor. Ja jednak nie o tym. Miało być o paryskiej publiczności, która w tym roku zachowywała się skandalicznie. Paryż – niby stolica mody i stylu, a na kortach rynsztok!


Djokovic skończył finał najgorzej, jak można – podwójnym błędem serwisowym. To, co działo się przed drugim serwisem Serba nie miało prawa mieć miejsca. Rywal Nadala podrzucił piłkę do serwisu, ale w trakcie zorientował się, że był to zły wyrzut. Złapał więc piłkę – najnormalniejsza sytuacja na korcie. Czasami tak się zdarza. Stadion wygwizdał jednak Novaka niemiłosiernie. To zachowanie miało wpływ na bieg zdarzeń. Ktoś powie: Djokovic jest profesjonalistą, powinien wytrzymać presję. Jasne, powinien. Ale to była piłka meczowa, niesamowita presja, drugi serwis, a przy tak niesubordynowanym zachowaniu publiczności możliwości koncentracji praktycznie zerowe.


Jeszcze gorzej było podczas meczów Francuzów. Z największym chamstwem ze strony publiki zetknął się Fernando Verdasco. Hiszpan w trzeciej rundzie mierzył się nie tylko z Richardem Gasquetem, ale też gwizdami i głośnym dopingiem kibiców. Francuzi zupełnie zapomnieli, że to nie Puchar Davisa, a jeden z najważniejszych turniejów świata. Podobne wrażenia spotkały też Milosa Raonica (przeciwko Gillesowi Simonowi) i Andy’ego Murraya (przeciwko Gaelowi Monfilsowi). Wszyscy, włącznie z Verdasco wygrali swoje mecze. A więc tenisiści – chamstwo 3:0.


Dziwi mnie jedno. Dlaczego tenisiści zawsze dziękują publiczności? Przecież zachowywała się skandalicznie. Dlaczego nikt nie powie, że na trybunach było gorzej niż podczas dożynek wiejskich? Niestety, zawodnicy to produkty PR-owe. Do bólu dyplomatyczni. Nasz Jerzyk, to jeden z ostatnich prawdziwków. Szkoda, że nie grał w finale. Pewnie powiedziałby, że było jak w szopie. A ja bym go poparł!


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)