Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Depresja - tenisowy wróg numer jeden

Depresja - tenisowy wróg numer jeden

Tenis | 04 listopada 2014 09:47 | Hubert Błaszczyk
Rebecca Marino (z lewej) i Milos Raonic.
fot. Tennis Canada
Rebecca Marino (z lewej) i Milos Raonic.

Bycie na sportowym szczycie to nie tylko wielki splendor, ale również problemy. Sportowcy to ludzie tacy sami jak my. Chociaż na sportowych arenach walczą do utraty sił, to nie radzą sobie w normalnym życiu. Depresja to wróg numer jeden zawodników. Najczęściej pojawia się w sportach indywidualnych. W Polsce przyznała się do niej Justyna Kowalczyk, na świecie cierpi na nią wiele tenisistek i tenisistów.


- Kiedy nie byłem na szczycie cierpiałem na depresję. Były momenty, kiedy niewiele brakowało, żebym popełnił samobójstwo. Jedynym powodem, dla którego nie poszedłem krok dalej były moje dzieci. Prawdopodobnie byłbym martwy, gdyby nie one – przyznał niedawno Pat Cash.


Cash nie potrafił sobie poradzić ze swoją obsesyjną chęcią zwycięstwa. Kolejne wygrane były dla niego jak heroina. Gdy przegrywał czuł się jak uzależniony narkoman. Australijczyk nie był jednak pierwszym potwierdzonym przypadkiem depresji w tenisie. Z nią już na przełomie lat 60. i 70. zmagał się Cliff Richey. Zwycięzca juniorskiego French Open na korcie był bezwzględnym graczem, ale w swojej książce „Acing Depression” przyznał się do ogromnych lęków, które nie ustały po zakończeniu kariery.


Tenis jest specyficznym sportem. Od 12 roku życia zawodnicy poddawani są nie tylko ogromnym obciążeniom fizycznym, ale też psychicznym. Wszystko ze względu na specyfikę dyscypliny. Żeby dostać się do największych turniejów trzeba zajmować wysoką pozycję w rankingu, by ją wypracować należy wygrywać dziesiątki meczów. Nie ma miejsca na błędy. Tenisowy tour jest szkołą przetrwania. Tylko najlepsi dają sobie radę, ale również im zdarzają się chwile słabości.


Klasycznym przykładem tenisowego dziecka nastawionego na wygrywanie od najmłodszych lat była Monica Seles. Amerykanka w wieku 16 lat stała się najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema (wygrała French Open). Jej kariera załamała się po ataku niezrównoważonego fana w 1993 roku. Wówczas Seles zaczęła mówić o swojej depresji i uzależnieniu od jedzenia.


Problemy z tą samą chorobą miała też jej rodaczka, Serena Williams. Obecna liderka rankingu WTA zmagała się z depresją kilkakrotnie w swojej karierze. Po raz pierwszy po morderstwie jej starszej siostry w 2003 roku. Amerykanka miała też kilka załamań po poważnych kontuzjach.


Obecnie jest jeszcze jedno zagrożenie, które może doprowadzić do poważnych problemów psychicznych – social media. W lutym ubiegłego roku właśnie z tego powodu swoją karierę zakończyła 22-letnia Rebecca Marino. Kanadyjka doświadczyła tzw. cyberprzemocy. Nieprzychylne komentarze i groźby spowodowały pogłębienie się jej problemów psychicznych.


- Gdybym mogła cokolwiek zmienić, to na pewno nie otwierałabym swoich kont na Twitterze i Facebooku. Zdecydowałam się jednak publicznie powiedzieć o swoich problemach, bo depresja nie jest czymś, czego należy się wstydzić. Jeśli moja historia pomogła komukolwiek w walce z jego chorobą, to osiągnęłam swój cel – mówiła Marino, która nie zdecydowała się wrócić do wyczynowego sportu po pokonaniu choroby.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)