Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Niespodzianki Polaków w Poznaniu

Niespodzianki Polaków w Poznaniu

Tenis | 16 lipca 2014 00:06 | Hubert Błaszczyk
Kamil Majchrzak pokonał Pierre-Huguesa Herberta.
fot. inf. prasowa
Kamil Majchrzak pokonał Pierre-Huguesa Herberta.

Kamil Majchrzak, Andriej Kapaś, Grzegorz Panfil - co ich łączy? Wszyscy pokonali wyżej notowanych rywali i zagrają w drugiej rundzie Poznań Open. Bliski awansu był też Błażej Koniusz, który w pojedynku z Miljanem Żekicem miał dwie piłki meczowe. Ostatecznie poległ po ponad trzygodzinnej batalii.


Odrodzony Panfil


Pierwszy niespodziankę na kortach poznańskiej Olimpii sprawił Panfil. 26-latek swój pierwszy mecz rozgrywał w poniedziałek. Trafił na niewygodnego rywala, dobrze grającego na nawierzchni ziemnej Rogerio Dutrę Silvę. Brazylijczyk z kortu schodził jednak pokonany. Panfil nie dał Silvie szans na przełamanie własnego serwisu, a sam zdołał wygrać przy jego podaniu w siódmego gema drugiego seta. Wcześniej zwyciężył w pierwszej partii po tie-breaku.


– Było dużo walki. W drugim secie udało mi się przełamać rywala. W mojej ocenie rozegrałem dobry mecz. Jestem zadowolony z walki i z tego, że znowu gra w tenisa mnie cieszy. Cieszę się, że gram w Poznaniu i wygrywam. To tu odniosłem jedne z największych moich sukcesów – ćwierćfinały. Sądzę, że jestem dobrze przygotowany do tego, aby powtórzyć ten wynik. Muszę tylko grać swój tenis – mówił po meczu wyraźnie zadowolony Panfil.

 

Rewanż za Janowicza


Jeszcze większym zaskoczeniem było pokonanie przez Kamila Majchrzaka, Pierre-Huguesa Herberta. Francuz to solidny zawodnik. Plasuje się w połowie drugiej setki rankingu, ale jego ambicje sięgają zdecydowanie wyżej. Przed Wimbledonem pokonał Jerzego Janowicza. Później przebrnął przez kwalifikacje i w pierwszej rundzie turnieju głównego uległ Jackowi Sockowi. Na mączce Herbert traci wiele swoich atutów. W karierze wygrał zaledwie 6 takich spotkań. Ten fakt wykorzystał Majchrzak, który we wtorkowym spotkaniu grał niezwykle rozważnie.


- Jestem zadowolony, że wygrałem. Byłem przygotowany na walkę o każdą piłkę. Francuz, by wygrać piłki musiał mnie kończyć. Poza tym starałem się nie robić błędów - mówił uśmiechnięty 18­-latek


W kolejnej rundzie zmierzy się z Adamem Pavlaskiem. Młody Czech całkowicie zasłużenie wyeliminował we wtorek Bornę Corica. Chorwat, który zabłysnął pokonaniem Jerzego Janowicza w Pucharze Davisa wobec ostrzału Pavlaska był bezradny.


2 piłki meczowe Koniusza


Niezwykle zacięty pojedynek na korcie głównym stoczył Błażej Koniusz. Przeciwnikiem Polaka był Miljan Żekić. Serb to niezwykle waleczny zawodnik. W drugim secie przegrywał już 5:2. Zdołał jednak doprowadzić do tie-breaka. W nim Koniusz miał dwie piłki meczowe, których nie wykorzystał. Przegrał drugiego seta i niewykorzystane piłki zdecydowanie siedziały mu w głowie. Żekić nie grał wielkiego tenisa. W kluczowych momentach był solidniejszy. Serb wygrał 6:7 (6), 7:6 (6), 7:5.


– Powinienem wygrać w dwóch setach. Przecież prowadziłem 5:2, a w tie-breaku miałem dwie piłki meczowe. Niewykorzystane sytuacje się jednak mszczą. Czy mogę mieć pretensje do siebie? Patrząc na wynik to tak, na postawę to nie. Wszak robiłem wszystko co mogłem, by wygrać. Nie udało się, trudno – mówił po meczu Koniusz.


Kapaś sprawcą największej sensacji


Najmniej szans przed meczem pierwszej rundy dawano Andriejowi Kapasiowi. Bukmacherzy za pokonanie Niemca, Andreasa Becka płacili 7 złotych za każdą postawioną złotówkę. Polak w pierwszym secie grał jednak tak, jak gdyby to on był faworytem. Przełamał Becka już w trzecim gemie i wygrał pierwszą partię 6:3.


W drugim secie Kapaś popełniał już więcej błędów. Łatwiej oddawał gemy przy serwisie Becka. W efekcie doszło do tie-breaka. W nim więcej zimnej krwi zachował mniej doświadczony nasz tenisista, wygrywając do 5.


– Tradycją pierwszej rundy w poznańskim turnieju jest, że trafiam na leworęcznego rywala. Do tej pory trzy razy przegrałem, wreszcie udało się awansować. W pierwszym secie grałem dobrze, serwis wchodził bajkowo. W drugim miałem kłopoty z returnem, ale na szczęście dotrwałem do tie-breaka. Lubię grać w Poznaniu, bo publiczność mnie tu wspiera – mówił po meczu szczęśliwy Kapaś.

 

HUBERT BŁASZCZYK

TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)