Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Wysoki poziom ćwierćfinałów Poznań Open

Wysoki poziom ćwierćfinałów Poznań Open

Tenis | 18 lipca 2014 23:33 | Hubert Błaszczyk
Adam Pavlasek - sprawca największej niespodzianki Poznań Open.
fot. inf. prasowa
Adam Pavlasek - sprawca największej niespodzianki Poznań Open.

Turniej Poznań Open wkroczył w fazę ćwierćfinałów. Czwartek był pierwszym dniem, w którym miałem okazję oglądać na żywo spotkania poznańskiego challengera. Po trzech meczach jestem zaskoczony poziomem, który wcale nie odbiega znacząco od imprez ATP.


Blaż Rola i Andreas Haider-Maurer mieli okazję brać udział w turniejach ATP i turniejach wielkoszlemowych. Podobnie doświadczony Rui Machado. Świata nie zawojowali, ale grać w tenisa potrafią, co pokazywali w czwartek na kortach Olimpii.


Austriak akurat dzisiaj nie zachwycił. Po pierwszym gładko wygranym secie, Haider-Maurer przegrał dwa kolejne i pożegnał się z turniejem. Nie obroni więc tytułu, który w łatwy sposób wywalczył przed rokiem. Pogromcą 90. zawodnika rankingu ATP okazał się Adam Pavlasek. Ten sam, który wyeliminował wcześniej Kamila Majchrzaka. Czech z Polakiem wygrał zresztą w podobny sposób. Najpierw przegrał pierwszą partię, by rozstrzygnąć dwie kolejne na własną korzyść.


Zaimponował mi z kolei Blaż Rola. Słoweniec, obok którego mam hotelowy pokój, po słabym pierwszym secie był w stanie podnieść się i wygrać mecz z Ruim Machado. Portugalczyk obecnie znajduje się w trzeciej setce rankingu ATP. To nie przeszkodziło mu jednak w zaprezentowaniu świetnego tenisa. W pierwszej partii mocny serwis i finezyjne ataki Roli nie robiły na Machado żadnego wrażenia. Zwycięzca challengera ze Szczecina z 2011 roku opadł z sił w kolejnych setach. Zmęczenie nie pozwoliło mu utrzymać poziomu gry. Nie ma co się jednak dziwić, Machado ma już 30 lat i tenisa nie traktuje tak poważnie jak przed kilkoma laty. Ostatnio grywał w turniejach ITF. W Poznaniu zostanie na pewno pozytywnie zapamiętany.


Rola to według mnie główny faworyt do zwycięstwa w całym turnieju. Zawodnik wyszkolony w Stanach Zjednoczonych potrafi zagrać urozmaicony tenis. Dobrze czuje się w ataku, ale potrafi też piekielnie skontrować. W meczu z Machado miał kilka piłek znamionujących dużą klasę. Paroma efektownymi akcjami popisał się też zresztą Portugalczyk.


Słoweniec w półfinale zagra z Joao Souzą. Brazylijczykiem, który w pierwszym secie meczu z Adrianem Ungurem zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Zastanawiałem się, dlaczego tenisista dysponujący takim arsenałem znajduje się poza pierwszą setką. Odpowiedź dały kolejne gemy. Souza to zawodnik grający bardzo nierówno. W dodatku często opuszcza go pierwszy serwis. Ma też problemy z czytaniem gry. Gdy był w ataku na siłę grał po krosie, zamiast spróbować piłki kończącej po linii. Wielokrotnie przegrywał w ten sposób ważne piłki. Jednego nie można mu jednak odmówić - woli walki. W trzecim secie od stanu 4:2 dla Ungura, Souza wygrał cztery gemy z rzędu i to on zameldował się w półfinale. Rumun może mieć poczucie niewykorzystanej szansy. I prawidłowo, bo miał mecz w swoich rękach.


Na koniec o Davidzie Goffinie. Belg przed dwoma, trzema laty zapowiadał się na zawodnika czołowej trzydziestki rankingu ATP. Niestety, jak szybko tam się pojawił, tak szybko stamtąd wypadł. Teraz pałęta się po challengerach. Z różnym skutkiem. W meczu z Martinem Alundem zaprezentował się średnio. Zrobił to, co do niego należało – dał przeciwnikowi popełniać błędy. Argentyńczyk rozegrał słaby pojedynek. Miał niski procent pierwszego serwisu, niemal w każdym gemie Goffin miał szanse na przełamanie Alunda. Z serwisem nie najlepiej było też u Belga. Na jego szczęście rywal nie wykorzystał żadnej z pięciu szans. Z Adamem Pavlaskiem tak łatwo już jednak nie będzie. Strata podanie z Czechem może kosztować nawet przegranie seta. Boleśnie przekonał się o tym w czwartek Andreas Haider-Maurer.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)