Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Kłopoty bogactwa

Kłopoty bogactwa

Tenis | 24 czerwca 2014 23:06 | Hubert Błaszczyk
Łukasz Kubot
fot. Flickr
Łukasz Kubot

W drugim dniu Wimbledonu przeżywaliśmy prawdziwe kłopoty bogactwa. Organizatorzy o tej samej godzinie zaplanowali mecze Łukasza Kubota, Jerzego Janowicza, Michała Przysiężnego i Katarzyny Piter. Na ostatnie gemy spotkań panów nałożyło się jeszcze dokończenie meczu przez Agnieszkę Radwańską. Cztery pojedynki, a ekrany tylko dwa. Co wybrać?


Wybór ułatwił mi brak kamery na korcie nr 4. Tam swój mecz z Janem-Lennardem Struffem rozgrywał Łukasz Kubot. Na szczęście ćwierćfinalista ubiegłorocznego Wimbledonu poradził sobie z Niemcem szybko. Obyło się bez zbędnych emocji. I bardzo dobrze. Bo przecież oglądanie przesuwających się cyferek jest bardziej denerwujące niż oglądanie samego spotkania.


Przed meczem z Andreą Petković większych szans nie dawałem Katarzynie Piter. Niestety, w tym przypadku nie pomyliłem się. Kasia przegrała w dwóch setach, choć w drugiej partii dzielnie walczyła z półfinalistką Rolanda Garrosa.


Na szklanym ekranie emocjonowałem się meczami Michała Przysiężnego i Jerzego Janowicza. Ołówek zaprezentował się nieźle. Ale koncentracji wystarczyło mu tylko na urwanie jednego seta Lleytonowi Hewittowi. Za to jakiego! Przysiężny wygrał drugiego seta po tie-breaku, w którym pokonał Australijczyka 16:14. Mało tego, nasz rodak obronił 7 setboli. Po takiej partii oczekiwałem od Michała koncentracji i wiary we własnej możliwości. Niestety, po krótkiej przerwie obejrzałem rozkojarzonego Przysiężnego, który dobre zagrania przeplatał z niewymuszonymi błędami. Standard. Szkoda, bo po Wimbledonie Przysiężny będzie musiał budować swój ranking od nowa. Do turniejów ATP nie będzie już się łapał. Zostają challengery i kwalifikacje.


Nie popisał się też Janowicz. Nasz dwumetrowiec przeżywał okrutne męki z Somdevem Devvarmanem. Hindusem, z którym rywalizował w Australian Open przed rokiem. Wtedy z Devvarmaem grał emocjonujące 5 setów. Teraz mało, kto brał reprezentanta Indii na poważnie. Zlekceważył go też Janowicz. Na korcie popełniał masę niewymuszonych błędów. Forhend Polaka niemal nie istniał. Jedyny lepszy fragment gry Janowicz zanotował w drugiej połowie drugiego seta i w trzeciej partii. O reszcie lepiej zapomnieć.


Po meczu z Devvarmanem Janowicz jest drugi klasyfikacji podwójnych błędów serwisowych. W pierwszej rundzie Wimbledonu popełnił ich aż 19. Jerzyk ustępuje tylko Stephane Robertowi, który zaliczył ich dokładnie 20. Jeśli nasz najlepszy zawodnik chce wygrać z Lleytonem Hewittem, to ten element gry musi znacząco poprawić.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)